Rekord nie wystarczył

Niemiec Andreas Wank pierwszy przed Japończykiem Shohhei Tochimoto na skoczni w Zakopanem. Łukasz Rutkowski zajął czwarte miejsce

Aktualizacja: 28.02.2008 03:24 Publikacja: 28.02.2008 03:21

Łukasz Rutkowski potwierdził wysoką formę

Łukasz Rutkowski potwierdził wysoką formę

Foto: PAP, Grzegorz Momot Grz Grzegorz Momot

Trener Heinz Kuttin mówi o Wanku, że to najzdolniejszy skoczek w Niemczech. Austriak, były trener reprezentacji Polski, ma dobrą rękę do juniorów. Kiedy wraz ze swym kolegą Stefanem Horngacherem pracował w naszym kraju, szkoląc początkowo młodzież, starszy brat Łukasza Rutowskiego Mateusz został mistrzem świata, a drużyna była druga. Starszy Rutkowski pokonał wtedy samego Thomasa Morgensterna.

Tym razem też niewiele brakowało, by medal został w rodzinie. Łukasz Rutkowski pobił w pierwszej serii rekord skoczni, lądując o pół metra dalej (94 m) od starego, należącego do Łukasza Kruczka, obecnie drugiego trenera reprezentacji Polski. Rutkowski lądował z problemami, na obie nogi i niewiele brakowało, by podparł ten skok, ale dał radę i nie stracił punktów.

Przed finałową serią wyprzedzali go tylko faworyt Japończyk Shohhei Tochimoto i Austriak Andreas Strolz. Za Polakiem był inny faworyt, kolejny Austriak Mario Innauer i Rosjanin Paweł Karelin, który kilka dni temu fruwał na mamuciej skoczni w Oberstdorfie ponad 200 metrów. Maciej Kot był dziewiąty, z niewielkimi szansami na medal. Straty do czołówki były zbyt duże.

Pierwszym w drugiej serii, który zdecydowanie zaatakował podium, był Innauer, syn Toniego, dyrektora ds. skoków Austriackiej Federacji Narciarskiej. Mario mimo obniżonego rozbiegu wylądował tylko o pół metra bliżej od rekordu Rutkowskiego, ale niestety nie było to miękkie lądowanie. Syna mistrza olimpijskiego z Lake Placid zwieziono z zeskoku na noszach i przewieziono na badania do szpitala.

Gdyby nie upadek, Innauer prawdopodobnie byłby na podium. To, co nie udało się Austriakowi, powiodło się za to Wankowi. Pupil Kuttina (czwarty po pierwszej serii) skoczył 91,5 m i wyszedł na prowadzenie. Kuttin zacierał ręce, bo chwilę później Rutkowski wylądował znacznie bliżej i medal dla Niemca był już pewny.

– Miało być inaczej, po cichu liczyłem na złoto, ale z brązu też byłbym szczęśliwy – mówił po konkursie Polak. – Po wyjściu z progu nie nakryłem klatką piersiową nart tak jak trzeba, nie położyłem się na nich – próbował tłumaczyć swój błąd.

Rutkowski zajął czwarte miejsce, tak jak dwa lata temu w Kranju, gdy wygrywał Gregor Schlierenzauer. Zdaniem Apoloniusza Tajnera, prezesa Polskiego Związku Narciarskiego, Łukasz był zbyt spięty – miał świadomość, że może wygrać. – Nogi nie zapracowały na progu jak trzeba, sam lot był zbyt ostrożny, za nartami - ocenił prezes i były trener reprezentacji.

Swoje szanse na zwycięstwo przegrali też Strolz i Tochimoto, a wcześniej Karelin, który zajął siódme miejsce, razem z Maciejem Kotem. W piątek konkurs drużynowy, a dziś skaczą dziewczęta. Wśród nich jedna Polka Joanna Gawron.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: j.pindera@rp.pl

Inne sporty
Polacy szykują się do sezonu. Wrócą na olimpijski tor
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Inne sporty
Gwiazdy szachów znów w Warszawie. Zagrają Jan-Krzysztof Duda i Alireza Firouzja
kajakarstwo
Klaudia Zwolińska szykuje się do nowego sezonu. Cel to mistrzostwa świata
Kolarstwo
Strade Bianche. Tadej Pogacar upada, ale wygrywa
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Kolarstwo
Trwa proces lekarza, który wspierał kolarzy. Nie zawsze były to legalne sposoby
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?