Premia Roland Garros wynosiła 2,3 mln euro brutto. Łączne tegoroczne zarobki polskiej tenisistki, według WTA, to 4,42 mln dolarów, a od początku kariery – 19,16 mln. Nawet po odjęciu podatków oraz kosztów uprawiania zawodu to niemało, jeśli wiemy, że dopiero skończyła 22 lata, a pierwszy turniej wygrała jesienią 2020 roku.
Premie dla Świątek w historycznym ujęciu nie stawiają jej jednak jeszcze między największymi sławami.
Czytaj więcej
Iga Świątek wygrała turniej Roland Garros po trzymającym w napięciu do ostatniej piłki meczu z Karoliną Muchovą.
Prowadząca na liście Serena Williams ma przy nazwisku 94,82 mln dol., jej siostra Venus – 42,41 mln, trzecia Maria Szarapowa – 40,2 mln, a dziewiąta Agnieszka Radwańska – 27,68 mln. Kortowe dochody Igi dają jej 23. miejsce w zestawieniu, ale w kwestii znacznego awansu obaw mieć nie można – polska mistrzyni rakiety przy dobrym zdrowiu może doścignąć najlepsze w kilka lat.
Na wartość Świątek składa się też drugi, często bardziej znaczący czynnik – dochody ze źródeł poza grą, czyli z umów reklamowych i licencyjnych oraz działalności biznesowej. Taką bardziej kompletną listę najlepiej zarabiających publikuje cyklicznie „Forbes”.
Czytaj więcej
Zwycięzcy Rolanda Garrosa dostaną po 2,3 mln euro. Najlepsi rocznie zarabiają nawet cztery razy tyle, ale tenis to nie tylko zyski. Jest jak w bizn...
Polka, czyli zdecydowanie najlepsza tenisistka poprzedniego sezonu, w klasyfikacji najlepiej zarabiających kobiet sportu zajęła w ubiegłym roku piąte miejsce – za Naomi Osaką, Sereną Williams, narciarką Eileen Gu i Emmą Raducanu, wyprzedzając Venus Williams, Coco Gauff i gimnastyczkę Simone Biles.
Dlaczego niemal nieobecne na kortach tenisistki wyprzedziły Polkę, widać od razu – niemal wszystkie ich przychody pochodzą spoza sportu.
Osaka zarobiła na kortach 1,1 mln dol., a poza nimi 50 mln. Bilans Williams to 300 tys. i 45 mln, a Raducanu 700 tys. i 18 mln. Świątek poza kortem wypracowała 5 ze swoich 9,9 mln dol.
Czytaj więcej
- Nie zakładam bicia żadnych rekordów. Najlepszym sposobem na zrobienie czegoś wielkiego jest zachowanie spokoju - mówi trzykrotna zwyciężczyni tur...
Liderki rankingu mogą się chwalić licznymi kontraktami reklamowymi, nawet – jak w przypadku Osaki i Williams, – gdy nie grają. Ta pierwsza spodziewa się dziecka, ale na jej konto wciąż wpływają pieniądze od kilkunastu firm. Czerpie też zyski ze swoich biznesów: kosmetyków Kinlo, agencji talentów Evolve i firmy Hana Kuma. Jej rekord – 57,3 mln dol. przychodu w 2021 roku – to szczyt możliwości zarobkowych kobiet w sporcie, skądinąd wciąż daleki od szczytów męskich.
Williams, czyli poprzednia rekordzistka, od dekady inwestuje w różne branże, co w połączeniu z wciąż aktywnymi kontraktami daje jej pozycję multimilionerki nawet po przejściu na emeryturę.
Przypadek Raducanu, niespodziewanej mistrzyni US Open 2021, która 2022 rok zakończyła na 78. miejscu w świecie, pokazuje z kolei, jak Brytyjka wykorzystała swoje pięć minut i nawet gdy przegrywa, to wizerunkowo pozostaje Kopciuszkiem tenisa, której płacą British Airways, Dior, Evian, HSBC, Porsche, Tiffany, Nike czy Vodafone.
Czy Świątek podąży tą drogą, nie jest pewne, bo kontraktów podpisała niewiele. Wspierają ją nadal PZU, Tecnifibre (producent rakiet), Oshee (napoje energetyczne), Rolex i On Running (producent odzieży i obuwia sportowego powiązany z Rogerem Federerem). Wygasły za to umowy z Asicsem (strój i buty) oraz Xiaomi (telefony komórkowe).
Powiedzieć, że Polka wykorzystała swój potencjał marketingowy, nie można, choć umowa z IMG i opieka menedżerska samego Maxa Eisenbuda (kiedyś agenta Szarapowej, a teraz także Raducanu) rodzi przypuszczenia, że to się zmieni.
Wymaga to jednak woli samej tenisistki, a ona – jak mówi Eisenbud – na razie nie chce podpisywać umów z wieloma sponsorami, gdyż jej celem nie jest zostanie najlepiej opłacaną tenisistką świata. Polka nadal wyżej ceni bowiem wyniki sportowe, a biznes rozwija w skali, jaka jest konieczna do budowania kariery na korcie.
Na pytanie, ile warta jest dziś Iga Świątek, najbardziej prawidłowa odpowiedź brzmi: tyle, ile zechce. Zapewne nie mniej niż kilkanaście milionów dolarów rocznie, gdyby uprzeć się przy konkretach, a jak zapragnie zostać globalną marką, to znacznie więcej, choć górnej granicy nikt na razie nie wyznaczy.