Końcówka lipca i początek sierpnia nie są udane dla polskiego mistrza świata. Najpierw fatalnie poszło mu w Terenzano, gdzie nie mógł dopasować ustawień motocykla do specyficznej nawierzchni i w rezultacie jego strata do Amerykanina powiększyła się do 22 punktów.
Potem miał wypadek w lidze szwedzkiej, a kilka dni później poważną kraksę w ostatnim wyścigu swojej Stali Gorzów z Marmą Rzeszów. Trafił nawet do szpitala, ale na szczęście szybko z niego wyszedł. W dojściu do sprawności pomogły mu zabiegi u fizjoterapeuty.
Gollob twierdzi, że jest gotowy do twardej walki w obronie tytułu. Tym bardziej że nie może sobie pozwolić na chwile słabości. Hancock jeździ w tym sezonie bardzo dobrze i równo, i – co rzadkie u żużlowca – prawie omijają go kontuzje. Od 1995 roku nie opuścił jeszcze żadnego Grand Prix.
Obaj główni faworyci do zdobycia złotego medalu spotkają się dopiero w 17. biegu. Dołączy do nich jeszcze trzeci w klasyfikacji generalnej Jarosław Hampel – powinien to być najciekawszy wyścig tego wieczoru. Oczywiście, jeśli ten sam skład nie powtórzy się w finale, bo tę trójkę widzi na podium w Malilli szwedzki mistrz świata z 1990 roku Per Jonsson.
Co ciekawe, w gronie faworytów nie jest wymieniany zwycięzca z Terenzano Andreas Jonsson. Szwed jest na co dzień zawodnikiem Dackarny Malilla i tor, na którym się odbędzie Grand Prix, zna jak własną kieszeń. Być może za wcześnie jego zwycięstwo uznano za przypadek?