Reklama

Wasyl Łomaczenko zasłużył na Oscara

Ukrainiec wygrał w Nowym Jorku z Portorykańczykiem Jose Pedrazą i swoim kunsztem znów oczarował wszystkich.
Wasyl Łomaczenko (z prawej) w walce z Jose Pedrazą pokazał, że jest jednym z największych artystów r

Wasyl Łomaczenko (z prawej) w walce z Jose Pedrazą pokazał, że jest jednym z największych artystów ringu

Foto: AFP

Stawką w tej walce były dwa pasy w wadze lekkiej – WBA należący do Ukraińca i WBO Pedrazy. Obaj zdobyli je w tym roku. Łomaczenko, wygrywając przed czasem z Wenezuelczykiem Jorge Linaresem, a Pedraza z Meksykaninem Rayem Beltranem.

Dla Łomaczenki to pierwsza unifikacja w karierze. Wcześniej był mistrzem wagi piórkowej i superpiórkowej, teraz ma już dwa pasy w kategorii lekkiej. A przecież stoczył dopiero 13 zawodowych walk.

– Moim marzeniem jest zunifikować wszystkie tytuły, to kolejny cel – mówił Łomaczenko po wspaniałej walce w Madison Square Garden Theater.

Gdyby za występy między linami ringu przyznawano Oscary, byłby z pewnością jednym z kandydatów, obok swojego przyjaciela Ołeksandra Usyka, który nie tak dawno podobnym spektaklem popisał się, nokautując w Manchesterze Tony'ego Bellewa.

Łomaczenko też był bliski wygranej przed czasem, w 11. starciu miał Pedrazę dwukrotnie na deskach po ciosach na korpus, ale Portorykańczyk przetrwał do gongu. On też zasługuje na słowa uznania, nie po raz pierwszy pokazał, że potrafi boksować. W amatorskich czasach był wicemistrzem świata, walczył na igrzyskach olimpijskich w Pekinie (2008), a na zawodowych ringach zdobywał tytuły w dwóch kategoriach wagowych. Wierzył, że sprawi sensację i pokona Łomaczenkę, ale pod koniec walki chyba zrozumiał, że to nierealne.

Reklama
Reklama

Statystyki komputerowe są dla Pedrazy bezlitosne. Wyprowadził 931 uderzeń, z których do celu doszło tylko 111 (Łomaczenko odpowiednio 738 – 240). Mocnych ciosów też więcej zadał zwycięzca (158 – 80).

Sędziowie punktowali 119:107 i dwukrotnie 117:109 dla Ukraińca, więc o wyrównanej walce nie może być mowy, warunki od pierwszego do końcowego gongu dyktował Łomaczenko, ale prawdą jest też, że Pedraza długo nie dawał się zdominować.

Teraz większym problemem niż wygrana z Portorykańczykiem będzie znalezienie odpowiedniego rywala dla najlepszego (w rankingu magazynu „The Ring") pięściarza bez podziału na kategorie. Idealny byłby niepokonany mistrz czterech wag Mikey Garcia, ale on chce walczyć z czempionem kategorii półśredniej Errolem Spencem Jr.

Galę w Nowym Jorku organizował niezmordowany Bob Arum, który tego dnia obchodził 87. urodziny. Czapki z głów przed sędziwym promotorem, tak jak przed znakomitym Łomaczenką. Jak z tego widać, prawdziwym mistrzem można być w każdym wieku. ©?

Boks
Nie żyje Marian Kasprzyk. O mistrzostwo olimpijskie walczył ze złamanym kciukiem
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Boks
Ołeksandr Usyk wciąż niepokonany, prezydent Zełenski mu dziękuje. Kiedy kolejna walka?
Boks
Janusz Pindera: Biwoł - Bietierbijew. Czas na trylogię, też w Rijadzie
Boks
Siedem walk o mistrzostwo świata. Gala, jakiej nie było
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama