Reklama

LM: generał Ryan i doniecki piroman

Barcelona pokonała Szachtara aż 5:1. Manchester wygrał z Chelsea 1:0 – pierwszy raz na Stamford Bridge, od kiedy jest tu Roman Abramowicz

Aktualizacja: 07.04.2011 04:08 Publikacja: 07.04.2011 01:56

LM: generał Ryan i doniecki piroman

Foto: AFP

Mamy, czego chcieliśmy. Po 4:0 Realu z Tottenhamem i pięciu bramkach Barcelony będą w najbliższym czasie aż cztery Gran Derbi: dwa w LM, jedno w lidze i  jedno w finale Pucharu Hiszpanii. Ale akurat wczoraj, jeśli ktoś miał ochotę na trochę magii, to powinien wybrać nie Hiszpanię i Camp Nou, tylko Londyn.

Tam gol był jeden, ale mecz do smakowania, tak jak to, co robili jego bohaterowie: 38-letni Ryan Giggs i 41-letni Edwin van der Sar. Ten pierwszy przed jedynym golem wieczoru rozpędzony zdołał przyjąć piłkę w powietrzu, kolejnym ruchem poprowadził ją wokół próbującego go pilnować Jose Bosingwy, a następnym podał w pole karne.

Strzał Wayne'a Rooneya do bramki, bez przyjęcia, przy słupku, też był piękny (to Rooneya najbardziej chwalił po meczu Alex Ferguson), ale przyblakł przy tych kilku sekundach Ryana Josepha Giggsa, który 24 lata temu został szeregowcem Fergusona, a karierę zakończy jako generał. Na razie jej nie kończy, niedawno przedłużył kontrakt z United. Van der Sar przeciwnie, zapowiedział, że ten sezon jest jego ostatnim. W Londynie uratował Manchesterowi zwycięstwo w drugiej połowie, gdy uderzoną głową przez Fernando Torresa piłkę odbił końcami palców.

Chelsea przez pomyłkę sędziego nie dostała rzutu karnego w końcówce, gdy Patrice Evra staranował Ramiresa, ale pozostałe okazje zmarnowała sama. Jedną w pierwszej połowie w niezwykły sposób: gdy Torres trafił w słupek, a dobijający piłkę Frank Lampard kopnął obok leżącego już van der Sara – ale prosto w stojącego na linii bramkowej Evrę. Rewanż już w najbliższy wtorek, to jedyna para ćwierćfinałowa, w której jeszcze pozostały prawdziwe emocje przed drugim meczem.

W Doniecku ich nie będzie, bo Szachtar grał na Camp Nou przedziwnie. Walczył z beczką prochu ogniem: ruszał na Barcelonę, stwarzał sobie od początku zaskakująco dobre sytuacje, było ich kilka, ale jeszcze bardziej zaskakiwało, ile miejsca mistrz Ukrainy zostawiał rywalom i jak ryzykownie grał bramkarz Andrij Piatow.

Reklama
Reklama

Z tego pomieszania odwagi z naiwnością wzięło się sześć goli, każdego strzelił kto inny, żadnego napastnik.  Do Doniecka pewnie pojedzie z Barcelony za kilka dni drużyna rezerw.

ĆWIERĆFINAŁY

>BARCELONA – SZACHTAR 5:1 (2:0)

Bramki: dla Barcelony - A. Iniesta (2), D. Alves (34), G. Pique (53), S. Keita (60), Xavi (86); dla Szachtara - J. Rakicki (59). Sędziował:

C. Thomson (Szkocja).

Barcelona: Valdes - Alves, Busquets, Pique, Adriano (77, Maxwell) - Mascherano, Xavi, Keita - Iniesta (89, Afellay,), Messi, Villa (71, Pedro)

Reklama
Reklama

Szachtar: Piatow - Srna, Iszczenko, Rakitski, Rat - Costa, Mchitarjan, Huebschman (84, Eduardo), William (75, Texeira), Jadson (60, Fernandinho), Luiz Adriano.

>CHELSEA – MANCHESTER UNITED 0:1 (0:1)

Bramka: W. Rooney (24). Sędziował A. Undiano Mallenco (Hiszpania).

Chelsea: Cech - Bosingwa (79, Mikel), Ivanović, Terry, Cole - Ramires, Lampard, Essien, Żirkow (70, Malouda) - Drogba (70, Anelka), Torres.

Manchester: van der Sar - Rafael (51, Nani), Vidić, Ferdinand, Evra - Valencia, Carrick, Giggs, Park (90+4, Smalling) - Hernandez (78, Berbatow), Rooney.

Rewanże 12 kwietnia.

Piłka nożna
Losowanie grup mundialu. Gwiazdy i Donald Trump
Piłka nożna
UEFA zdecydowała. Polska nie będzie gospodarzem Euro 2029 kobiet w piłce nożnej
Piłka nożna
Marek Papszun w Legii? Niemoralna propozycja
Piłka nożna
Liverpool pogrążony w kryzysie. Czy Juergen Klopp wróci na ławkę trenerską?
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Piłka nożna
Polska walczy o gwarantowane miejsce w Lidze Mistrzów. Legia znów nie pomogła
Materiał Promocyjny
Nowa era budownictwa: roboty w służbie ludzi i środowiska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama