Fotoreporter amerykańskiego dziennika w niedzielę rano sfotografował znicz olimpijski. Na fotografii nie widać płomienia, zapalonego podczas ceremonii otwarcia igrzysk 4 lutego. Zgodnie z tradycją, olimpijski ogień przekazywany jest przez sztafetę z greckiej Olimpii do miejsca rozgrywania igrzysk, a następnie od niego zapalany jest olimpijski znicz, który płonie do końca turnieju.
Gazeta spytała o sprawę Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl), ten odesłał ją do organizatorów igrzysk w Pekinie. "Nasz zespół ze Stadionu Narodowego w Pekinie powiedział, że z olimpijskim zniczem i płomieniem wszystko jest w porządku" - stwierdził rzecznik komitetu organizacyjnego igrzysk. "Być może to śnieg wpłynął na widoczność" - dodał. W niedzielę Pekin i okolice nawiedziły obfite opady śniegu. Z tego powodu rozegranie dwóch konkurencji przełożono na poniedziałek, a zmagania alpejczyków toczyły się w trudnych warunkach.