To był awans w trybie turbo. Zajął Idze 64 minuty. Jej rywalka, schodząc z kortu, nie wierzyła, że to już koniec. Z trudem powstrzymywała łzy.

W poprzednich trzech rundach Aleksandrowa nie straciła choćby seta, a mecz ze Świątek rozpoczęła od prowadzenia 3:2. 12. rakieta świata dołączyła jednak do długiej listy tenisistek, które przekonały się, że Igi lepiej nie drażnić.

US Open. Do kogo Iga Świątek pisała sms-a po meczu?

Polka kłopoty miała tylko na początku. Później wrzuciła wyższy bieg i nie było czego zbierać. To była deklasacja.

– Najbardziej jestem zadowolona z intensywności i koncentracji. Aleksandrowa grała bardzo szybko, kort był nieco inny, ale potem byłam już w swojej bańce. Podejmowałam ryzykowne decyzje. Jestem zadowolona z serwisu – opowiadała Świątek po meczu.

Zanim jednak udzieliła wywiadu, chwyciła za telefon i wysłała sms-a. – To do mojego trenera, poprosiłam o zarezerwowanie kortu treningowego na 10 minut, jeśli to będzie możliwe. Dla mnie ważne jest, by stawać się cały czas lepszą – podkreśliła.

Iga Świątek czeka na rywalkę. Kiedy i z kim ćwierćfinał US Open?

W środowym ćwierćfinale zmierzy się z Amandą Anisimovą lub Beatriz Haddad Maią. Spotkanie Amerykanki z Brazylijką zaplanowano na godzinę trzecią w nocy z poniedziałku na wtorek.

Anisimovą Iga rozbiła kilka tygodni temu 6:0, 6:0 w finale Wimbledonu. Z Haddad Maią też ma korzystny bilans. Grały ze sobą cztery razy, Polka odniosła trzy zwycięstwa – ostatnie rok temu w ćwierćfinale w Madrycie (4:6, 6:0, 6:2).

Takiego sezonu Świątek jeszcze nie miała. Po raz pierwszy w karierze awansowała co najmniej do ćwierćfinału każdego z czterech turniejów wielkoszlemowych w tym samym roku. W Australian Open i Roland Garros była w półfinale, Wimbledon wygrała. Czy rok zakończy kolejnym triumfem?