Dawid Celt, kapitan polskiej drużyny, skład ogłosił miesiąc temu. Na liście reprezentantek Polski znalazły się Fręch, Magda Linette, Maja Chwalińska oraz Katarzyna Kawa. Pozostawił jedno wolne miejsce, które – tak wielu oczekiwało – miała zająć zwyciężczyni pięciu turniejów wielkoszlemowych, była liderka rankingu Iga Świątek. Zapewne właśnie dlatego pierwsza pula biletów sprzedała się błyskawicznie.
23-letnia tenisistka z Raszyna długo czekała z podjęciem ostatecznej decyzji o tym, czy faktycznie zagra w Radomiu. Oświadczenie opublikowała w mediach społecznościowych cztery dni przed ostatecznym terminem zgłoszeń. Jego treści – po ostatnich wynikach i towarzyszącej im atmosferze – można się było spodziewać.
Dlaczego Iga Świątek nie zagra w Radomiu?
Świątek nie kryje, „że podjęła trudną decyzję”. Wie, „że nie takiej informacji spodziewali się kibice”. Zawsze „z dumą reprezentuje Polskę” i „w zeszłym roku zagrała wszystko, co było do zagrania”. Uczestniczyła przecież w rozgrywkach United Cup, gdzie dotarła do finału (2024) oraz półfinału (2025), i w – mających znacznie dłuższą tradycję - Billie Jean King Cup, które reprezentacja zakończyła w półfinale, ulegając późniejszym zwyciężczyniom Włoszkom.
„To decyzja słuszna dla mnie na ten moment” – tłumaczy wiceliderka rankingu. W tej chwili - jak zauważa - „przyszedł czas na więcej balansu, skupienie się na sobie i swoich treningach.”
Najbliższe plany Igi Świątek
Polska tenisistka poświęci się teraz przygotowaniom do najważniejszej części sezonu. Wiosną gra się na mączce, czyli nawierzchni, gdzie Świątek od lat wypada najlepiej. W tym roku kontekst występów „na cegle” w wykonaniu wiceliderki rankingu będzie jednak zupełnie inny.