Chorwacja na papierze wydawała się faworytem spotkania, ale na boisku okazało się, że Maroko jest dla niej równorzędnym rywalem. Chorwaci mieli problem z przedarciem się przez dobrze zabezpieczony przez Maroko środek pola, a gdy decydowali się na akcje skrzydłami okazywało się, że brakuje im zawodnika potrafiącego zakończyć akcję mocnym strzałem głową - takiego, jakim cztery lata temu był Mario Mandżukić.
Z kolei Maroko potrafiło wyprowadzać groźne, szybkie ataki - zwłaszcza w pierwszej połowie. W 12. minucie Achram Hakimi uderzał z ostrego kąta na bramkę Dominika Livakovicia, ale ten nie miał problemu z obroną tego uderzenia.