Korespondencja z Paryża
Pierwszy set był czasem niewykorzystanych szans. Czuł to także Hurkacz, co widzieliśmy po jego gestach. Polak zmarnował pięć break pointów, Bułgar nie miał żadnego. Kiedy zaś doszło do tie-breaka, to nasz tenisista podejmował złe decyzje, po których rzucał rakietą, i przegrał 5:7.
Hurkacz ma nerwy ze stali, ale tym razem targały nim emocje. Grał dobrze, lecz w kluczowych momentach odbijał się od bułgarskiej ściany. Dimitrow doskonale radził sobie pod presją i wykorzystał jedyny moment słabości naszego tenisisty w jego gemie serwisowym. To przełamanie wystarczyło, aby wygrał drugiego seta, zbliżając się do kolejnego triumfu nad Polakiem.