Do zdarzenia doszło w sobotę, przy okazji meczu ekstraklasy Zawisza – Widzew. W drugiej połowie na stadion usiłowała wejść bez biletów kilkusetosobowa grupa kibiców ŁKS, skonfliktowanych z Widzewem, a zaprzyjaźnionych z Zawiszą.
Interweniowały policja i ochrona. Doszło do bijatyki, zniszczeń i zatrzymań 17 chuliganów. Obrażenia odniosło czterech policjantów i kilku kibiców. Jedna z osób uczestniczących w bójkach straciła oko.
Wczoraj 11 osób w trybie przyspieszonym stanęło przed sądem w Bydgoszczy. Cztery pozostałe będą sądzone w trybie normalnym. 16 usłyszało zarzuty wtargnięcia na teren imprezy masowej, czynnej napaści na policjantów i uszkodzenia mienia.
Tego samego dnia w Bydgoszczy z udziałem członków władz PZPN odbywały się uroczystości z okazji 90-lecia Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. Jego szefem jest wiceprezes PZPN do spraw organizacyjno-finansowych Eugeniusz Nowak.
W związku z zamieszkami w poniedziałek odbyło się nadzwyczajne zebranie Komisji Ligi spółki Ekstraklasa SA, czyli instytucji nadzorującej rozgrywki. Organizatorem meczu jest gospodarz i on ponosi odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się na stadionie i wokół niego. W tym przypadku jest to klub Zawisza, będący w 95 procentach własnością Radosława Osucha, byłego menedżera piłkarzy. Ekstraklasa SA poprosiła o wyjaśnienia i raporty klub oraz policję.
Wczoraj Komisja Ligi podjęła decyzję o zamknięciu stadionu Zawiszy na jeden mecz a o innych karach zadecyduje w środę. To nie pierwsze awantury na stadionie Zawiszy, wywołane przez chuliganów. W 2011 r. doszło tam do zamieszek, sprowokowanych przez kibiców Legii i Lecha przy okazji meczu finałowego o Puchar Polski.
Stadion w Bydgoszczy jest jedynym w ekstraklasie posiadającym bieżnię lekkoatletyczną. Właśnie na niej czasami dochodzi do starć pomiędzy chuliganami lub między nimi a służbami porządkowymi. To oczywiście stadionu nie dyskwalifikuje. Awantury zdarzają się także na tych nowoczesnych, tylko piłkarskich (niedawno w Gdyni, na meczu pierwszoligowej Arki).
Doprowadzają do nich złoczyńcy coraz lepiej zorganizowani (ci z Chojnic na stadionie Arki nie tylko zniszczyli krzesełka, ale też zatopili część pomieszczeń biurowych po zapchaniu odpływu wody w umywalkach).
Awantury się powtarzają, gdyż chuligani czują ciche poparcie klubów (dawane ze strachu lub za cenę spokoju). Kluby wchodzą też z nimi w układy biznesowe.
W tej sytuacji policji bardzo trudno jest wypracować skuteczne metody walki z bandytyzmem okołostadionowym. Demonstracja siły policyjnej bywa traktowana jak prowokacja, a nie działanie zapewniające spokój i bezpieczeństwo normalnym kibicom. Komisja Ligi nałożyła kary, ale do rozwiązania problemu nas to nie przybliża.