Poważna groźba rozłamu

Piątkowe treningi przed Grand Prix Wielkiej Brytanii odbywały się w cieniu konfliktu, który może pogrążyć najbardziej prestiżowe wyścigi. Lina, przeciągana przez Międzynarodową Federację Samochodową (FIA) i Stowarzyszenie Zespołów Formuły 1 (FOTA), jest na granicy wytrzymałości.

Aktualizacja: 20.06.2009 04:00 Publikacja: 19.06.2009 22:09

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA)

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA)

Foto: AFP

Konflikt może zakończyć się w sądzie, a przyszłość Formuły 1 stoi pod ogromnym znakiem zapytania.

Ostatnia Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone na zawsze znajdzie swoje miejsce w historii Formuły 1. Lont bomby, która w każdej chwili może eksplodować, podpalili przedstawiciele ośmiu zespołów, zrzeszonych w organizacji FOTA. W nocy z czwartku na piątek, niespełna 24 godziny przed ostatecznym terminem publikacji listy zgłoszeń do przyszłorocznych mistrzostw świata, ekipy ogłosiły, że w przyszłym sezonie organizują swoje własną wyścigową serię, na swoich zasadach – z najlepszymi kierowcami, zespołami i jednolitym zestawem przepisów.

[wyimek]W samochodzie Kubicy rano szwankowała elektronika, a po południu przerywał silnik[/wyimek]

W odpowiedzi FIA zapowiedziała niezwłoczne skierowanie sprawy na drogę sądową, twierdząc, że działania FOTA – ze szczególnym wskazaniem na Ferrari – noszą znamiona poważnego naruszenia praw kontraktowych i jest to złamanie obietnic składanych przez Ferrari oraz przekroczenie praw konkurencji. Jednocześnie FIA oświadczyła, że ostateczna lista zgłoszeń na sezon 2010 zostanie opublikowana dopiero po zakończeniu działań prawnych.

[srodtytul]Ustępstwa Mosleya[/srodtytul]

W minionych tygodniach FOTA dała jasno do zrozumienia, że nie podziela wizji FIA, dotyczącej przyszłości Formuły 1. Zespoły nie chciały się zgodzić na dwa rodzaje przepisów, regulujących rywalizację w mistrzostwach świata, co było jednym z elementów kampanii FIA, mającej na celu ograniczenie kosztów. Ekipy, które dobrowolnie miałyby ograniczyć swój budżet do 40 milionów funtów rocznie (czyli zaledwie 10 procent rocznych budżetów najbogatszych ekip, np. Toyoty czy Ferrari), mogłyby cieszyć się szeregiem ulg jeśli chodzi o konstrukcję swoich samochodów i jazdy testowe. Tak drastyczne zmniejszenie budżetu przez zespoły fabryczne w czasie kilku miesięcy nie wchodziło rzecz jasna w grę.

Dlatego zespoły zrzeszone w FOTA złożyły warunkowe zgłoszenie do przyszłorocznych mistrzostw świata, postulując przede wszystkim podpisanie nowej wersji Porozumienia tzw. Concorde, regulującego podział władzy i wpływów w świecie Formuły 1. Jednocześnie ekipy podkreśliły, że składają wspólne zgłoszenie i będą startować w mistrzostwach świata pod warunkiem, że dla zespołów FOTA będą obowiązywały jednakowe przepisy. Wcześniej organizacja FOTA przedstawiła FIA własne plany ograniczenia kosztów w Formule 1, które jednak nie zostały uwzględnione przez twórców przepisów.

Prezes FIA, Max Mosley, zdecydował się w ostatnich dniach na pewne ustępstwa. W ramach kompromisu FIA zgodziła się na zlikwidowanie większości kontrowersyjnych przepisów, wprowadzających różnice między zespołami dobrowolnie ograniczającymi swoje wydatki i pozostałymi ekipami. Podniesiono także limit budżetu do 100 milionów funtów rocznie i zapowiedziano usunięcie kontrowersyjnego Załącznika 5 do Regulaminu Sportowego, który zdaniem zespołów umożliwiałby FIA wprowadzanie zmian w przepisach bez zachowania prawa veta dla ekip.

