Jackiewicz przed walką: Wygram i zmienię swoje życie

Rafał Jackiewicz o sobotnim pojedynku z Dejanem Zaveckiem

Publikacja: 04.09.2010 02:09

Jackiewicz przed walką: Wygram i zmienię swoje życie

Foto: Fotorzepa

[b]Rz: Rywal zapowiada wojnę i nokaut. Co mu pan odpowie?[/b]

[b]Rafał Jackiewicz:[/b] Nie ma sensu się straszyć, przyjdzie na to czas w ringu. On jest pewny swego, ja też jestem przekonany, że wygram. Obaj wiemy, o co walczymy.

[b]O co pan walczy, to wiadomo. Stawką jest pas mistrza świata wagi półśredniej organizacji IBF należący do Zavecka...[/b]

Nie walczę o pas, tylko o swoje dalsze życie, o przyszłość swoją i moich bliskich. Dlatego postawiłem wszystko na jedną kartę. Nigdy nie tyrałem tak jak przed tym pojedynkiem, nigdy nie dbałem tak skrupulatnie o wagę. Limit wagi półśredniej miałem już w czwartek. W piątek po raz pierwszy od lat mogłem zjeść śniadanie przed walką, ważyłem 66,600 kg. Wszystko jest jak w bajce. Na nic nie narzekam, czekam na pierwszy gong.

[b]Zaveck będzie miał za sobą kilkanaście tysięcy widzów, nie boi się pan tego?[/b]

Niczego się nie boję: ani słoweńskich kibiców, ani Zavecka, choć mam świadomość, że to twardy gość i nie będzie łatwo go pokonać.

[b]Co jest największym atutem Zavecka?[/b]

Jest silniejszy niż ja i będzie robił wszystko, by to wykorzystać. Ma też niezłomny charakter, na pewno się nie podda, będzie dążył do zwycięstwa od pierwszego do ostatniego gongu.

[b]Co mu pan przeciwstawi?[/b]

Jestem szybszy i lepszy technicznie. Mówiąc krótko, jestem wszechstronniejszym bokserem niż on.

[b]A jaki jest Zaveck poza ringiem, da się go lubić?[/b]

To naprawdę sympatyczny facet. Jak mnie zobaczył, podszedł, przywitał się. Na konferencjach prasowych nie gadał głupot, nie stwarzał nieprzyjemnych sytuacji, ale widać, że czuje się lepszy. Uważa chyba, że dwa lata temu w Katowicach został skrzywdzony, co teraz będzie chciał udowodnić.

[b]Czuje pan narastającą gorączkę przed tym pojedynkiem?[/b]

Zainteresowanie jest spore. W mediach dużo się mówi o walce, ale bez przesady. Normalne życie toczy się dalej. Ale dla mnie to będzie kluczowy moment w życiu.

[b]Podobno postawił pan na swoje zwycięstwo 20 tysięcy złotych u bukmacherów i zaprosił kibiców w poniedziałek na warszawskie Okęcie, gdzie wyląduje pan z mistrzowskim pasem. Lubi pan prowokować?[/b]

To taki dodatkowy zastrzyk adrenaliny, specyficzny sposób motywacji. Sam stawiam siebie pod ścianą, by nie było odwrotu, sam siebie nakręcam, bo wiem, że jak wygram, to życie potoczy się inaczej. A jak przegram, lepiej nie mówić, nie chcę nawet o tym myśleć.

[b]Ma pan świadomość, że próbuje sięgnąć po mistrzowski pas w kategorii, w której walczą takie gwiazdy, jak Manny Pacquiao i Floyd Mayweather junior?[/b]

Mam i wiem, że na walkę z nimi nie mam na razie co liczyć. Po co im taki Jackiewicz. Ale są też inni mistrzowie. Chociażby Andre Berto, czempion WBC. Wiem, że gdybym pokonał Zavecka, byłby zainteresowany unifikacyjnym pojedynkiem. Chętnie pojechałbym wtedy do niego do Ameryki i sprał mu skórę. Wcześniej jednak muszę pokonać Zavecka. Tak więc wychodzi na to, że w Lublanie nie będę walczył tylko o pas IBF, ale o coś więcej.

