Skoczków czekają 32 konkursy, w tym dwa drużynowe. Prawie połowa zawodów odbędzie się wieczorem. Mistrzostwa świata w lotach zaplanowane w drugiej połowie lutego w Oberstdorfie do klasyfikacji Pucharu Świata się nie liczą, ale obok Turnieju Czterech Skoczni będzie to drugi szczyt sezonu.
Gdyby sprawdzać dokładnie, będzie to 14. zima Adama Małysza w Pucharze Świata. Młodzi mogą już nie pamiętać, że skoczek z Wisły po raz pierwszy pojechał na zawody pucharowe w 1994 roku do Planicy. To były czasy, gdy w zdolnego juniora wierzył tylko czeski trener polskiej kadry Pavel Mikeska z Frensztatu. Gotów był dawać własne pieniądze (i dawał), by wysyłać go na kolejne zawody, mówił wszystkim wokół, że to talent, jakiego nie widział. Talent w pierwszym sezonie startów zajął 51. miejsce, zdobył 40 punktów, lecz trener nie musiał długo czekać, by Małysz wygrał. Ten pierwszy raz przyszedł 17 marca 1996 roku w Oslo. W następnym sezonie doszły jeszcze dwa zwycięstwa w Japonii i przypomnieliśmy sobie wyczyny Wojciecha Fortuny.
Do małyszomanii było wówczas jeszcze bardzo daleko. Polskiego skoczka czekały natomiast długie dni sportowego upadku i powtórny wybuch talentu, medale olimpijskie i mistrzostw świata, zmiany trenerów i kolegów z drużyny.
Adam Małysz zeszłej zimy znów zrobił wiele, by mówić o nim jako o najwybitniejszym skoczku w kronikach tej dyscypliny. Zdobył Puchar Świata po raz czwarty, udowodnił, że w lotach też jest mocny jak nikt inny, pokazał miejsce w szeregu nowym gwiazdom: Gregorowi Schlierenzauerowi z Austrii i Andersowi Jacobsenowi z Norwegii. Wywalczył wielką Kryształową Kulę po pasjonującym pościgu, gdy zwyciężał w dziewięciu z ostatnich 13 konkursów. Pół Polski wstrzymało dech, gdy nagły podmuch wiatru omal nie wbił mistrza w zeskok sławnej skoczni w Oslo-Holmenkollen.
Nie ma prostej miary sukcesów Małysza. Jest skoczkiem niezwykłym. Startował w 259 konkursach PŚ, 74 razy stawał na podium. Do rekordu Mattiego Nykaenena, wydawałoby się, że niedościgłego, brakuje Polakowi tylko ośmiu zwycięstw. Pewnie zmierzy się i z tym wyzwaniem, chociaż w skokach bardzo trudno o obietnice.