Zbieg okoliczności był wyjątkowo niefortunny. Kilka godzin przed losowaniem eliminacji MŚ do gości zebranych w Międzynarodowym Centrum Kongresowym dotarła wiadomość, że na jednym z pól golfowych pod Durbanem został zamordowany i obrabowany zagraniczny turysta.
To w Republice Południowej Afryki żadna nowina, od kuli lub noża ginie tu każdego dnia ponad 50 osób, czasami z zagranicznymi paszportami. Tym razem wypadło jednak na byłego piłkarza, do tego przyjaciela jednego z najważniejszych gości Franza Beckenbauera.
43-letni Austriak Peter Burgstaller, były bramkarz Austrii Salzburg, przyjechał do Johannesburga na największe na świecie targi piłkarskie Soccerex, ale miał też być na losowaniu. Bilety do sektora VIP dostał od Beckenbauera, gdy wpadł na niego przypadkiem na lotnisku w Johannesburgu. Poleciał do Durbanu, w piątek wybrał się pograć w golfa na polu otoczonym dla bezpieczeństwa płotem pod napięciem.
Znaleziono go kilkanaście godzin później z kulą w klatce piersiowej i bez telefonu komórkowego. – Każdy, kto tu przyjeżdża, musi cały czas na siebie uważać i dwa razy pomyśleć, zanim coś zrobi – mówił wstrząśnięty Beckenbauer.
Niemcy 2006 to był mundial beztroski, z kibicami bawiącymi się na ulicach i placach. Jeśli kogoś opuściły siły, to tam zasypiał, z przekonaniem że najgorsze, co może go spotkać, to problemy z kupieniem biletu, korek przy zjeździe na autostradę albo spóźniony pociąg.