Korespondencja z Paryża
Trzy dni temu pięciokrotny triumfator turnieju powiedział, że nie gra na tyle dobrze, by wygrać szósty raz. Wczoraj, po zwycięstwie nad Robinem Soderlingiem 6:4, 6:1, 7:6 (7-3), nie był już w tej sprawie tak sceptyczny.
– Czuję się coraz lepiej, pokonałem dwukrotnego finalistę Roland Garros, ale w piątek czeka na mnie Andy Murray, który wraca do znakomitej formy. W Rzymie był w tym roku jako jedyny z nas bliski wygranej z Djokoviciem. Drugi półfinał jest fantastyczny: Djoković – najlepszy gracz tego roku, kontra Federer – najlepszy tenisista w historii. Nie można chcieć więcej – mówił Nadal.
Murray, któremu coraz mniej przeszkadza kontuzjowana kostka, pokonał Juana Ignacio Chelę 7:6 (7-2), 7:5, 6:2.
Na tym tle panie wypadają blado. W ćwierćfinałach Na Li wygrała z Wiktorią Azarenką 7:5, 6:2, a Maria Szarapowa z Andreą Petkovic 6:0, 6:3. Oba mecze były takie jak cały kobiecy turniej: warto pamiętać tylko wynik.
Żadna tenisistka z Chin nie zaszła jeszcze w Paryżu tak daleko jak Na Li. – Nie spodziewałam się, że będę tu w półfinale, w trzech innych wielkoszlemowych turniejach jak najbardziej, ale nie w Paryżu. Na nawierzchni ziemnej trzeba się ślizgać, a ja tego nie umiem – mówiła Chinka.
Dziś od 14. na korcie centralnym półfinały Szarapowa – Na Li i Marion Bartoli – Francesca Schiavone. Francuzka Bartoli to tenisistka-chałupniczka, która słucha tylko ojca. Oryginalność doktora Waltera Bartoli (porzucił dla córki karierę lekarską) widać przede wszystkim przy serwisie Marion, ale nie tylko – są też oburęczne zarówno bekhend, jak i forhend.
Oboje Francuskiej Federacji Tenisowej nie zawdzięczają nic, jej ingerencje traktują jak dyktat i chodzą własnymi ścieżkami. Z niezłym skutkiem – Marion była w finale Wimbledonu (2007), teraz wróci do czołowej światowej dziesiątki. Jedno jest pewne: jeśli ktoś raz widział pannę Bartoli, z nikim jej nie pomyli, a klonów Azarenki jest dużo i będzie jeszcze więcej. Marion trzeba i współczuć, bo jej tenis jest brzydki, i zazdrościć, bo wydaje się, że ojciec dobrze uzbroił ją do walki na korcie.
KOBIETY – 1/4 finału:
Li Na (Chiny, 6) – W. Azarenka (Białoruś, 4) 7:5, 6:2;
M. Szarapowa (Rosja, 7) – A. Petkovic (Niemcy, 15) 6:0, 6:3.
Debel – 1/2 finału:
S. Mirza, J. Wiesnina (Indie, Rosja) – L. Huber, L. Raymond (USA) 6:3, 2:6, 6:4;
A. Hlavackova, L. Hradecka (Czechy) – V. King, J. Szwedowa (USA, Kazachstan) 6:3, 6:3.
MĘŻCZYŹNI – 1/4 finału:
R. Nadal (Hiszpania, 1) – R. Soederling (Szwecja, 5) 64, 6:1, 7:6 (7-3);
A. Murray (W. Brytania, 4) – J. I. Chela (Argentyna) 7:6 (7-2), 7:5, 6:2.