Zamieszanie w Polskim Komitecie Olimpijskim trwa od kilku tygodni, ale wreszcie sytuacja może się trochę uspokoić. W poniedziałek zbiera się zarząd i ma podjąć decyzję o odwołaniu Piesiewicza. W jego fotelu zasiądzie jeden z wiceprezesów, który dokończy kadencję aresztowanego prezesa PKOl. Potem, w kwietniu, czekają nas nowe wybory, ale na razie najważniejsze jest, żeby PKOl miał legalne, zgodne ze statutem władze, które wszyscy akceptują.

Piesiewicz nie chciał sam zrezygnować, ale próbował obejść całą sytuację i wyznaczyć na swojego zastępcę sprzyjającego mu wiceprezesa Mieczysława Nowickiego. Powoływał się na art. 50, który stanowi, że podczas nieobecności prezesa jego obowiązki wykonuje wyznaczony przez niego wiceprezes. Tylko czy w przypadku aresztowania na trzy miesiące można mówić o zwykłej nieobecności.

Aresztowanie Radosława Piesiewicza. Kto stanie na czele PKOl?

Decydujący ma się jednak okazać art. 21 Statutu PKOl, który reguluje sytuację w czasie niemożności pełnienia obowiązków przez prezesa. Mówił o tym już na początku września dla „Rz” mecenas Marcin Wojcieszak.

Czytaj więcej

Trzy mln zł pożyczki dla PKOl pochodziły z przestępstwa? Co wykryły skarbówka i CBA

– Sprawa z prawnego punktu widzenia jest bardzo prosta do rozwiązania, a wszystko reguluje art. 21 Statutu PKOl, który stanowi, że w przypadku ustąpienia lub niemożności pełnienia funkcji przez prezesa PKOl, zarząd na mocy uchwały powierza pełnienie tej funkcji jednemu z wiceprezesów. Zarząd mógłby się zebrać bardzo szybko i rozwiązać tę sprawę, jeśli jeden z wiceprezesów zgodziłby się przejąć funkcję prezesa PKOl. Co warte podkreślenia, sprawowałby swoją funkcję do końca kadencji – wyjaśniał dr Wojcieszak, wspólnik w Kancelarii Wojcieszak, Basiński i Wspólnicy, arbiter w Trybunale Arbitrażowym PKOl.

Jeden z wiceprezesów Tomasz Chamera napisał do członków PKOl list, w którym twierdził, że sytuacja może być bardzo poważna i jeśli będzie się przedłużać, to może się skończyć zawieszeniem organizacji przez MKOl. To z kolei mogłoby wpłynąć na proces kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w Los Angeles, które odbędą się już za dwa lata. Poza tym już niedługo czekają nas Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie, na które Polska też wysyła reprezentację. Chamera w liście przypomniał sytuację Armenii, gdzie prezes komitetu olimpijskiego został aresztowany za korupcję, a MKOl rozpoczął procedurę zawieszenia tamtejszego związku.

Czytaj więcej

Romanowski, Haiduk: Aresztowany prezes Piesiewicz nie może sparaliżować PKOl

Pozwala na to Reguła 27 Karty Olimpijskiej, która stanowi, że „Komitet Wykonawczy MKOl może podjąć odpowiednie decyzje (…) w tym decyzję o zawieszeniu lub cofnięciu uznania takiego narodowego komitetu olimpijskiego, jeśli (…) jakikolwiek akt organu rządowego lub innego organu utrudnia działalność danego narodowego komitetu olimpijskiego lub wyrażenie bądź realizację jego woli”.

Teraz, jeśli sytuacja się unormuje, Polsce nie powinno nic grozić. Na szczęście całe zamieszanie nie wpływało do tej pory na przygotowania polskich sportowców. Wprawdzie to PKOl wysyła reprezentację na igrzyska olimpijskie, ale to polskie związki zajmują się przygotowaniem zawodników i ich procesem kwalifikacji.

Czy zamieszanie w PKOl ma wpływ na przygotowania do igrzysk w Los Angeles?

– Dla samych sportowców i procesu szkolenia zamieszanie w PKOl jest nieistotne. Środki finansowe na przygotowania dostajemy z Ministerstwa Sportu i Turystyki i mogę powiedzieć, że jest to bardzo dobry budżet. Szermierze są zajęci obozami i startami, i o nic nas nie pytają, choć trzeba pamiętać, że cała sprawa bije w wizerunek polskiego ruchu olimpijskiego – mówi „Rz” Jacek Słupski, dyrektor generalny Polskiego Związku Szermierczego.

