Jannik Sinner lepszy od Daniiła Miedwiediewa w finale Australian Open

Doświadczenie i taktyka się liczą, ale świetna kondycja i wola walki do końca też – włoski tenisista zdobył po wielkim boju pierwszy tytuł Wielkiego Szlema wygrywając z Daniiłem Miedwiediewem 3:6, 3:6, 6:4, 6:4, 6:3

Publikacja: 28.01.2024 13:52

Jannik Sinner

Jannik Sinner

Foto: AFP

Rudowłosy chłopak z włoskiego Tyrolu przystąpił do tego meczu z widoczną nieśmiałością. Może to efekt debiutu w finale Wielkiego Szlema, że z początku nie był tym twardzielem z meczu z Novakiem Djokoviciem i wcześniejszych spotkań. Od pierwszych piłek dał się wciągnąć w grę, której chciał Rosjanin. Spokojne taktyczne wymiany były w istocie pułapkami, w które Włoch wpadał raz za razem. Daniił Miedwiediew dobrze returnował, więc wymusić jakąś przewagę podaniem też było trudno. 

Tablica wyników pokazała zatem szybko, że mądrość taktyczna ma znaczenie – pierwszy set wygrany 6:3, właściwie bez wielkiego oporu z włoskiej strony. W drugim Miedwiediew prowadził już 5:1 i serwował. Z ławki szkoleniowej Sinnera dobiegały prośby o zwiększenie agresji gry, jakiś niebanalny atak, wzbogacenie wymian, które przełamią taktyczne przewagi Rosjanina. Włoch posłuchał, nawet zdobył dwa kolejne gemy, ale więcej wyszarpać nie był w stanie.

Przy wyniku 3:6, 3:6 Jannik Sinner stanął przed zadaniem niemal niemożliwym – odrobić stratę i wygrać w pięciu setach. Każdy wiedział, że skala trudności tego zadania była ogromna. Zaczął nieźle, szybkie kontry Miedwiediewa nie były już tak precyzyjne także dlatego, że wreszcie uderzenia Włocha nabrały pewności, serwis także się poprawił. Do 4:4 szli jeszcze równo, ale przełamanie w końcu seta dało radość Jannikowi i publiczności na Rod Laver Arena: będzie ciąg dalszy. Miedwiediew szybko zbiegł z kortu – przerwa toaletowa jako wybicie przeciwnika z rytmu, to dziś także element gry, tym bardziej, że mozolna fizyczna walka na korcie to był oczywisty sposób na spełnienie włoskich marzeń.

Czytaj więcej

Aryna Sabalenka ponownie wielkoszlemową mistrzynią w Melbourne

Kolejny, czwarty set to nowa opowieść: zwycięskie gemy serwisowe Jannika stały się krótkie, przy podaniu Daniiła grali dłużej. Już w drugim gemie pojawiła się szansa dla Włocha na objęcie prowadzenia 2:0, niewykorzystana. Miedwiediew poczuł zagrożenie, ale wyrównanie meczu wisiało w powietrzu. Przyszło znów pod koniec seta, gdy Sinner w końcu wykorzystał nadarzającą się okazję do wygranej 6:4. 

Jannik Sinner zwycięzcą Australian Open. Pół wieku czekania we Włoszech

Widzowie już byli zachwyceni – pięć setów w finale, nawet jeśli bohaterowie popełniali błędy, to w tej fazie spotkania tylko dodawały dramatyzmu widowisku. Miedwiediew chwilę próbował negocjować dłuższą przerwę po czterech setach, pani sędziująca mecz odmówiła, więc ruszył ocierając pot z czoła do ostatniego wysiłku. 

Znów grali wymiany po 20-30 uderzeń, znów biegali do niesłychanie trudnych piłek, Rosjanin w widoczny sposób cierpiał, Sinner pewnie też, ale tego widać nie było. Przełamanie podania Miedwiediewa przy stanie 3:2 oznaczało szeroką aleję do zwycięstwa. Rod Laver obecny na trybunie honorowej bił brawo. 4:2, 5:2, serwis Rosjanina. 5:3 i gem końcowy, który dał ostatnie emocje, choć krótkie. Było 30-30, ale dwa kolejne punkty zdobył Sinner.

Prawie pół wieku czekania włoskiego tenisa na kolejnego mistrza Wielkiego Szlema (Adriano Panatta zwyciężył na kortach Rolanda Garrosa w 1976 roku) się skończyło. Pierwszy Włoch w finale Australian Open okazał się pierwszym włoskim mistrzem. Jannik Sinner, młody góral z Dolomitów już jest w ojczyźnie bohaterem porównywalnym ze sławami piłki nożnej, bo wcześniej zdobył z kolegami Puchar Davisa. 

Zarobił 3,15 mln dolarów australijskich, pozostanie na czwartym miejscu na świecie, to najbardziej wymierne skutki tego sukcesu. Można śmiało zakładać, że będzie tworzył przyszłość męskiego tenisa w erze po Rogerze Federerze, Novaku Djokoviciu i Rafaelu Nadalu.  

Zanim rozegrano ostatni finał Australian Open 2024 na Rod Laver Arena pojawiły się najlepsze deblistki turnieju. Para Su-wei Hsieh i Elise Mertens zwyciężyła dość zdecydowanie 6:1, 7:5 debel Ludmiła Kiczenok i Jelena Ostapenko. Dla tenisistki z Tajwanu to już siódmy tytuł deblowy w karierze, jednak w pierwszy w Australii. Ponieważ Su-wei Hsieh z Janem Zielińskim zdobyła też tytuł w mikście, została w Melbourne niekwestionowaną królową gry podwójnej.  

Mężczyźni – finał

J. Sinner (Włochy, 4) – D. Miedwiediew (3) 3:6, 3:6, 6:4, 6:4, 6:3 

Debel kobiet – finał

. Hsieh/E. Mertens (Tajwan/Belgia, 2) – L. Kiczenok/J. Ostapenko (Ukraina/Łotwa, 11) 6:1, 7:5   

Tenis
Iga Świątek wróciła do kadry. Apetyt na reprezentację
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Tenis
Hubert Hurkacz zatrzymany w Monte Carlo. Zmęczenie dało się we znaki
Tenis
Hubert Hurkacz gra z Casperem Ruudem. Mecz dwóch kumpli
Tenis
Zdenerwowany, ale zwycięski Hubert Hurkacz. Szósta wygrana z rzędu
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Tenis
ATP Monte Carlo. Hubert Hurkacz nierówny, ale idzie po ziemi za ciosem