To już decydujące mecze turnieju, więc na trybunach Rod Laver Arena pojawiają się coraz ważniejsze postacie, od Billa Gatesa po siedem pań ze sławnej dziewiątki („Original 9”), która odmieniła na zawsze zawodowy tenis kobiecy na początku lat 70. XX wieku. Billie-Jean King i koleżanki zobaczyły mecz, w którym znaczna przewaga siły uderzeń była po stronie Rybakiny, spryt, doświadczenie i determinacja – po stronie Azarenki.
Wygrała siła, zwłaszcza podczas serwisów, ale rywalka tenisistki Kazachstanu kilka razy potrafiła zneutralizować potęgę uderzeń Jeleny, której kilka razy zabrakło celności podania oraz spokoju, by w pełni wykorzystać oczywistą przewagę młodości i energii. Mecz mógł skończyć się szybciej, Rybakina prowadziła już 5:3 i serwowała w pierwszym secie, miała też szanse na wyższe prowadzenie w secie drugim, ale chwilami gubiła rytm gry, co najbardziej denerwowało jej trenera.