Jaki był ten powrót do najlepszej czwórki turnieju?
Agnieszka Radwańska:
Każdy widział, był niezwykle trudny, w dodatku po dwóch wcześniejszych długich meczach. Ale przecież jestem szczęśliwa, choć niekiedy sporo cierpiałam.
Czemu prosiła pani o pomoc medyczną?
Cóż – to już dla nóg za dużo tenisa... Musiałam je jakoś ratować, ale mimo trudności nie jest tak źle, jak widać daję radę. Odpocznę, poskładam się jakoś i będę gotowa do następnego meczu.
Może pani powiedzieć więcej o stanie zdrowia?
Czuję w nogach ten turniej. Końcówka meczu z Chinką była na rezerwie paliwa, zagrałam siłą woli i ambicją. Dobrze, że dociągnęłam do końca. Czeka mnie teraz kolejna kąpiel w lodzie, uwielbiam to – oczywiście żartuję.
Wystarczy jeden dzień na regenerację?
Nie mam wyboru, będzie jeden dzień, bo na pewno zagramy w czwartek.
O czym rozmawiałyście z Na Li przed ćwierćfinałem?
Nic ważnego. Coś o korcie, bez znaczenia.
Na Li nie sprawdziła ważnej piłki przy dobrym serwisie wywołanym jako aut. To błąd?
Nie widziałam tego, ale ktoś mi już o tym przypomniał. Wydaje mi się, że Na Li w ogóle nie korzystała z możliwości sprawdzania piłek. Ja to robiłam.
Teraz Sabina Lisicki. Dobrze się znacie?
Znamy się od czasu, gdy byłyśmy juniorkami. Jesteśmy rówieśniczkami. Niedawno wspominałyśmy, że grałyśmy nawet w drużynowych mistrzostwach Europy dziewczynek 10-12 letnich. To było naprawdę dawno, dawno temu. Tak dawno, że pierwszego juniorskiego meczu nie pamiętam. W dorosłym tenisie jesteśmy na remis, mamy bilans 1-1, ale grałyśmy tylko na kortach twardych. Zapowiada się pierwsza wielka walka na trawie. Widać, że Sabina, choć ostatnio nie odnosi wielkich sukcesów, to na trawie gra o dwie klasy lepiej. To pokazuje jak nawierzchnia robi różnicę. Poczekajmy, co ten półfinał przyniesie.
Jest w waszej polskiej paczce?
Oczywiście rozmawiamy po polsku, chociaż nie da się jednak porównać tego z przyjaźnią z Karoliną Woźniacką i Andżeliką Kerber.
Jak mecz z Sabiną może wyglądać?
Ze względu na potężny serwis Sabiny będzie pewnie podobny do meczu z Madison Keys. Będę musiała sobie poradzić z returnem. Ale wydaje się, że w tym roku na korcie centralnym z returnami jest nieźle. Może będzie można ją przełamywać, z Na Li nie było bardzo trudno.
Czy znajdzie pani w końcu czas na zakupy?
Nie wiem, chyba dopiero w niedzielę.
—wysłuchał w Londynie Krzysztof Rawa
Radwańska przeszła do półfinału. Wygra Wimbledon?