Szef WADA Witold Bańka: Nie ma dla mnie przestrzeni w polskiej polityce

- Jesteśmy coraz silniejsi i to może wzbudzać niepokój wśród tych, którzy oszukują - mówi „Rzeczpospolitej” szef Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), były minister sportu i turystyki Witold Bańka.

Publikacja: 05.03.2024 17:55

Witold Bańka, szef Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), były minister sportu i turystyki.

Witold Bańka, szef Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), były minister sportu i turystyki.

Foto: EPA/LAURENT GILLIERON

Jak długo pozostanie pan na czele WADA?

Będę mógł w 2025 roku starać się o trzecią trzyletnią kadencję. Decyzję ogłoszę w przyszłym tygodniu w Lozannie. Formalnie - do tej pory - funkcję prezesa WADA można było pełnić przez dwie takie kadencje, ale prezes jest jednocześnie członkiem zarządu oraz szefem komitetu wykonawczego i według naszych przepisów limit w przypadku tych pozycji wynosi dziewięć lat. Właśnie dlatego MKOl oraz przedstawiciele rządów jednomyślnie wyszli z inicjatywą, aby reguły zharmonizować. Nikt mi dodatkowo nie przedłużył kadencji. Usunięto jedynie nieścisłość prawną.

Jaka może być dalsza ścieżka kariery dla szefa WADA?

Chciałbym pozostać w strukturach sportu międzynarodowego, ale w jakiej roli - jeszcze nie wiem.

Czytaj więcej

Minister sportu i turystyki Sławomir Nitras: Obiecali miliard, wszystko sprawdzimy

A co z polską polityką?

Nie planuję powrotu, bo nie widzę w niej przestrzeni dla siebie. Czas, kiedy pełniłem funkcję ministra sportu i turystyki, był w mojej ocenie dobry oraz intensywny. Temat uważam jednak za zamknięty. Jestem w międzynarodowych strukturach, gdzie odnajduję się naprawdę dobrze. Antydoping nie jest łatwym biznesem i pełnię odpowiedzialną funkcję, ale sprawia mi ona radość. Wciąż mam energię oraz zapał, a po czterech latach pracy w resorcie - mimo satysfakcji - byłem po prostu zmęczony.

Co wydarzy się w świecie antydopingu w najbliższych latach?

Jesteśmy coraz silniejsi i to może wzbudzać niepokój wśród tych, którzy oszukują. WADA już dziś współpracuje z Interpolem oraz Europolem, tylko w tym roku przeprowadziliśmy 67 operacji ze służbami specjalnymi, co pozwoliło wykryć ogromną liczbę nielegalnych laboratoriów i skonfiskować tony sterydów anabolicznych. Zidentyfikowaliśmy nie tylko zwykłych „zjadaczy” ale także sportowców, którzy z pracy przemytników korzystali. Realizujemy ten projekt dzięki 1,5 mln unijnego grantu. Szkoliliśmy przedstawicieli służb oraz narodowych agencji, tworząc sieć śledczych. Teraz rozszerzamy ten projekt także na Azję. Takiego antydopingu kiedyś nie było. Właśnie sfera śledcza jest prawdziwym game changerem.

Cała rozmowa w środę na sport.rp.pl i w wydaniu papierowym.

Lekkoatletyka
Dzień Kobiet przyszedł wcześniej. Co wiemy po MŚ w Glasgow?
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Sport
Prezes Radosław Piesiewicz: PKOl to nie jest moje księstwo. To dobrze prosperująca instytucja
Sporty zimowe
Kamila Walijewa wraca przed sąd. Łyżwiarze czekają na medale wywalczone w Pekinie
Sport
Paryż przed igrzyskami olimpijskimi pozbywa się bezdomnych? Aktywiści oburzeni
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
IGRZYSKA OLIMPIJSKIE
Pomruk rewolucji. Mistrzowie z Paryża po raz pierwszy dostaną pieniądze za złoto