Jeden set do szczęścia

Iga Świątek znów była postrachem Coco Gauff, półfinał WTA Finals w Cancun ma już na wyciągnięcie ręki. Hubert Hurkacz jest w ćwierćfinale w Paryżu.

Publikacja: 02.11.2023 23:30

Iga Świątek w piątkową noc zmierzy się z Ons Jabeur. Od półfinału dzieli ją jeden wygrany set

Iga Świątek w piątkową noc zmierzy się z Ons Jabeur. Od półfinału dzieli ją jeden wygrany set

Foto: Marcin Cholewiński/pap

Drugie zwycięstwo Igi Świątek w turnieju mistrzyń WTA można zapamiętać na dwa sposoby. Pierwszy każe zauważyć, że wynik 6:0, 7:5 dla Polki oznacza, iż obecna wiceliderka rankingu światowego po raz 22. wygrała w tym roku set do zera, co jest niewątpliwie osiągnięciem w konkurencyjnym świecie damskiego tenisa zawodowego, tym bardziej że tyczyło gry z trzecią tenisistką świata.

Można też zauważyć, że w drugim secie zdarzył się inny mały statystyczny rekord, o którym Gauff niewątpliwie chciałaby zapomnieć: prowadząc 5:4 i 15:0 oraz serwując, Amerykanka straciła osiem kolejnych punktów, wiele po podwójnych błędach przy podaniu. Zamiast wiszącej w powietrzu ekscytacji z doprowadzenia do trzeciego seta przez Coco, widzowie ujrzeli znów zaciśniętą pięść polskiej mistrzyni i jej przyspieszony marsz po zwycięstwo, dziewiąte na dziesięć spotkań z młodą rywalką z USA.

Czytaj więcej

WTA Finals: Zwycięski start Igi Świątek w Cancun

Serwisowe seryjne wpadki zdarzały się niejednej sławie (w przypadku kobiet najlepiej przywołać z kronik Marię Szarapową, ale i współcześnie Aryna Sabalenka ma w tej sprawie wiele do powiedzenia). Przyczyny tego stanu zapewne tkwią wciąż w głowie Gauff, która walczyła z tym problemem długie miesiące i wydawało się, że Brad Gilbert, dawna znakomitość trenerska, szkoleniowiec Andre Agassiego i Andy’ego Roddicka, sprawił, że podanie stało się jedną z broni tenisistki, a nie ciężarem.

Jednak nie sprawił, Gauff, nowa mistrzyni US Open, do obaw przed szybkością gry Igi dodała na Estadio Paradisus również strach przed wiatrem, wzmagającym się zwłaszcza pod koniec drugiego seta. Poprawna gra w gwałtownych podmuchach to jednak też jest umiejętność do opanowania, Iga dała sobie w tej kwestii radę. – Po prostu się do tego przystosuj – właśnie to próbowałam zrobić. Cieszę się, że udało mi się przeżyć – odrzekła dziennikarzom, gdy pytali ją o niełatwe warunki gry.

Druga wygrana nie dała Polce formalnego awansu do półfinału, gdyż zwycięstwo Ons Jabeur nad Marketą Vondrousovą 6:4, 6:3, a także układ pozostałych meczów Grupy Chetumal w piątkową noc: Świątek – Jabeur, Gauff – Vondrousova, dopuszczają scenariusz, w którym Marketa odpada, a trzy pozostałe panie mają ostatecznie po dwa zwycięstwa i o awansie decydują wygrane sety lub nawet gemy.

Czytaj więcej

Hubert Hurkacz ma ćwierćfinał w Paryżu

Iga może zburzyć tę niebezpieczną wizję względnie łatwo – już jeden wygrany set w spotkaniu z Tunezyjką daje jej awans bez oglądania się na inne okoliczności.

Znaleźć kompromis

Niełatwo podczas turnieju w Cancun skupić się wyłącznie na meczach wyłaniających mistrzynię mistrzyń sezonu. Władze WTA zapracowały z wielu powodów na krytykę: za opóźnienie wyboru miejsca gry i sam wybór, fatalną komunikację z zawodniczkami, niezborność organizacyjną i za to, że działacze (i działaczki) ze Steve’em Simonem na czele nadal robią wiele, by frustrować większość pań grających profesjonalnie w tenisa.

Nie pomagają listy wysyłane do Simona i kompanii w ważnych sprawach, nie tylko Finałów WTA, ale też fatalnego marketingu, urlopów macierzyńskich, słabych piłek, późnych nocnych spotkań oraz programu turniejowego w przyszłych latach. Nie słychać, by skutek przynosiły indywidualne głosy na jakikolwiek temat, nawet jeśli opinie wyrażają te najlepsze, także Świątek, którą szczególnie martwi nadchodzący przymus startów w większej liczbie turniejów.

– Mam 22 lata, zagrałam dwa najbardziej intensywne sezony w życiu i już czuję, że trudno mi będzie grać tyle w przyszłości. Mam wrażenie, że wszystko opiera się na chęci posiadania coraz większej władzy nad nami, a nie dbałości o nasze dobre samopoczucie i zdrowie – mówiła Polka po meczu z Gauff. – Są rzeczy, które WTA może dla nas zmienić, bez wpływu na to, co już uzgodniono. Mamy nadzieję, że zmiany nadejdą i znajdziemy kompromis. My tenisistki jesteśmy naprawdę zjednoczone i myślimy w ten sam sposób. Młodsze i starsze, wszystkie wiemy, że więcej obowiązkowych turniejów to zły pomysł. Chcemy mieć prawdziwy wpływ na decyzje WTA. Bez niego będzie tylko gorzej – dodała Polka.

Na razie szef WTA odpisał, że specjalna grupa osób (członkowie zarządu WTA, Rady Zawodniczek i Rady Turniejowej) jest „w trakcie przeglądu harmonogramu i standardów turniejowych” i poda swe zalecenia za miesiąc. Może to załagodzi napięcia, ale raczej nie na długo.

Kolejny krok Hurkacza

W Cancun jest zatem wietrznie i gorąco (także w przenośni), a pod dachem Paryża, czyli w hali Bercy, temperaturę emocji w turnieju z cyklu ATP Masters 1000 podnosi polskim kibicom Hubert Hurkacz. W czwartek Polak wygrał z solidnym Argentyńczykiem Francisco Cerundolo (21. ATP) 6:4, 6:3, jest w ćwierćfinale i nadal grozi Holgerowi Rune w klasyfikacji „The Race to Turin”.

Zagra kolejne spotkanie z Grigorem Dimitrowem (17. ATP), z którym tak łatwo mu nie pójdzie. Bułgar jest w niezłej formie, wygrał trzy wcześniejsze mecze z Polakiem, choć zawsze rozgrywali co najmniej jeden tie-break. Może w Paryżu będzie zmiana.

Drugie zwycięstwo Igi Świątek w turnieju mistrzyń WTA można zapamiętać na dwa sposoby. Pierwszy każe zauważyć, że wynik 6:0, 7:5 dla Polki oznacza, iż obecna wiceliderka rankingu światowego po raz 22. wygrała w tym roku set do zera, co jest niewątpliwie osiągnięciem w konkurencyjnym świecie damskiego tenisa zawodowego, tym bardziej że tyczyło gry z trzecią tenisistką świata.

Można też zauważyć, że w drugim secie zdarzył się inny mały statystyczny rekord, o którym Gauff niewątpliwie chciałaby zapomnieć: prowadząc 5:4 i 15:0 oraz serwując, Amerykanka straciła osiem kolejnych punktów, wiele po podwójnych błędach przy podaniu. Zamiast wiszącej w powietrzu ekscytacji z doprowadzenia do trzeciego seta przez Coco, widzowie ujrzeli znów zaciśniętą pięść polskiej mistrzyni i jej przyspieszony marsz po zwycięstwo, dziewiąte na dziesięć spotkań z młodą rywalką z USA.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Mały książę. Carlos Alcaraz wygrywa Wimbledon
Tenis
Czeska szkoła znów triumfuje. Barbora Krejcikova mistrzynią Wimbledonu
Tenis
Gem, set, Novak. 37. wielkoszlemowy finał Novaka Djokovicia
Tenis
Tak miało być. Carlos Alcaraz będzie bronił tytułu
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
TENIS
Osiem różnych mistrzyń w osiem lat. Będzie sensacyjny finał Wimbledonu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą