Roland Garros. Także w tenisie „Francja elegancja” to już przeszłość

Iga Świątek gra w poniedziałek po południu w Roland Garros z Ukrainką Łesią Curenko o awans do ćwierćfinału.

Publikacja: 05.06.2023 03:00

Mecz Igi Świątek z Łesią Curenko zaplanowano jako trzeci na korcie Suzanne-Lenglen. Początek gier o

Mecz Igi Świątek z Łesią Curenko zaplanowano jako trzeci na korcie Suzanne-Lenglen. Początek gier o godz. 11.00

Foto: afp

Korespondencja z Paryża
W meczu tym liderka światowego rankingu jest zdecydowaną faworytką. Wygrała z Curenko (66 WTA) w ubiegłym roku w Paryżu i niedawno w Rzymie, w obu spotkaniach wynik był identyczny – 6:2, 6:0. Jeśli pokona Ukrainkę trzeci raz, jej kolejną rywalką będzie Słowaczka Anna Karolina Schmiedlova (100 WTA) lub rozstawiona z nr. 6 Amerykanka Cori Gauff, która w sześciu meczach z Igą nie wygrała ani jednego seta, a w ubiegłorocznym finale Roland Garros przegrała 1:6, 3:6.

W tej sytuacji, wobec wycofania się z powodu kontuzji Jeleny Rybakiny (zgodnie z logiką rozstawienia miała być półfinałową rywalką Świątek), gra Polki o tytuł z Białorusinką Aryną Sabalenką (nr 2) wydaje się coraz bardziej realna.

Czytaj więcej

Roland Garros. Iga Świątek spacerem w 1/8 finału

I nie byłby to mecz jak inne, już chyba nie tylko z naszej perspektywy, którą określa wojna w Ukrainie. W Paryżu atmosfera wokół Sabalenki jest gęsta, a jej odmowa uczestniczenia w konferencji prasowej po zwycięskim meczu z Rosjanką Kamilą Rachimową jeszcze ją zagęściła.

Kłamstwa i wykręty

Białorusinka powiedziała, że przez pytania o wojnę podczas spotkań z dziennikarzami przestała się czuć bezpiecznie, a gospodarze turnieju, czyli Francuska Federacja Tenisowa, udzielili jej wsparcia, organizując pomeczową rozmowę nie wiadomo z kim – wyjaśnienia w tej sprawie były najpierw kłamliwe, a potem wykrętne – i publikując później jej zapis jako oficjalny.

W odpowiedzi na pytanie „Rz”, kto wybrał pytającego i kto sformułował pytania, przedstawiciele federacji byli wyraźnie zmieszani.

Po każdym meczu ukraińsko-rosyjskim tenis nie jest jedynym tematem

Sabalenka w tej pozasportowej burzy zachowuje na korcie spokój: gra bardzo dobrze, podobnie jak Iga nie straciła jeszcze seta i wygląda na to, że ich finałowy pojedynek byłby główną atrakcją kobiecego turnieju, nie tylko dlatego, że może mieć miejsce jedynie w finale.

Nawet więcej: staje się coraz bardziej jasne, że każde inne finałowe starcie – z całym szacunkiem dla jego potencjalnych uczestniczek – byłoby uznane za pojedynek zastępczy, jedynie chwilowo maskujący realny układ sił.

My możemy pozazdrościć kibicom, którzy widzieliby w takim meczu wyłącznie sportowy aspekt. Mieliśmy prawo mieć nadzieję, że sport jako zastępcza batalia to dla nas po upadku ZSRR zakończona historia. Niestety, wojna w Ukrainie sprawiła, że znów czujemy się tak samo – przede wszystkim starsi z nas – jak wówczas, gdy nasi sportowcy „bili Ruskich”. Iga podczas konferencji powiedziała, że tego kontekstu nie czuje, i tak jest lepiej, nawet jeśli to nie do końca prawda, bo przecież trudno nie zauważyć na korcie i w szatni konsekwencji wojny. Po każdym meczu ukraińsko-rosyjskim, a było ich ostatnio dużo, tenis nie jest jedynym tematem. I trzeba przyznać, że w Paryżu, gdy Ukrainka nie podaje ręki Rosjance, tylko nieliczni buczą, większość widzów bije brawo. I chwała im za to.

Został tylko kac

Niestety, przy innych okazjach Francuzom brakuje klasy. Kolejny raz można dostrzec, że tenisowa publiczność się zmienia.

