Zrobił to tak, jak zaplanował. Kwiatkowski przeczekał pierwsze dwa tygodnie wyścigu, kiedy pomagał liderowi drużyny Hiszpanowi Carlosowi Rodriguezowi (6. miejsce w klasyfikacji generalnej). Nie miał w tym czasie okazji, aby powalczyć na własny rachunek.
Czwartek, na trzy dni przed zakończeniem Wielkiej Pętli i ostatnimi wymagającymi etapami, wydawał się idealny. Najlepsi szykowali się do decydującego starcia. Dali wolną rękę kolarzom z drugiego szeregu, w tym Kwiatkowskiemu. To Polak w swoim stylu rozerwał wieloosobową ucieczkę 45 km przed metą. W drogę po zwycięstwo etapowe do Barcelonnetty zabrali się z nim Belg Victor Campenaerts i Francuz Matteo Vercher.
Michał Kwiatkowski wciąż darzony ogromnym szacunkiem
Na finiszu Kwiatkowski próbował, ale nie miał tylu sił co dawniej. Pokonali go obaj towarzysze ucieczki. – Mam wiele szacunku dla „Kwiato”, uwielbiam go i to był dla mnie zaszczyt, że mogłem z nim uciekać, ale czułem się bardzo pewnie podczas sprintu i wykorzystałem to – powiedział Campenaerts, który wygrał ten etap.
Francuz Vercher mówił, że myślał, że to jednak Kwiatkowski wygra i dlatego jechał tuż przy nim. – Sądziłem, że jest najsilniejszy – opowiadał w „L’Equipe”.
Czytaj więcej
Tour de France ponownie stoi pod znakiem dominacji Tadeja Pogacara i Jonasa Vingegaarda. Siła ora...