Mayweather zwyciężył przez nokaut techniczny. Sędzia przerwał pojedynek w 10. rundzie.

Blisko 15 tys. widzów zgromadzonych w T-Mobile Arena w Las Vegas oglądało 50. zwycięstwo pięściarskiego niepokonanego na zawodowych ringach mistrza. Tym samym przewyższył nawet legendarnego Rocky’ego Marciano (49-0). Gwiazdor mieszanych sztuk walki zadziwił jednak wszystkich tocząc do dziesiątej rundy właściwie wyrównany pojedynek. „Zwycięstwo to zwycięstwo, nieważne jak je osiągasz” – zaznaczył Mayweather.

Sam Mayweather podkreślił, że był to na pewno ostatni pojedynek w jego karierze. Czarnoskóry, 40-letni pięściarz uznawany za jednego z najlepszych w historii walczących z defensywy, powrócił specjalnie na tę walkę ze sportowej emerytury. Zwycięzca oddał hołd postawie McGregora mówiąc po walce, że to „prawdziwy mistrz”.

Walkę reklamowano jako starcie boksu i MMA, ale toczyła się według zasad pięściarskich, więc McGregor nie mógł zadawać kopnięć, stosować technik zapaśniczych itp. Dlatego oczywiście zachowa swoje pasy mistrzowskie federacji mieszanych sztuk walki UFC.

„To był zaszczyt znaleźć się z nim w ringu” - powiedział McGregor na konferencji prasowej zorganizowanej po walce. „Wydaje mi się, że szliśmy łeb w łeb” – dodał.