Reklama

Julia Szeremeta wraca do ringu. Co dalej z jej karierą? Miliony leżą na stole

O Julii Szeremecie, czyli wicemistrzyni olimpijskiej z Paryża, mówi się bez przerwy od czterech miesięcy. Ostatnio najczęściej o jej przyszłości.
Julię Szeremetę przed igrzyskami znali tylko najbliżsi oraz ludzie boksu. Teraz jest dobrem narodowy

Julię Szeremetę przed igrzyskami znali tylko najbliżsi oraz ludzie boksu. Teraz jest dobrem narodowym i zna ją cała Polska

Foto: PAP/Piotr Polak

Szeremetę przed igrzyskami znali tylko najbliżsi oraz ludzie boksu. Teraz jest dobrem narodowym i zna ją cała Polska zakochana w jej efektownym stylu walki oraz szelmowskim uśmiechu. W trakcie turnieju olimpijskiego, z pojedynku na pojedynek, coraz głośniej mówiono o możliwym medalu, a ona nadzieje podsycała, twierdząc, że przyjechała po złoto. I kiedy już, po wygraniu trzech walk, zapewniła sobie co najmniej brąz, przekonanie, że dla 20-letniej jeszcze wtedy Szeremety nie ma rzeczy niemożliwych, stawało się powszechne.

Wygrywała ze znacznie starszymi, doświadczonymi rywalkami, prezentując znakomitą formę, więc gdy w półfinale zmierzyła się z Filipinką Nesthy Petecio, wicemistrzynią olimpijską i mistrzynią świata, było jasne, że skóry tanio nie sprzeda. I tak też się stało. Kiedy ręka Polki szła w górę, Petecio nie mogła uwierzyć, że to nie ona walczyć będzie w finale z Lin Yu Ting, faworytką w kategorii do 57 kg. Pokonała przecież Tajwankę trzy lata wcześniej w Tokio, zamykając jej drogę do medalu. Była przekonana, że znów wygra i zdobędzie upragnione olimpijskie złoto. A tu pojawiła się młoda, szerzej nieznana Polka i odebrała jej marzenia.

Julia Szeremeta i freak fighty? Mogłaby się ustawić na życie

W finale Szeremeta nie dała Tajwance rady, mocno zmęczona długim turniejem i czterema wygranymi. Burza wokół tej rywalizacji, związana z kontrowersjami dotyczącymi płci jej starszej i utytułowanej rywalki, sprawiła jednak, że zasięgi w mediach społecznościowych Julki wystrzeliły jak szalone, a jej olimpijskie srebro odebrano w Polsce niczym złoto, a może coś więcej. Stąd szaleństwo wokół jej osoby, które wciąż trwa i nie widać jego końca.  

Jedni twierdzą, że powinna jak najszybciej podpisać zawodowy kontrakt, aby wykorzystać niebywałe zainteresowanie. Inni uważają, że to najlepszy moment, żeby związać się z jedną z organizacji freak fightowych, proponujących milionowe stawki, i ustawić się na całe życie. 21-letnia dziś Szeremeta konsekwentnie jednak powtarza, że interesuje ją tylko boks olimpijski, a więc złoty medal na kolejnych igrzyskach w Los Angeles już za niespełna cztery lata.

Dla Polskiego Związku Bokserskiego srebrna medalistka z Paryża jest wyjątkowo cenna. Stała się liderką dyscypliny o pięknych tradycjach

Reklama
Reklama

Tomasz Dylak, trener kadry i człowiek, który chyba jako jedyny przewidział, że Szeremetę stać na medal w Paryżu, nie ma wątpliwości, że to najlepsza droga. O pieniądze Szeremeta nie musi się przecież martwić. Stypendium dla medalistów olimpijskich jest solidne, a Polski Komitet Olimpijski (PKOl) zagwarantował wartościowe nagrody. Szeremeta ma też wojskowy etat oraz menedżera, który dba o jej kontrakty sponsorskie. Na tym zaś wcale nie koniec.

Dla Polskiego Związku Bokserskiego srebrna medalistka z Paryża jest wyjątkowo cenna. Zdobyła pierwszy medal igrzysk od czasów Wojciecha Bartnika i jego brązu z Barcelony (1992). Jest ponadto pierwszą po Pawle Skrzeczu, czyli srebrnym medaliście z Moskwy (1980), która biła się w olimpijskim finale. Stała się dzięki temu liderką dyscypliny o pięknych tradycjach, wzorem dla innych oraz przykładem, że nie ma rzeczy niemożliwych, skoro w takim wieku umiała wygrywać z najlepszymi i stanąć na olimpijskim podium.

Czytaj więcej

Rafael Nadal. Nikt tak pięknie nie cierpiał

Julia Szeremeta i igrzyska. Czy boks będzie w Los Angeles?

Teraz Szeremeta chce wygrywać inne, wielkie seniorskie imprezy, takie jak mistrzostwa świata czy Europy, a w 2028 roku zdobyć olimpijskie złoto. Byłoby to pierwsze olimpijskie złoto dla Polski od Montrealu (1976), gdzie na najwyższym stopniu podium stał Jerzy Rybicki. Problem jednak w tym, że na razie boksu w programie najbliższych igrzysk nie ma. To efekt wieloletniego konfliktu MKOl z dowodzoną przez Rosjanina Umara Kremlowa światową federacją IBA. Ostatnie turnieje olimpijskie, w Tokio i Paryżu, organizował MKOl. IBA, od lat sowicie sponsorowana przez Gazprom, nie miała z nimi nic wspólnego.

Decyzja, czy boks będzie w programie kolejnych igrzysk, zapadnie najpóźniej do końca przyszłego roku. Wcześniej poznamy nowego szefa MKOl, który zastąpi Thomasa Bacha, i zobaczymy, ile kolejnych krajowych federacji zwiąże się z powstałą niedawno World Boxing, mającą być przeciwwagą dla organizacji Kremlowa. Wiele wskazuje na to, że w 2025 roku świat olimpijskiego boksu czeka rewolucja i wielki rozłam, który może trwać przez dekady.

Czytaj więcej

Mój przyjaciel Donald Trump. Dlaczego na wyborach w USA wygrał Gianni Infantino?
Reklama
Reklama

Szeremeta i trener Dylak pozostają optymistami pełnymi wiary, że nie trzeba będzie szukać innych rozwiązań, gdyby olimpijska przyszłość boksu stanęła pod znakiem zapytania. Taka perspektywa sprawiłaby, że nie można byłoby wykluczyć w jej przypadku boksu zawodowego, tym bardziej że Polski Związek Bokserski ma też swoje pomysły w tej kwestii. Teraz jednak najwyższy czas wrócić na ring. Szeremeta ostatni raz walczyła w finale olimpijskim, 10 sierpnia. Wszystko wskazuje na to, że kolejny pojedynek stoczy w grudniu. Będzie mogła wówczas przypomnieć kibicom, dlaczego od kilku miesięcy jest w centrum uwagi.  

Boks
Nie żyje Marian Kasprzyk. O mistrzostwo olimpijskie walczył ze złamanym kciukiem
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Boks
Ołeksandr Usyk wciąż niepokonany, prezydent Zełenski mu dziękuje. Kiedy kolejna walka?
Boks
Janusz Pindera: Biwoł - Bietierbijew. Czas na trylogię, też w Rijadzie
Boks
Siedem walk o mistrzostwo świata. Gala, jakiej nie było
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama