WTA Finals. Iga Świątek z fajerwerkami wróciła na tron

Finał turnieju mistrzyń w Cancun zakończył się efektownym zwycięstwem Polki nad Jessiką Pegulą 6:1, 6:0. Iga Świątek odebrała także Arynie Sabalence prowadzenie w rankingu WTA na koniec roku i podbiła ten sukces 3 mln dolarów premii.

Publikacja: 07.11.2023 00:10

Iga Świątek

Iga Świątek

Foto: AFP

To była ta niesamowita Iga z 2022 roku. Szybka, zdecydowana, pewna niemal każdego uderzenia i akcji. Wygrała bezapelacyjnie, rywalka, choć miała równie świetny początek turnieju, w meczu o tytuł była tłem dla Polki. Będzie się pisać, słusznie, o dominatorce, niszczycielskiej sile, dynamice i szybkości nowej mistrzyni Masters. Przede wszystkim jednak powinno się pisać, że jest waleczna, jak mało która tenisistka w WTA Tour. To był wielki finał Igi, a właściwie 1GI, jak znów będzie się pisać jej imię. 

Dawne mistrzynie tenisa (i nie tylko one) miały przed finałem różne zdania. Martina Navratilova skłaniała się ku sukcesowi Amerykanki, którą mocno podniosły na duchu wcześniejsze cztery wygrane bez straty seta, a także fakt, że dobrze dawała sobie radę z kaprysami meksykańskiej pogody, no i miała poparcie w statystyce – wygrała w tym roku z Igą dwa razy. 

Chris Evert była raczej za Polką, którą dodatkowo mogła motywować szansa odzyskania rankingowego numeru 1 na świecie. I, jeśli brać poważnie statystyki, to jedyny wcześniejszy mecz z Igi z Jessiką w finale turniejowym zakończył się w Dausze w tym roku zdecydowanym zwycięstwem Świątek.

Obie legendy pomyliły się jednak w jednej sprawie – uważały, że będzie to długi, wyrównany mecz. Nie był, gdyż Polka od pierwszej minuty grała w tempie nieosiągalnym dla przeciwniczki. Nie wypalił też plan Jessiki, która szukała punktów głównie po forhendowej stronie kortu, myślała, że długie wymiany również przyniosą jej sukces. W tę poniedziałkową noc forhend był niszczycielską siłą polskiej tenisistki, ale pomagał jej także stabilny serwis, szybkie nogi i właściwie wszystko inne. Wygrać w finale Masters set do zera z piątą tenisistką świata, która naprawdę umie wiele – to naprawdę mocny dowód wielkości. 

Trudno opisywać ważne chwile tego finału, bo właściwie cały mecz był chwilą. Po 52 minutach ekran pokazał: 6:1, 5:0. Podanie Polki, wszyscy na Estadio Paradisus wiedzieli, co to oznacza. Pegula dzielnie się broniła, wygrała trzy akcje, miała piłkę na przełamanie serwisu Igi, ale za chwilę na bandach wokół kortów pojawił sień wielki kolorowy napis: MATCH POINT i za parę sekund zobaczyliśmy zwycięską Igę najpierw na leżącą na korcie, potem już we łzach szczęścia. 

Będzie miała co wspominać. Srebrny puchar ze wstążkami sponsora dla mistrzyni WTA Finals poszedł w ręce 26. właścicielki (19. była w 2015 roku Agnieszka Radwańska). Była też premia dla mistrzyni w łącznej wysokości 3,024 mln dolarów, pokonana finalistka wzięła 1,602 mln. Wreszcie trybuny Estadio Paradisus zostały zapełnione, wreszcie można było uznać, że to ważne wydarzenie tenisowe, a nie pokazowy mecz dla turystów na obrzeżach dużej plaży nad Morzem Karaibskim. Zwycięstwo Igi Świątek było niezwykłe, numer 1 na świecie wrócił do właściwej osoby.

To była ta niesamowita Iga z 2022 roku. Szybka, zdecydowana, pewna niemal każdego uderzenia i akcji. Wygrała bezapelacyjnie, rywalka, choć miała równie świetny początek turnieju, w meczu o tytuł była tłem dla Polki. Będzie się pisać, słusznie, o dominatorce, niszczycielskiej sile, dynamice i szybkości nowej mistrzyni Masters. Przede wszystkim jednak powinno się pisać, że jest waleczna, jak mało która tenisistka w WTA Tour. To był wielki finał Igi, a właściwie 1GI, jak znów będzie się pisać jej imię. 

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Iga Świątek rezygnuje z ważnego turnieju. Zmęczenie dało o sobie znać
Tenis
Carlos Alcaraz. Lepszy niż Rafael Nadal w jego wieku
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek we łzach, Tomasz Wiktorowski zabrał głos
Tenis
Hiszpańska kontynuacja. Carlos Alcaraz wygrywa Roland Garros
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
TENIS
Korespondencja z Paryża. "Gigant!". "Inspiruje, ale nie porywa". Świat komentuje wyczyn Świątek
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek: Rok temu nie umiałam się cieszyć