Przełom kwietnia i maja, Warszawianka – to od kilku lat kojarzy się z kobiecym tenisem na najwyższym poziomie. W tym sezonie też ma się tak skojarzyć, ale już bez szyldu J&S i tymczasowo.
Suzuki Warsaw Masters to pokazowa impreza, która po likwidacji rozgrywanego od 2002 roku J&S Cup ma podtrzymać zainteresowanie kobiecym tenisem w Polsce. Już za rok tenisistki wrócą do Warszawy walczyć nie w meczach pokazowych, ale o punkty WTA: w połowie lipca w turnieju z pulą nagród minimum 220 tysięcy dolarów.
W puli Suzuki Warsaw Masters jest mniej, 105 tysięcy dolarów, ale podzieli je między siebie tylko sześć tenisistek. Oprócz Amerykanki Davenport i Radwańskiej zaproszone zostały Rosjanki Swietłana Kuzniecowa, numer 4 na świecie, Jelena Dementiewa (8. WTA), Maria Kirilenko (32.) oraz Marta Domachowska.
Tenisistki zostały podzielone na dwie grupy. W czerwonej będą Dementiewa, Radwańska i Domachowska (Polki zagrają ze sobą już pierwszego dnia turnieju), w niebieskiej Kuzniecowa, Davenport i Kirilenko. Po meczach grupowych po dwie najlepsze awansują do sobotnich półfinałów. Finał i niespotykany w zwykłych turniejach mecz o trzecie miejsce – w niedzielę, 4 maja. Spotkania będzie pokazywał Polsat Sport, a jeden półfinał i finał również Polsat. Sponsorami oprócz Suzuki są Pekao SA i władze Warszawy. To znacząca zmiana: z J&S Cup poprzednim władzom stolicy było nie po drodze, bo firma źle im się kojarzyła. Na każdy z pięciu turniejowych dni zaplanowano dwa mecze, za wstęp trzeba będzie zapłacić 100 złotych (bilet ulgowy – 80).
– Widzowie i sponsorzy nie przejmują się tak bardzo tym, czy mecze toczą się o punkty rankingowe czy nie. Najważniejsze są dla nich zawsze trzy rzeczy: po pierwsze, nazwiska, po drugie, nazwiska, po trzecie, nazwiska – mówi dyrektor turnieju Stefan Makarczyk. Pod tym względem kibice dostaną wszystko, czego chcą: Davenport, czyli jedną z najsłynniejszych zawodniczek ery open, dwie tenisistki z pierwszej dziesiątki rankingu, dwie najwyżej notowane Polki, a na dokładkę Kirilenko, gwiazdę tenisowych reklam, która dobrze zna Warszawiankę, bo grała tu dwa razy.