Czytaj więcej

Milion złotych w tokenach Radosława Piesiewicza

Szermierka to jedna z dyscyplin, na którą zawsze można liczyć, jeśli chodzi o medale, i która regularnie wysyła na igrzyska olimpijskie dużą reprezentację. Ostatnio w Paryżu mieliśmy cztery drużyny, czyli najwięcej od igrzysk w Pekinie, w 2008 r. Podobnie jest z lekkoatletyką, która wypełnia cały tydzień olimpijskich zawodów, a Polska ma w niej spore tradycje.

– PKOl nie odpowiada za organizację przygotowań, nie finansuje ich, więc nie ma bezpośredniego zagrożenia dla procesu szkolenia. Trzeba jednak pamiętać, że każda destabilizacja wokół takiej instytucji jak PKOl, ma istotny wpływ na wizerunek Polski, naszą sytuację międzynarodową. Są teoretyczne zagrożenia, że możemy zostać wykluczeni z imprez, na które PKOl wysyła reprezentację. W skrajnych przypadkach może dojść do takich sytuacji, jakie w swoim liście opisał Tomasz Chamera, jeśli sytuacja się nie unormuje – tłumaczy „Rz” prezes PZLA Sebastian Chmara.

Na razie jednak w przypadku szermierzy i lekkoatletów nikt nie groził wykluczeniem reprezentantów Polski.

– Jestem członkiem zarządu i sekretarzem generalnym Europejskiej Konfederacji Szermierczej i nie słyszałem o żadnych zagrożeniach. Nie było też żadnych sygnałów ze światowej federacji FIE. Niedługo jadę na kongres do Taszkientu i na miejscu będę mógł wszystko zweryfikować – dodaje Słupski.

Czytaj więcej

Ekspert ds. marketingu sportowego: Umowa z Zondacrypto była dla PKOl korzystna

Podobnie sprawę opisuje prezes PZLA. – Z World Athletics nie ma pytań o sytuację w PKOl. Jestem również w kontakcie z europejską federacją, bo organizujemy mistrzostwa Europy w Chorzowie, mamy powołane zespoły robocze i tam też nie było niepokojących sygnałów. Ponadto w Birmingham rozmawiałem z Sebastianem Coe i jeśli chodzi o ogródek lekkoatletyczny, to mogę potwierdzić, że normalnie sobie wszystko układamy i dbamy o to, żeby nie dochodziło do zagrożeń. Mamy środki z Ministerstwa Sportu i Turystyki, ważne umowy sponsorskie. Wszystko jest pod kontrolą – podkreśla Chmara.

Gdyby doszło do jakichś perturbacji i zawieszenia Polski, to np. w szermierce mogłoby to bardzo utrudnić proces kwalifikacji olimpijskich.

– Co roku mamy osiem zawodów Pucharu Świata, do tego mistrzostwa świata i mistrzostwa Europy, gdzie zdobywamy punkty do rankingu. Nieobecność na zawodach powoduje, że tracimy dorobek, a na igrzyska z rankingu kwalifikują się tylko cztery drużyny – wyjaśnia Słupski.

Finanse PKOl w opłakanym stanie

Po poniedziałkowym posiedzeniu zarządu sytuacja powinna się na jakiś czas uspokoić. Mówi się, że obowiązki Piesiewicza przejmie wiceprezes Marian Kmita, który jest od wielu lat dyrektorem ds. sportu telewizji Polsat i twórcą Polsatu Sport. Napisały o tym m.in. WP Sportowe Fakty.

Osobę pełniącą obowiązki prezesa będzie czekało spore wyzwanie, bo jak przekazał kilka dni temu wiceprezes Adam Korol (prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich), finanse PKOl są w opłakanym stanie, a pieniądze są zabezpieczone do końca września. Korol dodał jednak, że wyjazd reprezentacji na Młodzieżowe Igrzyska do Dakaru nie jest zagrożony. Na pewno jednak trzeba działać szybko i zacząć pracować choćby nad pozyskaniem finansowania.

– Wykonane zostały kroki w dobrą stronę. Doszło do spotkania prezydium, w poniedziałek posiedzenie zarządu wyłoni kogoś spośród wiceprezesów, kto przejmie stery w PKOl. To będzie czas, w którym należy wszystko posprzątać. Mam nadzieję, że w szybkim tempie uda się powrócić do pierwotnego porządku, aby można się było skoncentrować tylko na sporcie. Kolejnym elementem będą wybory, do których dojdzie w kwietniu – cieszy się Chmara.

Oby wszystko udało się przeprowadzić sprawnie i dla dobra polskiego sportu, bo szkoda dobrego imienia PKOl, na które pracowały pokolenia sportowców i działaczy.