Tylko koń się cofnął czyli Putin i sport

Przywódcy Rosji od lat interesowali się sportem. Im bliżej rządów Putina, tym bardziej związek ten oznaczał wodzowską propagandę.

Publikacja: 02.03.2022 21:51

Władimir Putin i Aleksander Łukaszenko podczas hokejowego meczu w Soczi w 2020 roku

Władimir Putin i Aleksander Łukaszenko podczas hokejowego meczu w Soczi w 2020 roku

Foto: Mikhail Svetlov/Getty Images

Wiadomo, że obecny prezydent Rosji za młodu trenował judo, a ostatnio sporo gra w hokeja – najczęściej z prezydentem Białorusi. Można śmiało dodać, że demonstrację sportowego trybu życia w wielu innych odmianach doprowadził z kremlowskim sztabem do opowieści równie prawdziwych jak ta o północnokoreańskim przywódcy Kim Dzong Ilu, który w 1994 roku podczas pierwszej i jedynej w życiu rundy golfa na polu pod Phenianem miał 11 razy trafić do dołka za pierwszym uderzeniem.

Lenin lubił szachy

Poprzednicy Putina też okazywali pewne zainteresowanie tą dziedziną życia i niekiedy miało to wpływ na sportową rzeczywistość w Rosji. Lenin lubił szachy. Zachowały się zdjęcia pokazujące, jak dekadę przed rewolucją grał we Włoszech z innymi bolszewikami, deklarując mocne przywiązanie do tej umysłowej rozrywki.

Był również zapalonym cyklistą, co w 1910 roku podczas wygnania do Francji miało przykre następstwa, gdyż został w Paryżu potrącony przez auto prowadzone przez francuskiego wicehrabiego. Uratował się, ale rower został zniszczony. Dzięki zapisaniu numeru rejestracyjnego auta i świadkom podał sprawcę do sądu, wygrał proces i kupiwszy nowy rower, mógł śmiało pedałować w nową przyszłość. To nie przypadek, że po rewolucji pierwszymi dyscyplinami wspieranymi przez państwo radzieckie były kolarstwo oraz szachy.

Trochę to chichot historii, gdyż obie dyscypliny – i tenis – były także ulubionymi zajęciem caratu. Tenis dołączył do władzy radzieckiej po wielu latach, dopiero w czasach Jelcyna. Etykieta sportu burżujów w 1917 roku była wykluczająca.

Stalin, sportowiec skromny, wolał ludową grę „gorodki” – coś w rodzaju kręgli, które zbija się, miotając metrowym kijem. W pamiętnikach konstruktora lotniczego Siergieja Iljuszyna znalazł się akapit, w którym opisano, że przywódca po godzinie słuchania technicznych wywodów przerwał zebranie i nakazał grę, co z proletariackim zapałem czyniono przez cztery godziny.

Był w niej dobry. W innych się nie udzielał, co wpływało na obawy działaczy w kwestii rywalizacji radzieckiego sportu ze światem. Strach przed porażką, którą zachodnie media mogły wykorzystać, i za którą wódz mógł srogo ukarać, kazały wstrzymywać się z udziałem ZSRR w igrzyskach aż do 1952 roku.

Chruszczow nie przepadał za sportem. Udzielił błogosławieństwa haniebnemu procesowi mistrza olimpijskiego w piłce nożnej Eduarda Strielcowa, którego pod fikcyjnym zarzutem skazano na 12 lat łagru za odmowę przejścia z Torpedo Moskwa do CSKA (wojsko) lub Dinama (KGB). Za Chruszczowa podjęto jednak w kraju organizację spartakiad, czyli lokalnych igrzysk, co wkrótce naśladowały inne kraje obozu.

Breżniew nieźle pływał, uwielbiał też prowadzić szybkie samochody, z chęcią oglądał hokej i łyżwiarstwo figurowe. Można potwierdzić, że za kadencji tego I sekretarza KC KPZR oba lodowe sporty weszły w złoty czas. Kibicował CSKA, więc klub ten seriami zdobywał hokejowe mistrzostwo kraju, podobnie było z łyżwiarkami i łyżwiarzami. W pamiętniku Breżniewa z 1978 roku znaleziono zapisy z jednego dnia pracy: „Politbiuro – przewodnictwo, przyjazd Arafata, oglądanie meczu hokejowego”. Inny dzień: „Demonstracja na placu Czerwonym, wieczorem mecz ZSRR – Finlandia 10:2”.

