Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były kulisy utraty kluczowych sponsorów przez PKOl i jak nowy zarząd planuje odbudować jego stabilność finansową.
  • Na czym polegał spór prawny, który doprowadził do zmiany na stanowisku prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
  • Jakie są pierwsze kroki nowego prezesa i dlaczego zapowiadany audyt jest kluczowy dla przyszłości organizacji.
  • Jaką rolę w procesie odnowy komitetu zamierza odegrać Robert Korzeniowski i jakie zmiany statutowe proponuje.

Powoli opada kurz po wybraniu nowego prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który dokończy kadencję Radosława Piesiewicza, aresztowanego na trzy miesiące. Były szef próbował ratować się, używając art. 50 Statutu, który pozwalał mu wyznaczyć jednego z wiceprezesów na swojego zastępcę w razie „nieobecności”.

Zwyciężyła jednak opcja, opowiadająca się za zastosowaniem art. 21, który stanowi o „niemożności pełnienia funkcji”. W takim przypadku zarząd powierza stanowisko jednemu z wiceprezesów. Wybór padł na szefa Polsatu Sport, który kiedyś współpracował z Piesiewiczem, ale potem ich drogi się rozeszły.

Czy sponsorzy wrócą do PKOl?

Kiedy Piesiewicz był jeszcze szefem polskiej koszykówki, podpisał w marcu 2023 r. z Polsatem umowę na pokazywanie meczów Polskiej Ligi Koszykówki przez kolejne siedem lat (do końca sezonu 2029/2030). Miesiąc później Kmita został wybrany jako jeden z 17 członków nowego zarządu na kadencję 2023-2027. W trakcie igrzysk olimpijskich Polsat Sport miał swoje studio w Domu Polskim, który PKOl zorganizował po raz pierwszy w historii na wzór innych krajowych reprezentacji.

Czytaj więcej

Mirosław Żukowski: Nawrócił się na ostatnim zakręcie. Marian Kmita ma sprzątać po Piesiewiczu w PKOl

Niedługo później drogi obu panów zaczęły się rozmijać. Firma Polkomtel, która była jednym ze sponsorów PKOl, wypowiedziała umowę 5 lutego 2026 r., czyli dzień przed rozpoczęciem zimowych igrzysk olimpijskich w Cortinie d’Ampezzo, a sam prezes Piesiewicz wskazywał Kmitę jako inicjatora tej decyzji. Potem dyrektor Polsatu ds. sportu stał się inicjatorem listu, w którym opozycja wobec szefa PKOl wyraziła oburzenie brakiem konsultacji umowy z Zondacrypto i samowolą prezesa.

Piesiewicz w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych PKOl deklarował, że zapyta Kmitę o wypowiedzenie umowy przez Polkomtel i stwierdził, że ówczesny wiceprezes za swoją pracę w PKOl pobierał wynagrodzenie. Powiedział także, że 2 stycznia PKOl wystawił Polkomtelowi fakturę za wykonane usługi na kilka milionów zł. Poprzednią, z listopada 2025 r., sponsor miał zapłacić. Piesiewicz na nagraniu pytał, czy tamta decyzja była „próbą obalenia prezesa PKOl” pod zarzutem, że nie starczy pieniędzy na sfinansowanie wyjazdu polskich olimpijczyków i stwierdził, że „każdy ma wokół siebie Judasza”.

Czytaj więcej

Czas decyzji. W poniedziałek dowiemy się, kto pokieruje PKOl po aresztowaniu Piesiewicza

Sytuacja finansowa PKOl jest trudna. Około dwa lata temu, po letnich igrzyskach w Paryżu, ze sponsorowania wycofało się kilka spółek należących do Skarbu Państwa. Taką decyzję podjęły m.in. PKP Intercity (jako powód podała utratę zaufania do PKOl, wynikającą z kontrowersji medialnych wokół działaczy komitetu), Krajowa Grupa Spożywcza, Enea (umowa do września 2027 r.), Tauron czy Orlen.

