Sędzia przerwał pojedynek w dziesiątej rundzie i być może o taki scenariusz chodziło w tym biznesie. Gdyby faktycznie walka była reżyserowana, jak niektórzy sugerowali, to miałoby ręce i nogi. Mistrz UFC bardzo dobrze zaczął i wydawało się, że może sprawić sensację. Ale Mayweather czekał cierpliwie na swój czas i się doczekał. Ruszył do ataku i wtedy już było jasne, że wojownik z Dublina nie dotrwa do końcowego gongu.
Walka była rozgrywana na zasadach bokserskich na mistrzowskim dystansie 12 rund, w limicie kategorii junior średniej (69,8 kg), w rękawicach ośmiouncjowych, które zaproponował Amerykanin.
29-letni McGregor jest o 11 lat młodszy, wyższy, cięższy, ma większy zasięg ramion, ale nie ma żadnego doświadczenia w boksie.
Walka w Las Vegas była pierwszym w takiej skali zderzeniem dwóch światów: boksu i MMA (mieszanych sztuk walki). Floyd Jr to wielki mistrz swojej dyscypliny, zdobywał tytuły w pięciu kategoriach wagowych, przez dwie dekady nie znalazł pogromcy. McGregor to czempion dwóch kategorii UFC (Ultimate Fighting Championship), największej organizacji MMA. Zaczynał w młodości od boksu, nieobce są mu sparingi ze znanymi pięściarzami, uważany jest powszechnie za jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego strikera w oktagonie, a więc takiego, który wygrywa dzięki technikom bokserskim. Starcie z kimś takim jak Mayweather Jr zakrawało jednak na cyrk. Najtężsi fachowcy z obu tych światów nie dawali szans Irlandczykowi.
A ten zaczął lepiej, niż można się było spodziewać. Doświadczony sędzia Dave Moretti dał mu pierwsze trzy rundy, a w chwili przerwania walki miał na swojej karcie rezultat 87:83 dla Floyda Jr. Dwaj pozostali, Guido Cavalleri i Burt Clemens, punktowali odpowiednio 89:81 i 88:82.
Statystyki komputerowe pokazują, że w pierwszej fazie pojedynku McGregor nie tylko nie był chłopcem do bicia, ale sprawiał wiele problemów mistrzowi boksu. Jeśli o to chodziło piszącemu scenariusz tego wydarzenia, zrobił to perfekcyjnie.
Mayweather Jr jest mistrzem obrony, a tu musiał atakować, bo McGregor nie zamierzał występować w roli byczka, który próbuje dopaść torreadora. Irlandczyk jest leworęczny, ma długie ręce, mocno bije i jak się okazało, potrafi zmusić nawet takiego asa jak Floyd Jr do zmiany planu walki. Ale ten wie, jak radzić sobie z problemami, choć wiek robi swoje, dwuletnia przerwa też, a nogi Mayweathera Jr krzyczą głośno, że czas kończyć z boksem.
I Floyd Jr obiecuje, że to już naprawdę koniec. Dopiął swego, ma bilans (50-0), lepszy od legendarnego Rocky'ego Marciano, znów zarobił fortunę. Miał zagwarantowane 100 mln dolarów (McGregor 30), ale dzięki pay per view (płatnej telewizji) ich honoraria będą dwu-, trzykrotnie większe. Oczekiwany przychód z tej walki ma bowiem przekroczyć 600 mln dolarów.
W mieszczącej 20,5 tysiąca widzów T-Mobile Arena w Las Vegas było sporo wolnych miejsc. Sprzedano 14 623 drogie bilety, a ci, którzy przyszli obejrzeć to widowisko, sprawiali wrażenie zadowolonych, ale chyba nie warto iść tą drogą.
Tego samego wieczoru w Carson (Kalifornia) znakomity pojedynek stoczyli Miguel Angel Cotto i Yoshihiro Kamegai. Portorykańczyk, mistrz czterech kategorii wagowych, pokonał Japończyka, zdobył kolejny tytuł, a prawdziwie bokserskich emocji nie brakowało. Tylko honoraria były bez porównania mniejsze. Można więc lepiej, taniej i zgodnie z tradycją.