Rodzinna praca prowadzi do złota. Petra Vlhova złotą medalistką w slalomie

Petra Vlhova wreszcie ma medal igrzysk i to złoty – za sukces w slalomie. Mikaela Shiffrin znów we łzach – drugi start, druga wpadka.

Publikacja: 09.02.2022 19:11

Petra Vlhova ma swój pierwszy olimpijski medal

Petra Vlhova ma swój pierwszy olimpijski medal

Foto: PAP/EPA

Słowacja jest dumna, ma pierwszy alpejski złoty medal igrzysk, choć najbardziej dumna jest rodzina Vlhów. Zwycięstwo Petry to przede wszystkim zespołowa robota ojca Igora, który 23 lata temu przypiął córce narty i potem długo finansował karierę, starszego brata Borisa, który po własnej przygodzie w narciarstwie i motocrossie został menedżerem Ski Team Vlha oraz mamy Zuzany, kiedyś niespełnionej alpejki, która spaja drużynę.

Pierwszy przejazd nie zapowiadał sukcesu. Petra była ósma, z niemałą stratą 0,72 s do Niemki Leny Duerr. Drugi przejazd przyniósł radykalne zmiany. Na podium nie stanęła żadna z początkowej pierwszej trójki.

Bramki na nielubianym przez większość alpejek chińskim śniegu ustawił w decydującym przejeździe szwajcarski trener Słowaczki Mauro Pini. Vlhova odnalazła swą typową agresywność zwłaszcza w dolnej części stoku, gdzie trzeba było wykazać się nie tylko techniką, ale i dużą odwagą. Za metą Petra długo stała zdenerwowana, musiała obejrzeć jeszcze siedem przejazdów, każdy groził zmianą kolejności. Doczekała jednak chwili, gdy mogła płakać ze szczęścia.

Czytaj więcej

Curling na igrzyskach w Pekinie. Lód, szachy i fizyka

Zwycięstwo dziewczyny z Liptowskiego Mikulasza, wychowanej na bliskich Zakopanego stokach ośrodka Jasna i w Bańskiej Bystrzycy, pokazuje, jak wiele zależy od uporu i determinacji. Dziś Vlhova to wielka gwiazda, ma zawodowy team i profesjonalną opiekę, ale przeszłość to znana także u nas bieda, brak sponsorów i chałupnicze metody zdobywania sportowych szczytów.

Radość Vlhovej silnie kontrastowała ze smutkiem Mikaeli Shiffrin, która zamiast walczyć o medale w dwóch konkurencjach slalomowych, pokonała łącznie tylko dziesięć bramek. Dla kogoś takiego jak ona, od niedawna rekordzistki Pucharu Świata w liczbie zwycięstw w jednej konkurecji (47 w slalomie), środowa wpadka musiała być wyjątkowo przygnębiająca, tym bardziej, że bramki pierwszgo przejazdu ustawił jej trener Mike Day.

Po wypadnięciu z trasy Mikaela siedziała kilka minut na śniegu, chowając zapłakaną twarz. – To jeszcze nie koniec, ale byłam skoncentrowana na slalomie gigancie i slalomie, więc tak naprawdę wiele pracy poszło na nic. Ludzie zapewne powiedzą, że tak się w sporcie dzieje i nie można być dla siebie zbyt surowym, ale jak na ogrom wysiłku włożonego w przygotowania, pięć bramek w gigancie i pięć w slalomie to za mało – mówiła Amerykanka.

Gdy ochłonęła, doszła do wniosku, że ryzykowała za dużo, że wybrała najtrudniejszą linię przejazdu, więc znacząco zwiększyła szansę popełnienia błędu. – Czuję się okropnie, ale to nie będzie trwało wiecznie – dodała, nie precyzując, w których z czterech pozostałych konkurencji wystartuje w dalszej części igrzysk.

Polki Magdalena Łuczak i Zuzanna Czapska były wśród 30 alpejek, które nie ukończyły pierwszego przejazdu. W programie zawodów alpejskich jest teraz czwartkowa kombinacja mężczyzn oraz piątkowy supergigant kobiet.

Świat się zmienia

Czytaj to co naprawdę ma znaczenie
już za 99 zł rocznie

SUBSKRYBUJ

SLALOM KOBIET: 1. P. Vlhova (Słowacja) 1.44,98 min.; 2. K. Liensberger (Austria) +0,08 s; 3. W. Holdener (Szwajcaria) +0,12 ?

Sporty zimowe
Natalia Sidorowicz w życiowej formie przed igrzyskami. Zaskoczyła samą siebie
Sporty zimowe
Historyczny sukces polskiego łyżwiarstwa. Sześć medali w jeden weekend
Sporty zimowe
Jak Władimir został Władkiem. Semirunnij polskim medalistą w łyżwiarstwie szybkim
Sporty zimowe
Łyżwiarstwo szybkie zastąpi nam skoki narciarskie?
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Sporty zimowe
Puchar Świata w Krynicy przeszedł do historii