Austria i Kazachstan, najgroźniejsi rywale do awansu, rozpoczęli turniej w Innsbrucku od wysokich zwycięstw.
Po stracie jednego punktu w inauguracyjnym meczu z Wielką Brytanią (2:1 po serii rzutów karnych) reprezentacja Polski musiała wczorajsze spotkanie wygrać, by nadal liczyć się w walce o awans do elity.
Już w 4. minucie Polacy wykorzystali grę w przewadze, a pierwszego gola zdobył Leszek Laszkiewicz. Holendrzy szybko wyrównali, ale bramka Marcina Kolusza dała nam ponownie prowadzenie. Pierwsza tercja zakończyła się jednak remisem 2:2, a wyrównującego gola zdobył Mats Korthuis.
Laszkiewicz, uznany za najlepszego zawodnika meczu, w 25. minucie strzelił swoją drugą bramkę, wyprowadzając nasz zespół na prowadzenie 3:2.
Polacy grali wtedy w osłabieniu. Holendrzy wyrównali po rzucie karnym podyktowanym za faul Grzegorza Piekarskiego. Wykorzystał go Douglas Stienstra. Tym razem to reprezentacja Polski grała z przewagą jednego zawodnika.