O tenisowej pasji Borisa Jelcyna wiadomo dużo, a mniej o tym, że zaczął przygodę ze sportem od siatkówki, nawet jeśli w lewej dłoni nie miał dwóch palców. Pasja do odbijania piłki na korcie okazała się jednak zdecydowanie większa, sport ten zyskał finanse i zainteresowanie telewizji, a jelcynowy nauczyciel tenisa Szamil Tarpiszczew, otrzymawszy koncesję na handel rosyjskim alkoholem, zarobił grube miliony i do dziś jest szefem krajowej federacji.

Tarpiszczew ujawnił także to, co niektórzy widzieli od dawna. – Członkowie naszego rządu zawsze grali w tenisa. Nawet Mołotow i Beria czasami pojawiali się na korcie. A kiedy Jelcyn pojawił się przed wszystkimi w krótkich spodenkach i z rakietą, to było tak, jakby odkrył ten sport na nowo – powiedział.

Władca przyrody

Nie powiedział, że ludzie zobaczyli, jak przy rosyjskim sporcie da się solidnie zarobić, bo bliskość prezydenta zapewnia pieniądze, władzę i kontakty w świecie. Mechanizmy te w pełni uruchomił Putin, który – gdyby wierzyć propagandzie – umie w sporcie niemal wszystko, choć kilka dyscyplin upodobał sobie wyjątkowo.

Listę zawsze zaczyna judo, które uprawia od lat szkolnych. Służba w KGB dała mu okazję rozwinąć umiejętności w sambo, karate i taekwondo. Także strzelanie z różnych rodzajów broni.

W okresie, gdy prezydencką władzę sprawował Dmitrij Miedwiediew, wspierał podnoszenie ciężarów (często ćwiczył w siłowni z Putinem), kajakarstwo i badminton, lecz był to tylko przerywnik w kronice budowania wizerunku ważniejszego wodza.

Putin w kolejnych latach silnie stawiał na styl władcy przyrody – towarzyszyły mu nurkowanie w syberyjskich jeziorach, pływanie w Wołdze, wspinaczka górska, polowania, wędkarstwo, jazda konna – co nie zawsze wychodziło dobrze. Podczas wizyty w jednostce policji konnej rumak prezydenta wyraźnie nie chciał poddać się ręce jeźdźca, wycofał się z szeregu i wstyd, ale trzeba było wołać panią, która za uzdę wprowadziła go do szeregu.

Kiedy jednak trzeba było wesprzeć sporty motorowe, to też pojawiał się w bolidzie Formuły 1, na motocyklu, w saniach śnieżnych lub na motolotni.

Putin polubił narciarstwo alpejskie (wielka posiadłość w Soczi sprzyja tej pasji). Osobistym trenerem prezydenta został były szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Leonid Tiagaczew, kiedyś zjazdowiec. Wreszcie hokej, którego, wbrew pozorom, nauczył się względnie późno, w 2011 roku pod okiem Aleksieja Kasatonowa, gdy uznano, że musi pokazać się narodowi w wersji bliskiej masom. Piłka nożna pod względem wizerunkowym wypada w Rosji gorzej.

Putin grywa głównie z amatorami w Nocnej Lidze Hokejowej, czyli lidze polityków, biznesmenów i byłych znanych hokeistów – także tych z NHL (Paweł Bure, Walery Kamieński, Wiaczesław Fetisow) – oraz wszystkich tych, którzy jakoś posuwają się na łyżwach, sprzyjają władzy i mają z tego faktu konkretne korzyści – dostają posady, zlecenia rządowe i wsparcie polityczne. No i można czasem zaprosić na tę pokazówkę Aleksandra Łukaszenkę.

Jeszcze w maju 2021 roku Putin grał mecz w Soczi, w którym sędzią był ówczesny szef IIHF (Międzynarodowej Federacji Hokejowej) René Fasel.

Dziś IIHF nie chce Białorusinów i Rosjan w zawodach, lista sportowych sankcji rośnie. Może nie są kluczowym elementem nacisku na Putina, ale pozbawienie go tytułu honorowego przewodniczącego i ambasadora Międzynarodowej Federacji Judo mogło zaboleć.

rozmowa
Léon Marchand i Michael Phelps. Uwielbiamy przesuwać granice
Sport
Nie żyje Willie Mays. Legendarny baseballista miał 93 lata
Sport
Wielka Wyprawa Maluchów: z Warszawy do Monte Cassino, by pomóc dzieciom
Sport
Polski himalaista zdobył Everest i Lhotse bez butli z tlenem. Trafił do szpitala
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Sport
Klaudia Zwolińska bohaterką mistrzostw Europy. Teraz czas na igrzyska
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży