Tegoroczny Australian Open to dla naszej tenisistki pierwszy od trzech lat turniej Wielkiego Szlema, który zaczyna bez „jedynki” przy nazwisku. Organizatorzy przypomnieli jej o tym już pierwszego dnia, bo mecz Świątek wyznaczyli na John Cain Arena, czyli trzecim co do wielkości korcie Melbourne Park. To odbiło się na polskich kibicach, którzy transmisji musieli szukać na platformie Max, bo Eurosport pokazywał w tym czasie spotkania z Rod Laver i Margaret Court Arena.
Ci, którzy meczu nie widzieli, mogli żałować. Poziom był wysoki, bo obie zawodniczki wybrały tenis odważny, a Siniakova podniosła rękawicę. Świątek na przełamanie czekała do szóstego gema. Rywalka – nigdy jako singlistka nie przebrnęła w Melbourne pierwszej rundy, lecz dwa razy wygrała Australian Open w deblu – już w kolejnym odrobiła straty, ale ostatecznie set padł łupem Polki.
Czytaj więcej
Aryna Sabalenka w 71 minut pokonała Sloane Stephens i jeszcze przed zejściem z kortu dała się namówić na taniec. Takich powodów do radości nie miał...
Iga Świątek zaczyna Australian Open od pewnego zwycięstwa i myśli o Los Angeles
Świątek w swoim pierwszym wielkoszlemowym meczu z Fissette’em w boksie trenerskim była skupiona. Polka w pierwszym secie popełniła tylko siedem niewymuszonych błędów, a w drugim – osiem. Kiedy zaczęła kolejną partię od przełamania, wydawało się, że droga do wygranej jest już krótka, ale Siniakova zdobyła się na jeszcze jeden zryw. Wygrała gema przy serwisie naszej tenisistki, prowadziła nawet 3:2, ale wiceliderka światowego rankingu na więcej jej nie pozwoliła.
Polka zamknęła mecz w 81 minutach. To było dla niej solidne przetarcie przed kolejnymi wyzwaniami, a kibice zobaczyli trochę tenisowego rocka. Świątek w trakcie pomeczowego wywiadu chwaliła zresztą nowe słuchawki, które dostała na święta, i potwierdziła, że przed wyjściem na kort lubi słuchać AC/DC, Pearl Jam oraz Led Zeppelin, ale ma też na playliście pop i jazz. Napisała też na kamerze – podobnie jak wcześniej Coco Gauff – wyrazy wsparcia dla trawionych pożarami Malibu oraz Los Angeles.
Teraz – najprawdopodobniej w środę – nasza tenisistka zmierzy się z 28-letnią Słowaczką Rebeccą Sramkovą, która wygrała 3:6, 6:2, 6:2 z Katie Volynets i pierwszy raz w karierze awansowała do drugiej rundy turnieju Wielkiego Szlema. Zawodniczka z Bratysławy jeszcze nigdy ze Świątek nie grała.
Australian Open. Iga Świątek nie jest faworytką
Turniej w Melbourne jest dla Świątek o tyle wyjątkowy, że nie zaczęła go jako faworytka. Polka w dwóch ostatnich sezonach nie umiała, poza Paryżem, przekroczyć granicy wielkoszlemowego ćwierćfinału. „L’Equipe” jej szanse na końcowy triumf w Australian Open wyceniła na dwa w pięciogwiazdkowej skali, czyli tak samo jak Jeleny Rybakiny. Francuzi mocniej wierzą w Arynę Sabalenkę oraz Gauff, która pokonywała ostatnio naszą tenisistkę w WTA Finals oraz United Cup.
Tegoroczny Australian Open to w karierze Polki nowe otwarcie, ale nasza tenisistka przed pierwszym meczem musiała także spojrzeć w przeszłość i wrócić do tematu tymczasowego zawieszenia za pozytywny wynik kontroli antydopingowej. Świątek ponownie przyznała, że to był prawdopodobnie „najgorszy okres jej życia”, wszystko wydawało się jej „abstrakcyjne i szalone”.
Czytaj więcej
- Iga Świątek ustanawia nowe standardy. Robi rzeczy, o których nie wiedzieliśmy, że są w kobiecym tenisie w ogóle możliwe - mówi Wim Fissette.
Pytania o przypadek Polki słyszały także inne tenisistki. Gauff oraz Qinwen Zheng zapewniały, że nie wydaje im się, aby w jakikolwiek sposób to doświadczenie wpłynęło negatywnie na pewność siebie naszej tenisistki. Emma Raducanu przyznała z kolei, że takie sytuacje działają na wyobraźnię, więc po tym, jak ugryzł ją owad, odmówiła spreju antyseptycznego. – Zostałam tak z opuchniętą kostką i ręką. Pomyślałam: „Przeczekam to, nie chcę ryzykować” – wyjaśniała.
Australian Open. Trudne pytania do Igi Świątek i Jannika Sinnera
Polka, choć Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) wciąż ma prawo skierować jej sprawę do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS), na razie może spać spokojnie. Takiego komfortu nie ma Jannik Sinner. WADA w sprawie jego uniewinnienia – źródłem pozytywnego wyniku kontroli miał być sprej z klostebolem, którego użył na skaleczenie fizjoterapeuta Giacomo Naldi – wniosła bowiem odwołanie. Przesłuchanie odbędzie się 16 lub 17 kwietnia.
– Oczywiście, że o tym myślę. Skłamałbym, mówiąc, że jest inaczej. Niczego jednak nie zmienię, próbuję po prostu dobrze przygotować się do kolejnego występu. Nie zrobiłem nic złego i dlatego wciąż tutaj jestem – podkreśla Sinner. – Nie chcę się odnosić do tego, co mówią inni zawodnicy, bo najważniejsze, co uważają ludzie wokół mnie, którym ufam i którzy wiedzą dokładnie, co się stało.
Czytaj więcej
Lider rankingu ATP zamknął sezon zdobyciem z reprezentacją Włoch Pucharu Davisa
Włoch od momentu, gdy dowiedzieliśmy się o tym, że złamał przepisy antydopingowe, daje na korcie dowody wyjątkowej odporności. Właściwie zapomniał, jak się przegrywa. Wygrał turniej w Szanghaju oraz US Open i ATP Masters. Odniósł 25 zwycięstw w 26 meczach, po tie-breaku w finale imprezy w Pekinie pokonał go jedyne Carlos Alcaraz. Świątek takiej passy jeszcze nie ma, wygrana nad Siniakową była dla niej piątą. Sposób na Polkę znalazła w tym czasie jedynie Gauff.