Dotychczas w Wielkim Szlemie przykłady chamskiego traktowania rywala, który gra z ulubieńcem trybun, widzieliśmy głównie podczas US Open w Nowym Jorku. Teraz dostaliśmy dowody, że także w tenisie „Francja elegancja” to przeszłość.

Podczas meczu Taylora Fritza z Francuzem Arthurem Rinderknechem kibice przeszkadzali Amerykaninowi w sposób skandaliczny, także – zgrozo – w najmniej stosownych momentach intonując „Marsyliankę”. Gdy Fritz pomimo to wygrał (w kolejnej rundzie pokonał go Argentyńczyk Francisco Cerundolo) i po meczbolu przyłożył palec do ust gestem sugerującym ciszę, Francuzi urządzili mu seans nienawiści.

Gest Taylora Fritza (na zdjęciu) wywołał furię na trybunach

Gest Taylora Fritza (na zdjęciu) wywołał furię na trybunach

Foto: Anne-Christine POUJOULAT / AFP

Jeżeli w kraju, który do historii tenisa – obok Anglików – wniósł chyba najwięcej, coraz częściej zdarzają się takie reakcje, to czas porzucić nadzieję, że kilkaset metrów dzielących stadion Roland Garros od Parc des Princes, gdzie w sobotę Leo Messi rozgrywał pożegnalny mecz w barwach Paris Saint-Germain, to granica dwóch światów.

W tej sytuacji trudniej współczuć gospodarzom, że – jak napisała „L’Equipe” – po drugiej rundzie, jeśli chodzi o obecność w turnieju, pozostał im już tylko kac, bo wszyscy Francuzi odpadli.

Płytka Djokovicia

Novak Djoković również po swojemu dba o pozasportowe atrakcje podczas Wielkiego Szlema. Gdy w trakcie jednego ze spotkań zmieniał na korcie koszulkę, wszyscy dostrzegli małą płytkę przyklejoną do jego piersi. No i się zaczęło. Co to jest? Do czego służy? Serb próbował żartować. Powiedział, że to największy sekret jego kariery i bez tej płytki nie byłby tu, gdzie jest, ale tylko podsycił ciekawość.

Firma, która wyprodukowała ten przedmiot, opublikowała komunikat mniej więcej takiej treści: płytka Taopatch Sport wzmacnia organizm terapeutycznym światłem bez efektów ubocznych i bez wprowadzania substancji chemicznych, jest zasilana przez energię słoneczną i ciepło ludzkiego ciała, wspomaga centralny układ nerwowy i ma różne inne zalety.

Turniej pokazuje Eurosport

Płytki te produkuje firma założona przez włoskiego lekarza Fabio Fontanę. Wiarygodnych naukowych dowodów ich skuteczności nie ma.

Djoković znany jest z zamiłowania do alternatywnych sposobów wzmacniania organizmu. Ufał różnym szarlatanom, teraz chyba zaufał kolejnemu i dał mu globalną reklamę. Jednym z poprzednich pomysłów Serba na utrzymanie formy i psychicznej równowagi była sugestia jego ówczesnego guru Hiszpana Pepe Imaza, który radził mu przytulanie się do drzew. To ma sens i każdy może spróbować, a płytka Taopatch Sport kosztuje od 320 do 3000 euro – w zależności od cech, które nada jej doktor Fontana.

Korespondencja z Paryża
W meczu tym liderka światowego rankingu jest zdecydowaną faworytką. Wygrała z Curenko (66 WTA) w ubiegłym roku w Paryżu i niedawno w Rzymie, w obu spotkaniach wynik był identyczny – 6:2, 6:0. Jeśli pokona Ukrainkę trzeci raz, jej kolejną rywalką będzie Słowaczka Anna Karolina Schmiedlova (100 WTA) lub rozstawiona z nr. 6 Amerykanka Cori Gauff, która w sześciu meczach z Igą nie wygrała ani jednego seta, a w ubiegłorocznym finale Roland Garros przegrała 1:6, 3:6.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Iga Świątek rezygnuje z ważnego turnieju. Zmęczenie dało o sobie znać
Tenis
Carlos Alcaraz. Lepszy niż Rafael Nadal w jego wieku
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek we łzach, Tomasz Wiktorowski zabrał głos
Tenis
Hiszpańska kontynuacja. Carlos Alcaraz wygrywa Roland Garros
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
TENIS
Korespondencja z Paryża. "Gigant!". "Inspiruje, ale nie porywa". Świat komentuje wyczyn Świątek
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek: Rok temu nie umiałam się cieszyć