Jeżeli sytuacja finansowa PKOl miałaby się poprawić, to muszą wrócić sponsorzy, bo komitet nie dostaje pieniędzy z budżetu państwa, ale zgodnie z art. 53 Statutu „Fundusze PKOl tworzone są m.in. ze: składek członkowskich, darowizn, dotacji, subwencji, spadków i zapisów oraz własnej działalności gospodarczej.”.

Czytaj więcej

Sąd zdecydował w sprawie aresztu dla Radosława Piesiewicza

Wiadomo, że skoro nowym szefem PKOl został dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat, to wszystkie oczy będą zwrócone na Polkomtel, który od wielu lat angażuje się we wspieranie polskiego sportu (m.in. rozgrywek Polskiej Ligi Siatkówki). Spółki należące do Grupy Polsatu są również tytularnym sponsorem Polsat Plus Areny Gdańsk.

Pieniądze mogłyby też wyłożyć spółki należące do Skarbu Państwa. We wtorkowej rozmowie w RMF w pojednawczym tonie wypowiadał się Ireneusz Raś. – Mam nadzieję, że spółki Skarbu Państwa powrócą do sponsorowania PKOl. To nie powinno być uzależnione od tego, czy dany prezes jest popierany przez jakieś środowisko sportowe – powiedział wiceminister sportu.

Ministerstwo Sportu gotowe do współpracy z PKOl

Jeszcze niedawno ostrą walkę z Piesiewiczem toczył poprzedni minister sportu Sławomir Nitras, który napisał na portalu X: „Przypomnę, kto był najbliższym współpracownikiem i największym promotorem Piesiewicza w środowisku sportowym i jego tarczą medialną przez długi czas. Pan Kmita. Jeśli to ma być „uzdrowienie” PKOl, to komitet pozostanie ciężko chory”.

Teraz na stronie Ministerstwa Sportu można przeczytać w oświadczeniu, że „Ministerstwo pozostaje gotowe do współpracy we wszystkich sprawach służących polskim sportowcom i reprezentacji olimpijskiej, z poszanowaniem autonomii Polskiego Komitetu Olimpijskiego”..

Czytaj więcej

Trzy mln zł pożyczki dla PKOl pochodziły z przestępstwa? Co wykryły skarbówka i CBA

Z drugiej strony Kmita ma niezbyt dobre doświadczenia ze spółkami Skarbu Państwa, które miały się wycofać ze wspierania siatkarskich mistrzostw świata tuż przed startem turnieju w 2014 r. Polsat w efekcie zakodował transmisje z imprezy, a nowy szef PKOl, tłumacząc powody, wprost wskazywał, że za tą decyzją stał premier Donald Tusk. To było jednak 12 lat temu.

Teraz chodzi o to, by znalazły się pieniądze na działanie PKOl. Kmita zapowiada audyt, a o jego wynikach ma poinformować za kilka tygodni. Zapowiada też, że nie przyspieszy wyborów, ale wypełni kadencję do końca, a walne zgromadzenie odbędzie się w zaplanowanym wcześniej terminie, czyli w kwietniu 2027 r.

Do kandydowania zgłasza się Robert Korzeniowski, który we wtorek zorganizował briefing medialny w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej. – Wiemy, że będzie praca skierowana na to, by naprawiać, by otworzyć tzw. szafy i szuflady i dowiedzieć się, jak bardzo trudna jest sytuacja, w tym finansowa, PKOl. Ta sytuacja na pewno radykalnie nie poprawi się w ciągu kilku miesięcy, ale z całą pewnością sam proces będzie bardzo cenny. Chcę w nim uczestniczyć – mówił podczas spotkania z dziennikarzami.

Korzeniowski chciałby też uczestniczyć w opracowaniu nowego statutu PKOl i przypomina, że w KRS jako prezes dalej jest wpisany Piesiewicz. Dopiero Walne Zgromadzenie w pełni potwierdzi wybór nowego prezesa.