Hubert Hurkacz płaci wysoką cenę zwycięstwa w Chinach

Porażka Huberta Hurkacza z Zhizhenem Zhangiem w Tokio to cena za wygraną w Chinach, ale także szansa na krótki odpoczynek w Europie oraz ostatni zryw w Bazylei i Paryżu.

Publikacja: 19.10.2023 03:00

Hubert Hurkacz przegrał w Tokio, ale wciąż może wystąpić w Masters

Hubert Hurkacz przegrał w Tokio, ale wciąż może wystąpić w Masters

Foto: Kazuhiro NOGI/AFP

Oglądanie decydującego seta meczu mogło być dla kibiców Polaka trudnym przeżyciem, gdyż oprócz niewątpliwej ambicji Hurkacza pokazało, że koszt wygrywania wielkich turniejów jest wysoki i zmęczenia uniknąć się nie da.

Pełen werwy Chińczyk (57. ATP), w Państwie Środka pasowany obecnie na największą nadzieję tenisa męskiego, przez prawie 2,5 godziny grał solidnie i na pewno miał więcej sił, by biegać do każdej piłki. Na jego tle Hurkacz, choć wciąż waleczny, gasł w oczach. Przegrał 6:3, 4:6, 6:7 (4–7), ale wydaje się, że mimo sportowego niespełnienia przyjął ten wynik także z pewną ulgą.

Hurkacz liczy straty

Porażka w turnieju rangi ATP 500 chwilę po sukcesie w znacznie bardziej prestiżowym to wbrew pozorom nie jest ogromna niespodzianka (normą w takich przypadkach bywa raczej wycofywanie się mistrza z rywalizacji w następnym tygodniu), tym bardziej że Chińczyk kilka dni temu był o włos od pokonania Hurkacza u siebie, w Szanghaju. Tam jednak trafił na Polaka rozgrzanego rywalizacją, czującego moc, siłę serwisu i – może przede wszystkim – lekkość nóg.

Czytaj więcej

Turniej ATP W Tokio: Hubert Hurkacz wraca do domu

Mimo przychylności japońskich organizatorów, którzy dali Hurkaczowi wolny poniedziałek i wtorek, aby miał chwilę na relaks po podróży z Chin i oswojenie się z nowymi kortami, te dwa dni nie wystarczyły na regenerację oraz odrodzenie niezbędnych pokładów adrenaliny.

Początek spotkania z Zhangiem wydawał się udany, ale im dalej w mecz, tym trudniej było Polakowi pędzić za piłkami, a także liczyć na niezawodność ramienia przy potężnym serwisie. Ostatnia wymiana w tie-breaku trzeciego seta była jak cały mecz: Hurkacz dzielnie zmuszał się do odbić, ale napędu już nie starczało, więc po kilku uderzeniach posłał piłkę w siatkę i padł na kort, by choć chwilę odpocząć przed gratulacjami dla Chińczyka. Po nich też miał trudność z dojściem do ławki.

Wpływ wczesnej porażki na pozycję Polaka w wyścigu do udziału w finałowym turnieju mistrzów sezonu – ATP Finals, czyli Masters w Turynie – będzie widoczny, tym bardziej że w tym tygodniu Kinoshita Group Japan Open Tennis Championships to największy z turniejów cyklu ATP. Pozostałe – w Sztokholmie i Antwerpii – mają rangę ATP 250.

Czytaj więcej

Hubert Hurkacz wygrał w Szanghaju. Nawet Roger Federer bił brawo

Nikt nie jest z tytanu

O tym, czy Hurkacz – zajmujący 11. pozycję w rankingu ATP Live Race To Turin – wiele straci do rywali walczących o ostatni, ósmy bilet do Turynu, zadecydują kolejne mecze w Tokio w wykonaniu obrońcy tytułu Taylora Fritza (nr 9 w The Race), Tommy’ego Paula (12) i Aleksa de Minaura (13).

Nie tylko Polak nie jest człowiekiem z tytanu – nie trzeba będzie patrzeć w tym tygodniu na wysiłki Aleksandra Zvereva (7), gdyż przegrał z Jordanem Thompsonem, i Caspera Ruuda (10), który uległ Marcosowi Gironowi. Można też nie bać się nagłego awansu Francesa Tiafoe (15), gdyż Amerykanin został wyeliminowany przez Asłana Karacewa – kolejnego rywala Zhizhena Zhanga w Tokio.

