Reklama

Szczęścia coraz więcej

Polka pokonała w Zurychu Danielę Hantuchovą, dziewiątą tenisistkę na świecie, 6:3, 6:3. Teraz zmierzy się z Justine Henin
Szczęścia coraz więcej

Foto: Reuters

Pech Marii Szarapowej dał Polce miejsce w drabince turnieju głównego mimo porażki w ostatniej rundzie eliminacji. Agnieszka Radwańska – lucky loser, czyli szczęśliwa przegrana, wciąż gra dobrze i szczęśliwie. Lista tenisistek pokonanych przez nią powiększyła się w czwartek o kolejne znane nazwisko.

Wynik i czas trwania meczu (1 godzina i 18 minut) mówi trochę o rywalizacji Polki ze Słowaczką, ale nie pokazuje emocji towarzyszących spotkaniu, nie odzwierciedla kilku zaciętych gemów, zwłaszcza przedostatniego, w którym tenisistka z Krakowa przegrywała przy własnym serwisie 0-40, a następnie pięknie wygrała pięć kolejnych piłek.

Takie zdarzenia nie są wcale rzadkie, nawet gdy gra tak dobra tenisistka jak Hantuchova. Jej tenis, pozbawiony potężnego serwisu, jest dość wygodny dla Polki. Danieli zaczęły drżeć ręce, przede wszystkim gdy broniła się przed porażką. Tłumaczyła się przeziębieniem.

– Z trudem łapałam oddech między punktami. Walczę z chorobą od kilku dni, nie zostało mi dziś wiele energii. Czułam się już bardzo zmęczona – mówiła Słowaczka, dla której porażka w Zurychu może się okazać bardzo kosztowna, gdyż niemal na pewno oznacza utratę szansy na grę w kończącym sezon turnieju Masters w Madrycie.

Miała trochę pecha, że trafiła na głodną sukcesów nastolatkę z Krakowa, która nie boi się starć z żadną sławną przeciwniczką. Trudno, żeby było inaczej, skoro Agnieszka potrafiła już w zeszłym roku pokonać Rosjanki Jelenę Dementiewą (wówczas szóstą na świecie) oraz Anastazję Myskinę (12.), a także Amerykankę Venus Williams, a w tym sezonie zwyciężyła w kwietniu w Miami Szwajcarkę Martinę Hingis (6.), we wrześniu w US Open Rosjankę Marię Szarapową (2.), niedawno w Stuttgarcie Francuzkę Marion Bartoli (11.) i w środę Shahar Peer z Izraela (16.).

Reklama
Reklama

Zdziwiłam się trochę, że tak szybko można ją pokonać. Walczyła jednak do ostatniej piłki.

W ćwierćfinale w Zurychu czeka na Polkę Justine Henin. W dzisiejszym tenisie to największe wyzwanie. Belgijka wygrała w tym roku osiem turniejów, widzieliśmy ją także w Warszawie. Zaraz po meczu Radwańskiej z Hantuchovą szybko pokonała 6:3, 6:1 Rosjankę Wierę Zwonariową, tę, która przed tygodniem wygrała z Agnieszką w Moskwie. Najlepsza tenisistka świata grała z Polką raz, tego lata na trawie w Eastbourne – wynik 6:4, 6:1 dla Belgijki.

Pozostaje wierzyć, że drugie spotkanie nie będzie tak łatwe dla mistrzyni. Jeśli nawet się nie uda, to Polce pozostanie miła świadomość, że 75 punktów z Zurychu już poprawi jej pozycję w rankingu o trzy – cztery pozycje. Oznacza to 27-28. miejsce, najwyższe dla Radwańskiej, najwyższe dla tenisistki z Polski, odkąd prowadzony jest ranking WTA.

Tenis
Indian Wells. Kamil Majchrzak postraszył Novaka Djokovicia. Została nam tylko Iga Świątek
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Tenis
Kamil Majchrzak dostał to, czego chciał. W sobotę zagra z Novakiem Djokoviciem
Tenis
Tenisowa wiosna zaczyna się w Kalifornii. Iga Świątek zagra o trzeci triumf w Indian Wells
Tenis
Billie Jean King Cup. O awans do turnieju finałowego nasze tenisistki zagrają w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama