Korespondencja z Kataru
Podopieczni Luisa Enrique w dwóch pierwszych meczach imponowali cierpliwą i bliską perfekcji grą w ataku. Ta futbolowa muzyka klasyczna przyniosła im cztery punkty, bo po zwycięstwie nad Kostaryką (7:0) zremisowali z Niemcami (1:1). Japończycy przeciwko Niemcom zagrali w ataku rock and rolla (2:1), ale później przegrali z Kostaryką (0:1). Sytuacja w grupie była więc bardzo otwarta.
Japończycy mieli trudniej. Potrzebowali do awansu wygranej nad Hiszpanią lub braku zwycięstwa Niemców z Kostaryką. Oddawać losu w ręce rywali jednak nie chcieli i już od pierwszych minut ruszyli na rywali wysokim, agresywnym pressingiem. Kilka razy udało im się ich zaskoczyć, ale te zrywy w pierwszej połowie nie przyniosły nawet celnego strzału.
Czytaj więcej
- Daję 100 euro, że rzutu karnego nie było - rzucił Wojciech Szczęsny do Leo Messiego podczas mec...
Trener Hajime Moriyasu przed meczem dokonał w składzie pięciu zmian. Kolejne robił już w przerwie. Wyjściową jedenastkę w porównaniu do poprzedniego spotkania w takim samym stopniu przemeblował Luis Enrique, ale jemu przyświecało raczej wydzielenie odpoczynku liderom. Jednym z tych rezerwowych, którzy zagrali od początku, był Alvaro Morata.