Chyba warto zwrócić uwagę na to, co zrobi w Sztokholmie najwyżej rozstawiony Holger Rune (8). Od ćwierćfinału Wimbledonu (przegrał z Carlosem Alcarazem) Duńczyk był bez formy, w sześciu turniejach wygrał tylko jeden mecz, ale może to tylko spowolnienie przed udaną jesienią. Pierwszą rundę miał wolną, w drugiej zagra z Miomirem Kecmanoviciem.

Czytaj więcej

Tenis w Szanghaju. Hubert Hurkacz obudził nadzieję

Szanse na grę Hurkacza w Masters wciąż istnieją, choć – tak jak w przypadku polskiej reprezentacji piłkarskiej – teraz więcej zależy od tego, co zrobią rywale. Wobec szybkiego zakończenia azjatyckiego tournée zawodowa droga Polaka w najbliższych tygodniach wydaje się dokładnie wytyczona: od 23 października turniej u Rogera Federera w Bazylei (ATP 500), a od 30 października – finałowy turniej cyklu ATP Masters 1000 w Paryżu.

Linette zagra w elicie

Dobrą wiadomością dla polskiego tenisa jest awans Magdy Linette do turnieju WTA Elite Trophy w Zhuhai. Ta względnie młoda impreza dla tenisistek, które były blisko, ale nie zakwalifikowały się do WTA Finals, w pewnym sensie zastąpiła dawny turniej WTA Tournament of Champions dla mistrzyń cyklu International (dziś WTA 250).

Czytaj więcej

Iga Świątek nie dała szans Magdzie Linette. Wystarczyła godzina

W WTA Elite Trophy rywalizuje dwunastka pań (11 wedle rankingu, jedna dzika karta) – najpierw w trzyosobowych grupach, których zwyciężczynie awansują do półfinału. Pula nagród przekracza w tym roku 2,4 mln dolarów – za sam udział wypłata wynosi 46,5 tys., mistrzyni może zarobić do 584,5 tys., więc się opłaca.

Pierwszą edycję w 2015 roku wygrała Venus Williams, a w kolejnych triumfowały Petra Kvitova, Julia Goerges, Ashleigh Barty i Aryna Sabalenka, więc dołączyć do tej grupy to honor, a nie uczestnictwo w imprezie pocieszenia. W latach 2020–2022 w Chinach nie grano w tenisa, a obecny powrót rozgrywek profesjonalnych wydaje się obiecujący. Wydarzenia w Zhuhai mogą wytyczyć drogę do wznowienia turnieju mistrzyń WTA w Shenzen.

Listę uczestniczek otwierają Barbora Krejcikova (druga rezerwowa w WTA Finals w Cancun), Madison Keys i Jelena Ostapenko. Linette zajęła ostatnie miejsce z rankingu, ale w finale sezonu ranking już raczej nie rządzi, tylko zdrowie do tenisa.

Oglądanie decydującego seta meczu mogło być dla kibiców Polaka trudnym przeżyciem, gdyż oprócz niewątpliwej ambicji Hurkacza pokazało, że koszt wygrywania wielkich turniejów jest wysoki i zmęczenia uniknąć się nie da.

Pełen werwy Chińczyk (57. ATP), w Państwie Środka pasowany obecnie na największą nadzieję tenisa męskiego, przez prawie 2,5 godziny grał solidnie i na pewno miał więcej sił, by biegać do każdej piłki. Na jego tle Hurkacz, choć wciąż waleczny, gasł w oczach. Przegrał 6:3, 4:6, 6:7 (4–7), ale wydaje się, że mimo sportowego niespełnienia przyjął ten wynik także z pewną ulgą.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Gem, set, Novak. 37. wielkoszlemowy finał Novaka Djokovicia
Tenis
Tak miało być. Carlos Alcaraz będzie bronił tytułu
TENIS
Osiem różnych mistrzyń w osiem lat. Będzie sensacyjny finał Wimbledonu
Tenis
Wimbledon. To był tenisowy blockbuster! Jasmine Paolini zagra o tytuł
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Tenis
Wimbledon. Novak Djoković oszukał naturę. Czy znowu czerpał energię z drzew?
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą