We wtorek na mundialu w Katarze w pierwszym meczu grupy C Argentyna mierzyła się z Arabią Saudyjską. Argentyńczycy pod wodzą Lionela Messiego liczyli na wyrównanie światowego rekordu 37 meczów bez porażki. Początek spotkania przebiegał po myśli "Albicelestes", którzy w 10. minucie wyszli na prowadzenie po bramce Messiego z rzutu karnego.

W pierwszej połowie piłkarze zajmującej 51. miejsce w rankingu FIFA Arabii Saudyjskiej nie oddali celnego strzału na bramkę swych rywali. Na początku drugiej połowy ruszyli do ataku, szybko zdobywając dwa gole. Na listę strzelców wpisali się Saleh Al-Shehri oraz Salem Al-Dawsari. Argentyna (3. w rankingu FIFA) próbowała wyrównać, ale świetnie spisywał się bramkarz Arabii Saudyjskiej. Do końca spotkania wynik spotkania nie uległ zmianie i sensacja stała się faktem.

Czytaj więcej

Messi po porażce Argentyny: Teraz musimy wygrać z Polską

Lionel Messi mówił po meczu, że teraz Argentyna musi wygrać dwa kolejne mecze - z Meksykiem i Polską. Gwiazdor Argentyny dodał, że jego zespół jest rozgoryczony wynikiem, o którym zadecydowało "pięć minut błędów".

Zupełnie inne nastroje panują w Arabii Saudyjskiej. Zwycięstwo reprezentacji tego kraju nad Argentyną zostało przez firmę Nielsen Gracenote ocenione jako największe zaskoczenie w historii mistrzostw świata. Według Nielsena, szanse Arabii Saudyjskiej na zwycięstwo wynosiły 8,7 proc. Do tej pory w zestawieniu tej firmy na pierwszym miejscu było zwycięstwo Stanów Zjednoczonych nad Anglią w 1950 roku (9,5 proc.).

Po zwycięstwie nad Argentyną król Arabii Saudyjskiej Salman ibn Abd al-Aziz ogłosił, że środa będzie w kraju świętem państwowym: dorośli nie będą musieli iść do pracy, a uczniowie i studenci - na zajęcia. Według doniesień, decyzja została wydana po sugestii księcia Mohammeda bin Salmana.

W drugim meczu grupy C we wtorek Polska bezbramkowo zremisowała z Meksykiem. W drugiej połowie spotkania Robert Lewandowski nie wykorzystał rzutu karnego.