Tyson Fury zremisował z Deontayem Wilderem, ale niewiele zabrakło, by przegrał przez nokaut.
Walka Fury – Wilder trzymała w napięciu do końca, choć nie brakowało głosów, że broniący w Los Angeles mistrzowskiego pasa WBC w wadze ciężkiej 33-letni Wilder zmiecie z ringu Anglika, który po 2,5-letniej przerwie, stoczył wprawdzie dwie zwycięskie walki, ale mało kto sądził, że zdecyduje się rzucić wyzwanie królowi nokautu z Alabamy.
Brytyjczyk za sobotni pojedynek otrzyma 8 mln funtów. Całą kwotę przeznaczy na pomoc osobom bezdomnym.
- Podaruję te pieniądze biednym. Zbuduję domy dla bezdomnych. Nie zależy mi na tym, by stać się milionerem lub miliarderem - powiedział Fury.
- Jestem bokserem, a nie biznesmenem. Mogę coś z tym zrobić i pomóc ludziom, którzy nie mogą sami sobie pomóc - dodał Brytyjczyk.
Bokser jest ojcem czwórki dzieci. W wywiadzie powiedział, że wszystkie dzieci powinny same w życiu zarabiać, bo jeśli tak nie będzie, nie będą doceniały pieniędzy.
- Łatwo jest wydać czyjeś pieniądze. To co zarobiłem, to krwawe pieniądze. Moje dzieci muszą żyć na swój sposób. Nie będą żyły z mojego imienia i reputacji, bo to zbyt łatwa droga - dodał.