Warto przypomnieć, że w ostatnich miesiącach FOTA, działając jednogłośnie, zablokowała proponowany przez FIA projekt przyznawania tytułu mistrza świata kierowcy, który wygra najwięcej wyścigów w sezonie, bez względu na liczbę zdobytych punktów.

[srodtytul]FOTA rośnie w siłę[/srodtytul]

Dla FIA, przyzwyczajonej do dyktatorskich rządów w Formule 1, był to wyraźny sygnał, że FOTA rośnie w siłę. Nigdy wcześniej w historii mistrzostw świata zespoły nie występowały w tak jednolity i zgrany sposób. Przepis mówiący o możliwości odrzucenia zmian w regulaminie wyłącznie przy jednomyślności zespołów był niejednokrotnie wykorzystywany przez FIA do narzucania własnych pomysłów.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że ostatnimi czasy głównym celem działań FIA jest osłabienie siły FOTA, aby zachować pełną kontrolę nad sportem. Z drugiej strony zespoły zrzeszone w FOTA wyczuły, że mogą osiągnąć więcej dla siebie – nie tylko w kwestiach podziału zysków z Formuły 1, ale także przy kształtowaniu przepisów zgodnie ze swoją wizją. Temu właśnie miałoby służyć podpisanie nowego Porozumienia Concorde, którego ostatnia wersja wygasła po sezonie 2007. Ze względu na brak czasu na przedyskutowanie nowej formy umowy, liczącej podobno około 500 stron (treść dokumentu jest znana tylko zainteresowanym stronom), Mosley zaproponował zespołom bezwarunkowe zgłoszenie się do przyszłorocznych mistrzostw świata i rozpoczęcie negocjacji z udziałem wszystkich przyjętych ekip. FOTA pozostaje jednak głucha na wszelkie próby znalezienia kompromisu. – To nie ma nic wspólnego ze sportem – trzeźwo zauważa Kimi Raikkonen. – Tu chodzi o politykę i rywalizację różnych ego. Nie chodzi już o Formułę 1, tylko o to, kto wygra, a kto przegra.

Jednak w tej wojnie nie będzie zwycięzców. Wizerunek Formuły 1 ucierpi na stracie takich marek, jak Ferrari, McLaren czy Renault. Znalezienie sponsorów, chętnych do wspierania ekipy walczącej co prawda w mistrzostwach świata, ale ze świadomością, że najpoważniejsza konkurencja i prawdziwe legendy tego sportu biorą udział w innej serii, będzie bardzo trudne.

[srodtytul]Z motyką na słońce[/srodtytul]

Z drugiej strony organizacja zupełnie nowej serii wyścigowej także jest ogromnym wyzwaniem. Chodzi tu nie tylko o stworzenie sprawnej organizacji, zarządzającej całym przedsięwzięciem, ale także o podpisanie umów z właścicielami torów wyścigowych i o wytłumaczenie sponsorom, że co prawda zespół nie startuje już ani w Formule 1, ani w wyścigowych mistrzostwach świata (prawa do tych nazw pozostaną przy FIA), ale za to rywalizuje w gronie najlepszych ekip świata. Ponadto zbuntowani producenci muszą liczyć się z potencjalnymi sankcjami ze strony FIA – przykładowo, z zawieszeniem licencji kierowcom czy też wykluczeniem z innych serii wyścigowych (BMW startuje w mistrzostwach świata samochodów turystycznych, które pozostają w pełni pod kontrolą FIA).

Wygląda na to, że nawet sami przedstawiciele FOTA zdają sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy porywają się z motyką na słońce. – Decyzję o organizacji własnej serii podjęliśmy ostatniej nocy i myślę, że rozmowa o przygotowaniach zaledwie 10 godzin później jest przedwczesna – przyznał w piątek szef McLarena, Martin Whitmarsh. – Jest wiele pomysłów i sugestii, ale fakty są takie, że czeka nas dużo pracy i jest to wielkie wyzwanie.

Obok Whitmarsha na oficjalnej konferencji prasowej gościli także szefowie Brawn (Ross Brawn) i Red Bulla (Christian Horner) oraz dyrektor zarządzający Williamsa, Adam Parr. Ten ostatni reprezentuje zespół, który jako jedyny – obok Force India – bezwarunkowo zgłosił się do przyszłorocznych mistrzostw świata. Podczas gdy przedstawiciele McLarena, Brawna i Red Bulla z grobowymi minami, starannie cedząc słowa, opowiadali dziennikarzom, że znaleźli się w impasie i musieli jakoś zareagować, Parr z kamienną twarzą patrzył w przestrzeń. Zapytany o stanowisko swojego zespołu, odpowiedział jednym zdaniem: - Williams jest zespołem Formuły 1.

Pozostaje mieć nadzieję, że obie strony konfliktu wezmą przykład chociażby z amerykańskich wyścigów. W 1996 r. doszło tam do rozłamu w serii ChampCar i część ekip odeszła do konkurencyjnej serii Indy Racing League. Szybko okazało się, że rywalizacja dwóch serii pozbawiona jest sensu – pojawiły się kłopoty z pozyskiwaniem sponsorów, a kibice przestawali śledzić zawody. Ostatecznie w zeszłym roku, po kilku latach poważnego kryzysu, doszło do połączenia obu serii. Oby światek Formuły 1 wyciągnął z tego wnioski i zażegnał groźbę rozłamu – choć na ostatecznie rozstrzygnięcie trzeba będzie jeszcze poczekać. – Formuła 1 nie jest dla zespołów, nie jest dla FIA. Jest dla kibiców – mądrze zauważył wczoraj Ross Brawn.

[srodtytul]Kubica daleko[/srodtytul]

Tysiące widzów, którzy przybyli na pożegnalny wyścig F1 na Silverstone, obserwowało w piątek zaskakujący wzrost formy kierowców Red Bulla. Sebastian Vettel i Mark Webber, dysponujący znacznie poprawionymi samochodami (w modelu RB5 zmieniono przednią część nadwozia i skrzydło, pokrywę silnika, a także rozstaw osi) jako jedyni w obu sesjach treningowych uzyskali czasy okrążeń poniżej minuty i 20 sekund. Najbliżsi rywale byli wolniejsi o grubo ponad pół sekundy, co w tym sezonie jest praktycznie wiecznością. Lider punktacji i zwycięzca sześciu z siedmiu rozegranych w tym roku wyścigów, Jenson Button, skarżył się na ustawienia swojego samochodu i brak przyczepności przedniej osi na szybkich łukach toru. To jednak żadna nowość – w tym roku kierowcy Brawna często narzekali w piątek, a w sobotę i niedzielę byli już nie do pokonania. Tym razem może ich jednak spotkać niespodzianka, bo forma Red Bulla jest imponująca.

Był to kolejny pechowy piątek Roberta Kubicy. W obu sesjach jego biało-granatowy BMW Sauber spędził więcej czasu w garażu, niż na torze. Rano szwankowała elektronika, a po pierwszych okrążeniach drugiej sesji Polak zjechał do garażu z przerywającym silnikiem. Mechanicy w rekordowym czasie 35 minut wymienili jednostkę napędową i po powrocie na tor Kubica zdołał uzyskać 11. czas, ale marna to pociecha – na drugą połowę sezonu pozostało mu zaledwie pięć silników. Szkoda, że przepychanka o władzę i przyszłość Formuły 1 spycha na dalszy plan rywalizację na torze, gdzie 59 lat temu narodziły się wyścigowe mistrzostwa świata. Jednak kibice, których już podczas piątkowych treningów zjawiło się więcej, niż podczas całego wyścigowego weekendu przed dwoma tygodniami w Turcji, mogą być w niedzielę świadkami pasjonującego widowiska. Kierowcy Red Bulla będą starali się powstrzymać Buttona przed odniesieniem siódmego w sezonie zwycięstwa, a my mamy nadzieję na kolejne punkty dla Roberta Kubicy.

