W chaotycznym wyścigu nie brakowało zaciętych pojedynków, kontrowersji i kolizji. Po najpoważniejszej z nich – zderzeniu Pastora Maldonado z Maksem Chiltonem, które zakończyło się zablokowaniem fragmentu toru przez przesuniętą barierę ochronną – sędziowie wstrzymali wyścig na prawie pół godziny. Ponadto po wypadku Felipe Massy oraz kolizji Daniela Ricciardo z Romainem Grosjeanem wypuszczano na tor samochód bezpieczeństwa.
Za każdym razem Rosberg musiał uważać na próbujących go atakować rywali, a po pierwszej neutralizacji stracił chroniącego mu tyły zespołowego partnera. Przy zjeździe po nowe opony, tuż po wyjeździe samochodu bezpieczeństwa, Lewis Hamilton źle obliczył odstęp do jadącego przed nim kolegi. Kilka sekund straty wystarczyło, by kierowców Mercedesa przedzielił duet Red Bulla: Sebastian Vettel i Mark Webber. Wąski tor w Monako nie sprzyja wyprzedzaniu i pierwsza czwórka dojechała do mety w takiej kolejności.
Rosberg powtórzył wyczyn swojego ojca, który wygrał na ulicach Monako 30 lat temu, a powody do radości miał też Vettel: punkty za drugie miejsce pozwoliły mu się umocnić na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej mistrzostw.
Za plecami pierwszej czwórki szalał Sergio Perez: ponownie dał się we znaki Jensonowi Buttonowi, wdając się w ostrą walkę ze swoim starszym kolegą z McLarena.
Potem poradził sobie także z Fernando Alonso, zmuszając kierowcę Ferrari do oddania pozycji, ale mocno narozrabiał w starciu z kolejnym byłym mistrzem świata Kimim Raikkonenem. Doprowadził do kolizji, po której Fin musiał zjechać do boksu z uszkodzoną oponą i stracił szansę na finisz w pierwszej piątce. Uszkodzenia w aucie Pereza były na tyle poważne, że krewki Meksykanin – nazwany przez Raikkonena „idiotą" – musiał zakończyć jazdę.