Kwadrans przed końcem nastąpiła sytuacja, która idealnie obrazuje to spotkanie. Szymon Pawłowski znalazł się w polu karnym i powinien był strzelać. Wdał się jednak niepotrzebnie w drybling, w końcu gdy uderzył na bramkę został zablokowany. Piłka odbiła się jednak od obrońcy i gdy wydawało się, że za chwilę wtoczy się do siatki obok całkowicie zdezorientowanego bramkarza, futbolówka odbiła się od słupka. Pech i nieporadność w jednej sytuacji.
Lech pojechał do Lizbony z jednym zadaniem – wygrać, by nie oglądając się na wynik równolegle rozgrywanego w Bazylei meczu, i nie liczyć na cud w ostatniej kolejce, by przedłużyć swoje szanse na awans. A jednak Lech kolejny raz w Europie zagrał tak, jak przyzwyczaił kibiców: zachowawczo, bez pomysłu na atak, bez odrobiny ryzyka.
Chociaż szczęście uśmiechało się do Lecha, to zawodnicy Urbana nie chcieli tego uśmiechu odwzajemnić. Dariusz Dudka po nieco pół godzinie gry uwiesił się w polu karnym na jednym z zawodników gospodarzy. Sędzia nie miał żadnych wątpliwości i podyktował rzut karny. Tiago Silva uderzył jednak wysoko nad bramką Jasmina Burica. Nie podziałało to orzeźwiająco na zespół. W dalszym ciągu Lech głównie ograniczał się do bezproduktywnego podawania wszerz i głupich strat.
Wszyscy robili co mogli, by Lechowi pomóc. Nawet mecz w Bazylei zakończył się remisem 2:2, mimo iż Fiorentina długo prowadziła 2:1. Gdyby tamto spotkanie zakończyło się takim wynikiem, Lech nie miałby już nawet matematycznych szans na awans.
Bezbramkowy remis w Lizbonie oznacza koniec raczej gorzkiej europejskiej przygody Lecha w tym sezonie. By na wiosnę podopieczni Jana Urbana dalej grali w pucharach, Lech musiałby nie tylko pokonać Basel u siebie za dwa tygodnie, ale liczyć także na niemożliwe – zwycięstwo Beleneses na wyjeździe z Fiorentiną.
1. Basel 5 10 5-4
2. Fiorentina 5 7 6-4
3. Lech 5 5 2-5
4. Belenenses 5 5 2-7
Belenenses Lizbona - Lech Poznań 0:0
Żółte kartki: Belenenses – Ricardo Dias, Euciodalcio Gomes; Lech – Dariusz Dudka, Karol Linetty.
Sędzia: Arnold Hunter (Irlandia Północna). Widzów: ok. 2 tys.