Zrobił to tak, jak zaplanował. Kwiatkowski przeczekał pierwsze dwa tygodnie wyścigu, kiedy pomagał liderowi drużyny Hiszpanowi Carlosowi Rodriguezowi (6. miejsce w klasyfikacji generalnej). Nie miał w tym czasie okazji, aby powalczyć na własny rachunek.
Czwartek, na trzy dni przed zakończeniem Wielkiej Pętli i ostatnimi wymagającymi etapami, wydawał się idealny. Najlepsi szykowali się do decydującego starcia. Dali wolną rękę kolarzom z drugiego szeregu, w tym Kwiatkowskiemu. To Polak w swoim stylu rozerwał wieloosobową ucieczkę 45 km przed metą. W drogę po zwycięstwo etapowe do Barcelonnetty zabrali się z nim Belg Victor Campenaerts i Francuz Matteo Vercher.
Michał Kwiatkowski wciąż darzony ogromnym szacunkiem
Na finiszu Kwiatkowski próbował, ale nie miał tylu sił co dawniej. Pokonali go obaj towarzysze ucieczki. – Mam wiele szacunku dla „Kwiato”, uwielbiam go i to był dla mnie zaszczyt, że mogłem z nim uciekać, ale czułem się bardzo pewnie podczas sprintu i wykorzystałem to – powiedział Campenaerts, który wygrał ten etap.
Francuz Vercher mówił, że myślał, że to jednak Kwiatkowski wygra i dlatego jechał tuż przy nim. – Sądziłem, że jest najsilniejszy – opowiadał w „L’Equipe”.
Czytaj więcej
Tour de France ponownie stoi pod znakiem dominacji Tadeja Pogacara i Jonasa Vingegaarda. Siła oraz możliwości Słoweńca i Duńczyka są niepodważalne,...
Celem było zwycięstwo. „Trudno przełknąć wynik tego finiszu, ale dałem z siebie 100 procent. To jeden z tych dni, kiedy Tour de France miażdży twoje emocje" - napisał Kwiatkowski na profilach społecznościowych. Ale trzecie miejsce to najlepszy tegoroczny wynik Kwiatkowskiego. W historii swych występów w Wielkiej Pętli po raz dziesiąty był w pierwszej trójce. Wygrał dwukrotnie – w 2020 roku, finiszując ramię w ramię z Richardem Carapazem i w ubiegłym roku po pięknej samotnej ucieczce.
Na igrzyskach Kwiatkowski sam przeciw wszystkim
Kwiatkowski, były mistrz świata (2014), zwycięzca najważniejszych kolarskich klasyków ma 34 lata i wciąż jest najlepszym polskim kolarzem. Na igrzyskach olimpijskich w Paryżu będzie jedynym reprezentantem kraju w jeździe indywidualnej na czas (sobota, 27 lipca) i w wyścigu ze startu wspólnego (sobota, 3 sierpnia). Z jakimi szansami?
W „czasówce” trudno liczyć na dobry wynik. Kwiatkowski potrafi pojechać w tej konkurencji w dobrym stylu, był drugi na etapie Tour de France do Marsylii (2017), który wygrał Maciej Bodnar, czwarty – tuż za Campenaertsem - na mistrzostwach świata w Innsbrucku (2018). Lata jednak minęły, a rywale są bardzo mocni i dużo młodsi.
Czytaj więcej
Polski Związek Kolarski (PZKol) szuka pomocy. Nie stać go na pensje, zgrupowania i udział w zawodach, a ministerstwo – nawet gdyby chciało – nie mo...
W wyścigu ze startu wspólnego główny problem polega na tym, że Kwiatkowski pojedzie sam. Nie będzie miał nikogo do pomocy, nikt nie będzie mógł go „rozprowadzić”, przypilnować rywali, pojechać po bidon w krytycznym momencie. Najlepsze obecnie kolarskie nacje — Słowenia, Belgia, Francja, Dania, Wielka Brytania mają drużyny czteroosobowe. Trzech zawodników mogą wystawić m.in. Włosi, Holendrzy, Hiszpanie.
W końcówce Tour de France kolarz z Torunia pokazał się z dobrej strony — jest silny, bardzo dobrze wygląda fizycznie, nic nie stracił ze swojego zmysłu taktycznego. Ale w pojedynkę na igrzyskach w Paryżu powalczyć o medal będzie mu bardzo trudno.