23-letnia rówieśniczka Igi Świątek po finałach Billie Jean King Cup w Maladze, gdzie pełniła w reprezentacji Polski rolę rezerwowej, wybrała się do Ameryki Południowej. Cel był jeden – na tyle poprawić pozycję w turniejach niższej rangi, aby wywalczyć rozstawienie w kwalifikacjach Australian Open.
Najpierw zagrała w Buenos Aires. Nie powiodło się. Uległa już w pierwszej rundzie Łotyszce Darji Semenistaji (121. WTA). Prawdopodobnie na porażkę miała wpływ aklimatyzacja i powrót do gry na nawierzchni ziemnej. W Brazylii poszło już dużo lepiej.
Co oznacza zwycięstwo Mai Chwalińskiej w Florianapolis?
W MundoTenis Open we Florianopolis, mieście skąd pochodzi Gustavo Kuerten, rozstawiona z numerem siódmym Chwalińska w singlu odniosła pięć zwycięstw. Straciła tylko jednego seta, z najwyżej rozstawioną (z „dwójką”) Egipcjanką Mayar Sherif (66. WTA). W finale pokonała 6:1, 6:2 Ylenę In-Albon (342. WTA) po meczu trwającym godzinę i 12 minut.
Czytaj więcej
Dlaczego kupiony w aptece bez recepty lek mógł zniszczyć karierę Igi Świątek i co musiała zrobić,...
Turniej miał kategorię WTA 125, czyli jest odpowiednikiem męskiego challengera, nie zalicza się go do głównego cyklu. Nagrody dla Polki są jednak znaczące. Za zwycięstwo zarobiła 15 tysięcy dolarów, a w rankingu wzbogaci się o 125 punktów. Oznacza to awans na 128. miejsce w rankingu WTA, najwyższe w karierze. Trudno dziś przewidzieć, czy ta pozycja da rozstawienie w eliminacjach Australian Open (rozpoczynają się 12 stycznia). Istnieje jednak na to szansa.