Reklama

Spiżowy numer jeden

Turniej Masters wygrał Djoković. Pokonał Federera 7:6 (8-6), 7:5.
Spiżowy numer jeden

Foto: ROL

Serb wygrał wszystkie mecze w Londynie, nagroda była więc największa z możliwych – 1,76 mln dolarów plus porównywalna premia specjalna od ATP Tour za obecność w największych turniejach zakończonego sezonu.

Do rekordu wielkiego Szwajcara, czyli sześciu zwycięstw w Masters Novak Djoković jeszcze ma daleko, odniósł drugi sukces (pierwszy był cztery lata temu w Szanghaju), ale jeśli zdrowie pozwoli, to kto wie.

Finał był taki jaki być powinien – grany ambitnie i z werwą z obu stron. Obaj nie musieli już kalkulować, myśleć o kolejnych rundach. Można było rzucić na kort wszystkie siły, jakie zostały po trudnym roku. Wynik pokazuje, że nie różni ich wiele. Nie mogło być inaczej, znają się świetnie, grali 29. raz, w tym roku już piąty, bilans jest wciąż lepszy dla Rogera Federera (16-13). Może publiczność czuła odrobinę zawodu, bo chciała trzeciego seta.

W zasadzie emocje powinny być nieco dłuższe, bo Szwajcar za każdym razem lepiej zaczynał sety, prowadził 3:0 w pierwszym i 2:0 w drugim, ale nie wykorzystał przewag.

Reklama
Reklama

Można twierdzić, że niezwykle skuteczny, niekiedy odrobinę zbyt asekuracyjny tenis Serba bywa mniej atrakcyjny, niż popisy Federera, ale tak naprawdę różnica tkwiła, jak od lat, w sile mentalnej Serba, a nie potędze bekhendu czy serwisu.

Jest trochę sprawiedliwości w rozstrzygnięciu Masters 2012 także dlatego, ze Djoković wygrał najwięcej (75) meczów w sezonie, zwycięski finał w hali O2 Londynie dał mu minimalną przewagę nad Davidem Ferrerem. Jest więc Serb spiżowym numerem 1 na koniec roku, nikt mu dziś nie powie, że ranking nie oddaje rzeczywistej pozycji w światowej hierarchii.

Turniej debla wygrali Hiszpanie Marcel Granollers i Marc Lopez, którzy pokonali Mahesha Bhupathiego i Rohana Bopannę z Indii.

Bhupathi jako jedyny z czwórki grał wcześniej o tytuł, nawet cztery razy, lecz także bez powodzenia. Musi próbować dalej, 38 lat to dla deblisty nie wyrok. Mistrzostwo dla Hiszpanów – takiego zdarzenia nie pamiętano od 1975 roku, gdy w Sztokholmie zwyciężali Juan Gisbert i Manuel Orantes.

Granollers i Lopez połączyli siły w lutym, w listopadzie wygrali Masters (wcześniej jeszcze dwa turnieje), odebrali puchar i czek na 305 tys. dolarów do podziału. Do pełni szczęścia brakuje im tylko sukcesu w historycznym, setnym finale Pucharu Davisa. Mecz Czechy – Hiszpania zaczyna się od piątku w Pradze.

Londyn. ATP World Tour Finals (5,5 mln dol.).

Reklama
Reklama

Finał:

N. Djoković (Serbia, 1) – R. Federer (Szwajcaria, 2) 7:6 (8-6), 7:5.

Deble

– finał: M. Granollers, M. Lopez (Hiszpania, 6) – M. Bhupathi, R. Bopanna (Indie, 5) 7:5, 3:6, 10-3.

Tenis
Billie Jean King Cup. O awans do turnieju finałowego nasze tenisistki zagrają w Polsce
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Tenis
Iga Świątek nie robi sobie przerwy po Australian Open. Kierunek: Katar
Tenis
Nie chcą się czuć jak w zoo. Gwiazdy tenisa mają dość kamer
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Tenis
Iga Świątek nie wygra Australian Open, Jelena Rybakina za silna
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama