Rozczarowanie występem reprezentacji Polski na igrzyskach wpłynie jakoś na popularność siatkówki? Startująca w weekend PlusLiga na tym straci?
Sebastian Świderski: Myślę, że nie ma takiego zagrożenia. Ci, którzy kochają siatkówkę, a jest ich w Polsce wielu, zostaną. To ciągle jest sport numer jeden, jeśli chodzi o sukcesy. Ale to nie znaczy, że PlusLiga się nie zmieni. Przyszedł kryzys, różnica między bogatymi a biednymi stała się wyraźniejsza. Widać to po kontraktach, które były podpisywane. Uzbroili się nieliczni, a reszta szukała młodych, obiecujących zawodników w niższych ligach.
Będziemy mieli w tym sezonie dwie ligi: bogatych, którzy walczą o mistrzostwo Polski, i biednych, którzy się przyglądają i dostarczają punktów?
Nie skazywałbym nikogo na porażkę. Kiedyś siatkówka to były tylko blok i atak, teraz wiele można nadrobić mądrością w grze. Sezon na pewno będzie ciekawy.
Może kryzys wyjdzie polskiej siatkówce na dobre, zanosi się na to, że zagra więcej młodych zawodników...
Na pewno ktoś ciekawy się pojawi, bo młodzi dostaną swoją szansę. Odejście Bartosza Kurka i Gyorgy'ego Grozera tylko na początku będzie stratą dla ligi. Później to miejsce zapełnią inni.
Czy trzeba powiększyć ligę?
To nie miałoby sensu, bo nie widać drużyn, które podołałyby temu organizacyjnie. Nowi wpadliby szybko w długi. Nawet te zespoły, które już grają, radzą sobie różnie. Problemy mają choćby Warszawa czy Kielce. Stawiałbym na lokalny patriotyzm. Jeśli w PlusLidze zaczną grać wychowankowie, to ludzie będą przychodzić na trybuny choćby z ciekawości, żeby zobaczyć znajomych.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle walczy o mistrzostwo Polski. Podobno dostaliście takie zadanie, a jeśli go nie wykonacie, to w przyszłym roku budżet będzie dużo mniejszy?
Postaramy się to zadanie wykonać. A mówiąc poważnie, nie po to ściągano do klubu trenera Daniela Castellaniego i nowych zawodników, żeby teraz zadowolić się innym wynikiem niż pierwsze miejsce. Nawet sami siatkarze o tym mówią. A co do zapowiedzi o budżecie, to podchodzę do tego spokojnie. To są wypowiedzi przedsezonowe, a potem różnie bywa. Może przydarzyć się taka plaga kontuzji, że nawet trzecie miejsce będzie przyjęte z wdzięcznością.
Jako jedyni z faworytów zatrzymaliście najlepszych zawodników i dodaliście do nich Marcina Możdżonka i Łukasza Wiśniewskiego. Pozostali, jeśli kogoś sprowadzali, to też tracili: Skra, Resovia, Jastrzębie.
Do listy naszych wzmocnień trzeba jeszcze dodać Elviego Contrerasa i Felipe Fontalesa. To prawda, udało nam się podwyższyć poziom sportowy. Ale w dalszym ciągu nie mamy jednego zawodnika, który będzie nam wygrywał mecze, tak jak robił to w zeszłym sezonie Grozer dla Resovii. Nie będzie jednego rządzącego na boisku. Stawiamy na drużynę.
Czy Skra jest na tyle mocna, żeby odzyskać mistrzostwo Polski?
Skra straciła dwóch ważnych zawodników, ale przecież Karol Kłos grywał już w pierwszej szóstce i wyglądało to świetnie, więc może zastąpić Możdżonka. Mariusz Wlazły przestawiony na pozycję przyjmującego na razie prezentuje się bardzo dobrze. Na pewno będzie się liczyć wielka czwórka: my, Skra, Resovia i Jastrzębie. Ciekaw jestem występów Delecty, która już w zeszłym sezonie narobiła szkód faworytom. Interesująca drużyna powstała w Gdańsku. Mają Grzegorza Łomacza, Mateusza Mikę, Mattiego Hietanena, ale tam różnie bywało. Były gwiazdy, a grały słabo. Chciałbym, żeby w nadchodzącym sezonie nie było przepaści między bogatymi a biedniejszymi. Wtedy kibice, przychodząc na mecze, będą się mogli cieszyć siatkówką.
Program pierwszej kolejki Plusligi
Sobota Asseco Resovia – Indykpol AZS Olsztyn (14.30, Polsat Sport, Polsat Sport News) ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – AZS Politechnika Warszawska (17) Jastrzębski Węgiel – Effector Kielce (17) Delecta Bydgoszcz – Wkręt-met AZS Częstochowa (17) Niedziela PGE Skra Bełchatów – Lotos Trefl Gdańsk (13.30, Polsat Sport)