[b]Nie za dużo oczekiwań, nie za wielka presja? Udźwignie pan tak ciężki bagaż oczekiwań?[/b]

Nie ma obawy, ja nie z takich, którzy pękają w szatni tuż przed walką. Tak naprawdę to jestem realistą. Wiem, z kim sobie poradzę, a z kim mógłbym mieć problemy. Zaveck to solidny pięściarz, który jest w moim zasięgu. A ja jestem prosty, szczery chłopak, który mówi to, co myśli, dlatego twierdzę, że wygram.

[b]Kto z najbliższych będzie siedział przy ringu?[/b]

Moja przyszła żona (ślub w październiku), jej brat i jeszcze kilku kolegów. Wystarczy, i tak będę skoncentrowany na walce.

[b]Trener Fiodor Łapin mówi, że macie pomysł, który może zaskoczyć Zavecka?[/b]

Będzie tak, jak miało być dwa lata temu w Katowicach, ale wtedy nie byłem w stanie tego wykonać, bo zbijałem za dużo wagi. Będę wybijał go z rytmu, atakował seriami, dużo używał lewej ręki i znikał z pola rażenia, gdy on będzie próbował oddać. Nie pozwolę się zdominować.

[ramka]

[b]Sprawa honoru, ważniejsza niż futbol[/b]

Takiej walki w Słowenii jeszcze nie było. Organizatorzy liczą, że pojedynek Dejana Zavecka z Rafałem Jackiewiczem obejrzy 14 800 osób.

– Zainteresowanie jest ogromne, większe niż piłkarskim meczem Słoweńców z Irlandią Północną. Do środy wieczorem sprzedano ponad 10 tysięcy biletów (najtańsze po 30 euro) – mówi Andrzej Wasilewski, szef grupy KnockOut promującej Jackiewicza. – Zaveck jest tu gwiazdą pierwszej wielkości, ale nie odmawia nikomu rozmowy i autografu. Nie wiem, kiedy znajdzie chwilę odpoczynku przed walką promowaną tu pod hasłem „Sprawa honoru”.

Trudno powiedzieć, ile zarobi broniący mistrzowskiego tytułu Słoweniec. Jego kontrakt jest tajemnicą.

Jackiewicz może liczyć po rozliczeniu się z menedżerem na 60 tysięcy dolarów. Jeśli wygra, gaża wzrośnie o połowę.

Polak był medalistą mistrzostw Europy i dwukrotnie wygrywał Puchar Świata w kick-boxingu. W boksie zdobył mistrzostwo Europy, teraz chce być mistrzem świata. Aż nie chce się wierzyć, że chłopak z podwórka, jak o sobie mówi Jackiewicz, naprawdę może nim zostać.

[i]—j.p.[/i]

[b]Transmisja w Polsacie Sport, sobota, 19.[/b][/ramka]

[b]Rz: Rywal zapowiada wojnę i nokaut. Co mu pan odpowie?[/b]

[b]Rafał Jackiewicz:[/b] Nie ma sensu się straszyć, przyjdzie na to czas w ringu. On jest pewny swego, ja też jestem przekonany, że wygram. Obaj wiemy, o co walczymy.

Pozostało 95% artykułu
Sport
Pierścienie ognia w Paryżu. Upały podczas igrzysk zagrożą sportowcom?
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Sport
Barcelona przed nowym sezonem. Wrócić na hiszpański tron i na Camp Nou
Sport
Półfinały Euro 2024: Dwa kroki do chwały
Sport
Piękna i zdradliwa. Trawa zaszkodzi Hubertowi Hurkaczowi i polskiemu tenisowi?
Sport
Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu. Francuzi chcą zachwycić świat