[ramka][b]Powiedzieli[/b]

[b]Mario Theissen - szef BMW Sauber[/b]

Zespoły zrzeszone w FOTA do samego końca próbowały osiągnąć porozumienie, ale, niestety, FIA nie chciała ustąpić, nalegała, by zespoły najpierw zgłosiły się do mistrzostw świata. Nie mogliśmy tego zaakceptować. FOTA nie miała innego wyboru poza rozpoczęciem prac nad organizacją alternatywnych mistrzostw. W tej serii rywalizować będą najlepsi kierowcy i najlepsze zespoły. Wszystko będzie się odbywać w myśl jednolitych przepisów i jasnych zasad. Od powstania FOTA w sierpniu zeszłego roku ograniczyliśmy koszty startów, wspieraliśmy także zespoły prywatne. W tym czasie osiągnęliśmy więcej niż w całej historii Formuły 1.

[b]Fernando Alonso - kierowca Renault, mistrz świata z lat 2005 – 2006[/b]

Formuła 1 jest już martwa. Wygląda na to, że będzie dalej trwać, ale z jednakowymi silnikami dla wszystkich, małymi zespołami i nieznanymi kierowcami będzie to bardzo fajna kategoria wyścigowa, która nikogo nie będzie obchodzić. Szkoda, bo wszyscy mieliśmy nadzieję na rozwiązanie konfliktu w ostatniej chwili. Pojawi się nowa seria wyścigowa, Formuła 1 zniknie. Musimy przejść do najlepszej możliwej kategorii, którą teraz powinna być seria organizowana przez FOTA – z najlepszymi zespołami i kierowcami świata. Oczywiście to tylko moja opinia, ale jestem pewien, że zgodzi się ze mną 99 procent kierowców.

[b]Robert Kubica - kierowca BMW Sauber[/b]

Konflikt na szczycie w ogóle nie wpływa na mnie i na moją pracę. Robię to, co do mnie należy. W obu sesjach mieliśmy kłopoty techniczne. Po południu już po pięciu okrążeniach straciliśmy kolejny silnik. Mechanicy pobili chyba rekord w szybkości wymiany jednostki napędowej, ale i tak udało mi się wykonać tylko jeden bezproblemowy przejazd. Dziś mieliśmy zatem same kłopoty, ale zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić. Jutro trzeba będzie trochę improwizować. [/ramka]

[ramka][b]Klasyfikacja kierowców po 7. wyścigach:[/b] 1. J. Button (Brawn GP-Mercedes) 61 pkt; 2. R. Barrichello (Brazylia, Brawn GP-Mercedes) 35; 3. S. Vettel (Niemcy, Red Bull-Renault) 29; 4. M. Webber (Australia, Red Bull-Renault) 27,5; 5. J. Trulli (W¸ochy, Toyota) 19,5; 6. T. Glock (Niemcy, Toyota) 13; 7. N. Rosberg (Niemcy, Williams-Toyota) 11,5; 8. F. Massa (Brazylia, Ferrari) 11... 15. R. Kubica (Polska, BMW Sauber) 2.

[b]Klasyfikacja konstruktorów:[/b] 1. Brawn GP-Mercedes 96 pkt; 2. Red Bull-Renault 56,5; 3. Toyota 32,5; 4. Ferrari 20; 5. McLaren-Mercedes 13; 6. Williams-Toyota 11,5; 7. Renault 11; 8. BMW Sauber 8; 9. Toro Rosso-Ferrari 5; 10. Force India-Mercedes 0.[/ramka]

Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?