„Muszę o tym wszystkim szybko zapomnieć, ale przede wszystkim zaakceptować realia. Tylko wtedy mam szansę powrotu” – tłumaczyła mediom zawodniczka, która spadła do trzeciej dziesiątki rankingu, nie jest już dziś rozstawiana i wyraźnie przestała zagrażać największym postaciom cyklu.
Równo dwa lata temu Mauresmo triumfowała w Australian Open i w Wimbledonie, a w madryckim turnieju mistrzyń oglądaliśmy jej genialne pojedynki z Belgijką Justine Henin.
Banalna operacja wycięcia wyrostka plus nieznośnie uciekający czas sprawiły, że Francuzka nagle wylądowała na bocznym torze. Sytuacja jest o tyle poważna, że za kilka miesięcy Mauresmo będzie obchodzić 30. urodziny. To wiek, w którym myśli się o sportowej emeryturze, a nie o powrocie na szczyt.
Wyparowali już z kortów ostatni bohaterowie Roland Garros sprzed epoki Nadala. Cztery lata temu argentyński finał w Paryżu rozpalił widzów do białości: Guillermo Coria prowadził z Gastonem Gaudio 6:0 5:1, potem miał dwa meczbole, ale przegrał. Puchar Muszkieterów wziął człowiek uważany za słabego psychicznie, ponoć niesprawdzający się w ważnych pojedynkach.
Gastona Gaudio tamten wielki tytuł usatysfakcjonował i wypalił zarazem. Przed dwoma laty stracił ochotę na turniejową młóckę. Teraz czasem jeszcze śni, że wraca, ale jak się budzi, to nie ma w sobie dość sił, by od nowa przeżywać stresy. Gaston, jako że skończył 30 lat, zawsze może wszystko wytłumaczyć wiekiem.