Reklama

Tramwaj zwany nadzieją

Jadę do Nowej Huty tramwajem nr 15. Do meczu zostało niewiele ponad godzinę. Na Rondzie Mogilskim drzwi już ledwo się zamykają. Tłum, ale inny niż przed rokiem, kiedy Wisła zdobywała mistrzostwo, chociaż to ci sami kibice. Trochę przygaszony, pogodzony z losem.

Aktualizacja: 16.05.2010 15:59 Publikacja: 16.05.2010 15:54

[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/szczeplek/2010/05/16/tramwaj-zwany-nadzieja/]Skomentuj[/link][/b][/wyimek]

Nadzieja pojawia się niespodziewanie. - Patrzcie, Smuda jedzie! Ktoś przy oknie z prawej strony wypatrzył samochód trenera, jadący wolno w korku obok tramwaju. Eee, to nie Smuda. Jak nie Smuda? Smuda!! Co by robił trener reprezentacji na meczu drugiej drużyny z ostatnią, jeśli może być tam, gdzie gra lider z szóstą. Samochód zrównał się z tramwajem. Jednak Smuda. - Smuda z nami! Może on wie gdzie będzie mistrz i dlatego jedzie. A tam, wie. Przyjechał, bo mieszka w Krakowie. Nie! Przyjechał, bo lubi Wisełkę.

Kto nie lubi Wisełki? Tylko Pasy. Chociaż szanse są minimalne, kibice wierzą. Nadzieja umiera ostatnia. Na trybunach około pięciu tysięcy ludzi. Niewiele mniej niż ostatnio, z Cracovią. Żadnych gwizdów, docinków. Szaliki w górę i "Jak długo na Wawelu". Mauro Cantoro, niegdysiejszy bohater Wisły, dziś kapitan Odry, wita się kordialnie z dawnymi kolegami.

Kiedy jest najwięcej wody na boisku? Kiedy Wisła gra z Odrą. Ale Wisła naprawdę gra. Przez pierwsze pół godziny nie schodzi z połowy Odry, ale każdą piłkę lecącą do bramki wybija lub łapie Arkadiusz Onyszko. Od nowego sezonu ma grać w Wiśle, więc przynajmniej to dobre.

Lech strzelił bramkę. Spiker tego nie ogłasza, ale i tak wszyscy wiedzą. Mają telefony. Nadzieja gaśnie. Ale po ładnej akcji Petera Singlara Patryk Małecki też strzela, na 1:0 dla Wisły. Nadzieja odżywa. Pod koniec pierwszej połowy ktoś puszcza plotkę na trybunie, że Zagłębie wyrównało. Wzmaga się doping, ale drugiego gola nie ma.

Reklama
Reklama

Drugą połowę Łobodziński zaczyna od strzału w poprzeczkę. Wisła przez pół godziny nie zwalnia tempa, a potem, powoli gaśnie. Piłkarze dowiadują się, że Lech prowadzi 2:0 i cudu nie będzie. Zaczyna wierzyć Odra, bo Arka przegrywa we Wrocławiu i jest szansa na ratunek. Efektowna akcja Marcina Chmiesta, biegnącego slalomem między obrońcami Wisły jeszcze nie kończy się bramką. Ale w ostatniej minucie Daniel Bueno, po podaniu Chmiesta doprowadza do wyrównania. Znowu ta ostatnia, pechowa minuta Wisły. Remis to plama na honorze, a dla Odry honorowe pożegnanie z ekstraklasą po trzynastu latach.

Kibice Wisły przyjmują to wszystko z godnością. Załamany Henryk Kasperczak, zaczyna kląć dopiero po wyjściu ze stadionu. Na górze, w gabinecie, właściciel Wisły Bogusław Cupiał gości szefa sportu w Canal+ Jacka Okieńczyca i członka Ekstraklasy SA Bogdana Basałaja. Obydwaj przyjechali z pucharem za mistrzostwo, gdyby zdobyła je Wisła. Puchar leżał cały czas w bagażniku Toyoty i wrócił do Warszawy. Bogdan Basałaj, który już był prezesem Wisły, kiedy została mistrzem i grała pierwszy raz z Barceloną, powraca na to stanowisko. Powinno się trochę zmienić.

Wracam niemal pustym tramwajem linii 15. Pani w wieku balzakowskim, z wystającą z plastikowej torby nacią marchewki z działki, krzyczy do dwóch osłabionych piwem kibiców, że w Warszawie stanęły prace przy Stadionie Narodowym, bo wszystkie pieniądze poszły na pogrzeby. Włącza się młody chłopak w dresie z napisem na plecach Kusy Kraków, że UEFA przenosi mistrzostwa Europy do Krakowa. To już pewne. Mam ochotę się odezwać, ale wygrywam ze sobą. Wpatruję się we wlepkę na szybie: "Unikając upadków zaliczajcie wzloty. Pora wziąć się do roboty". Podpisano: Węgrzce Wielkie Wisełce wierne.

Węgrzce Wielkie? Stamtąd pochodzi Kazimierz Kmiecik, najskuteczniejszy strzelec w historii Wisły. Piłka wciąż się toczy. Początek nowego sezonu już za dwa i pół miesiąca.

[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/szczeplek/2010/05/16/tramwaj-zwany-nadzieja/]Skomentuj[/link][/b][/wyimek]

Nadzieja pojawia się niespodziewanie. - Patrzcie, Smuda jedzie! Ktoś przy oknie z prawej strony wypatrzył samochód trenera, jadący wolno w korku obok tramwaju. Eee, to nie Smuda. Jak nie Smuda? Smuda!! Co by robił trener reprezentacji na meczu drugiej drużyny z ostatnią, jeśli może być tam, gdzie gra lider z szóstą. Samochód zrównał się z tramwajem. Jednak Smuda. - Smuda z nami! Może on wie gdzie będzie mistrz i dlatego jedzie. A tam, wie. Przyjechał, bo mieszka w Krakowie. Nie! Przyjechał, bo lubi Wisełkę.

Pozostało jeszcze 83% artykułu
Reklama
Sport
Zmarł Hulk Hogan, ikona i popularyzator wrestlingu
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Sport
Nie żyje Felix Baumgartner, legenda sportów ekstremalnych
Sport
Nie chce pałacu. Kirsty Coventry - pierwsza kobieta przejmuje władzę w MKOl
Sport
Transmisje French Open w TV Smart przez miesiąc za darmo
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Sport
Witold Bańka wciąż na czele WADA. Zrezygnował z Pałacu Prezydenckiego
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama