Oficjalnego komunikatu z jasnym przekazem nie było. Zdjęcie Hurkacza na korcie Woodfield Country Club na Florydzie w objęciach Lendla oraz Massú opatrzone podpisem: „Ciśniemy, 2025” sugerowało, że najlepszy polski tenisista zakończył poszukiwania trenera. Wielu wysnuło jednak z tej fotografii niezbyt precyzyjne wnioski.
Fakty są oczywiście takie, że 27-letni tenisista z Wrocławia ma wreszcie szkoleniowca, który zastąpi zwolnionego w sierpniu Craiga Boyntona, z którym Hurkacz przepracował pięć lat. Wątpliwości budzi jednak to, kto jest kim w tej trenerskiej układance.
Ivan Lendl i Nicolás Massú – dwaj trenerzy z górnej półki
Pocztówka z Florydy rozeszła się oczywiście po całym świecie, a media zgodnie zaanonsowały, że Polak będzie współpracował jednocześnie z Lendlem i Massú. To byłoby wydarzenie naprawdę znaczące, bo zwłaszcza Lendl należy dziś w świecie tenisa do grona najwybitnych trenerów.
Czech z amerykańskim obywatelstwem jako zawodnik ośmiokrotnie wygrywał turnieje Wielkiego Szlema. Potem trenował zaś m.in. Brytyjczyka Andy’ego Murraya, doprowadzając go do złota olimpijskiego oraz zwycięstw w US Open i na Wimbledonie. To była wręcz perfekcyjna współpraca. Lendl był też szkoleniowcem Alexandra Zvereva, czyli obecnego wicelidera rankingu ATP.
Massú został mistrzem olimpijskim w singlu i deblu w Atenach (2004). Przez wiele lat tworzył wręcz idealny duet zawodnik–trener z Austriakiem Dominikiem Thiemem. Dowodem wysokiej jakości tej współpracy była wygrana przez jego podopiecznego w US Open.
Dlaczego Ivan Lendl nie będzie głównym trenerem Huberta Hurkacza?
Hurkacz takich fachowców potrzebował. Polak wierzy w powrót do pierwszej dziesiątki rankingu ATP, marzy o zwycięstwie w Wielkim Szlemie i chciał trenera (trenerów) z najwyższej półki. To on szukał szkoleniowca, a nie szkoleniowcy jego. – Podszedł do tego jak zawodowy rekruter – opowiadał Polsatowi Sport ojciec tenisisty Krzysztof.
Podział ról nie został jednak oficjalnie ogłoszony i określony. – 99 procent ludzi zrozumiało, że trenerem Huberta Hurkacza będzie Lendl, a Massú jedynie pomocnikiem. To wynika z tego, że wszyscy znają Ivana, a znacznie mniej kibiców rozpoznaje Nicolása – tłumaczy „Rz” wybitny przed laty tenisista Wojciech Fibak.
Czytaj więcej
Historia sportu nauczyła nas, że jeśli chodzi o farmakologiczny doping, bardziej uzasadnione jest domniemanie winy niż niewinności. Czy przypadki J...
Jego zdaniem nie ma jednak mowy o tym, żeby trenerem odpowiedzialnym w pełni za trening tenisowy, jeżdżącym na turnieje i doradzającym podopiecznemu z perspektywy boksu, był Lendl. – Po pierwsze on nie chce za dużo podróżować. Może kiedy Hubert zacznie często wygrywać i będzie miał szanse na Wielkie Szlemy, to się uaktywni. Po drugie zaś, to osoba mająca bardzo duże wymagania finansowe, może największe z grona znanych trenerów – dodaje Fibak.
Co może dać Hubertowi Hurkaczowi Nicolás Massú?
Lendl został więc tak naprawdę przede wszystkim doradcą Hurkacza. Będzie mu pomagał i wskazywał kierunki za każdym razem, gdy ten przyjedzie na Florydę. Tam będzie teraz główna baza treningowa zajmującego obecnie 16. miejsce miejsce na świecie tenisisty z Wrocławia.
A Massú? – To on poświęci się w całości Hubertowi. Będzie jego prawą i lewą ręką, ogarnie wszystkie zagadnienia związane z treningiem, organizacją zajęć. Oczywiście spróbuje mu przekazać swoje niemałe i cenne doświadczenie tenisowe – uważa Fibak.
Czytaj więcej
Dlaczego kupiony w aptece bez recepty lek mógł zniszczyć karierę Igi Świątek i co musiała zrobić, żeby udowodnić niewinność - mówi dr Andrzej Pokry...
Hurkacz – jak przekonuje nasz rozmówca – wystarczająco dużo wie o tenisie, ale potrzebował kogoś z większym doświadczeniem niż Boynton. Massú ma świetny kontakt z zawodnikami, a trenerem jest, być może, nawet lepszym od Amerykanina. Wspierający go z oddali Lendl stanowi w tym tercecie wartość dodaną. Niewykluczone, że w takim układzie marzenia o Wielkim Szlemie nie będą mrzonką.
Cała trójka od kilku dni pracuje intensywnie w Woodfield Country Club. Tą część obozu przygotowawczego Hurkacz, Massú i Lendl zakończą za dwa tygodnie. Potem Polak wyleci do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie wystąpi w pokazowym turnieju World Tennis League (19–22 grudnia) w drużynie z Igą Świątek, Paulą Badosą i Stefanosem Tsitsipasem.
Sezon Hurkacz oficjalnie wznowi rozgrywkami United Cup w Australii (27 grudnia – 5 stycznia) i tam już zostanie, aż do Australian Open (15–29 stycznia). U jego boku stanie Massú oraz dotychczasowi polscy współpracownicy. Lendl najprawdopodobniej będzie wszystko śledził ze swojej rezydencji na Florydzie.