Dwudziestodwuletni narciarz zajął dziś drugie miejsce, co pozwoliło zająć Stanom Zjednoczonym miejsce na podium w tej konkurencji od 2002 roku.
- Ta psia rodzina, matka i czworo szczeniąt, żyje na obrzeżach Gorki Media Center. Zrobię, co w mojej mocy, żeby zabrać je ze sobą do Stanów - powiedział Kenworthy dziennikarzom. - Od dzieckiem jestem miłośnikiem psów, mam nadzieję, że miejscowi urzędnicy pomogą mi w tym.
Otoczony gratulującymi mu sukcesu kolegami z drużyny Kenworthy zapewnił, że nie będzie problemów ze znalezieniem domów dla każdego z psów.
- Chciałbym zatrzymać jednego szczeniaka, mój brat i jego narzeczona wyrazili już chęć wzięcia kolejnego, a poza tym dostaję mnóstwo pytań od ludzi, którzy chcą zaadoptować resztę tej psiej rodziny - zapewniał narciarz.
Pytany o imiona, jakie nada zwierzakom stwierdził, że zrobi to dopiero gdy będzie miał pewność, że do niego trafią.
Sytuacja bezdomnych zwierząt w Soczi stała się głośna tuż przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich. Świat obiegły informacje o wybijaniu psów. Służby miejskie Soczi zapewniały, że tylko chore zwierzęta były likwidowane, co potwierdzili urzędnicy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
Kłóci się to z informacjami sprzed niemal roku, jakoby władze miasta proponowały ponad półtora miliona rubli firmie, która w latach 2013-2015 "oczyści" Soczi z ponad dwóch tysięcy bezdomnych psów i kotów.
Zaalarmowani tym wolontariusze zaczęli wywozić bezpańskie zwierzęta z miasta.
Mimo zaprzeczeń władz miasta, w Internecie pojawiło się wiele filmów, które potwierdzają planową eksterminację bezdomnych zwierząt.