Hiszpanie zaprosili tenisistów USA na korridę, oczywiście na korcie ziemnym. Mecz odbędzie się na arenie Las Ventas, miejscu kultowym, jeśli chodzi o walki byków. Sprzedano już 22 tysiące biletów.

Gościom nie byłoby łatwo, nawet gdyby przyjechali w najsilniejszym składzie. A nie było to możliwe. Najpierw z powodu zmęczenia zrezygnował z gry James Blake, kilka dni temu kontuzja barku wykluczyła Boba Bryana, a gra podwójna miała być głównym atutem Amerykanów.W tej sytuacji daviscupowy kapitan Patrick McEnroe powołał Sama Querreya na drugiego singlistę i Mardy Fisha na partnera do debla dla Mike’a Bryana.Fish nie ma z Hiszpanii dobrych wspomnień, podobnie jak Andy Roddick. W roku 2004 obaj przegrali z kretesem z Hiszpanami na olimpijskim stadionie w Sewilli (26 000 kibiców). Puchar wywalczyli wówczas dla gospodarzy dwaj gracze z Majorki. Jeden bardzo sławny – Carlos Moya, i drugi, który sławny miał się stać później – Rafael Nadal. To właśnie nastolatek był ojcem zwycięstwa i od tego sukcesu zaczęła się jego wielka kariera. Nie ma czego zazdrościć Querreyowi, który już dziś wyjdzie na kort w inauguracyjnym meczu, a jego rywalem będzie właśnie Nadal. Grali niedawno podczas US Open. Wygrał Hiszpan, ale cztery sety były bardzo zacięte. Drugim hiszpańskim singlistą jest David Ferrer, a w deblu z Mikiem Bryanem i Mardy Fishem zagrają Feliciano Lopez i Fernando Verdasco.

W Buenos Aires mecz rozegrany zostanie również na korcie ziemnym. To rewanż za finał z roku 2006, gdy w Moskwie Rosjanie wygrali 3:2. Kapitan gości Szamil Tarpiszczew w singlu wystawia Nikołaja Dawydienkę i Igora Andrejewa. Rosjanie to daviscupowa potęga, byli w trzech ostatnich finałach, dwa lata temu wygrali, a Tarpiszczew zapracował na opinię trenera – maga, który nie tylko umiejętnie zestawia skład, ale też już na korcie mądrze kieruje zespołem.

Argentyńczycy są w trudnej sytuacji. Ich as David Nalbandian jest bez formy i wszystko zależy od tego, czy Juan Martin Del Potro (zwycięzca turniejów w Stuttgarcie i Kitzbuehel na kortach ziemnych oraz w Los Angeles i Waszyngtonie – korty twarde) stanie na wysokości zadania. W deblu zagrają Guillermo Canas i Agustin Calleri, którzy zmierzą się z Dmitrijem Tursunowem i Igorem Kunicynem.

Hiszpanie mają jeszcze jeden przywilej: jeśli pokonają USA, niezależnie od tego, kto wygra w Buenos Aires, zorganizują finał u siebie. A to jest prawie gwarancja zwycięstwa.