Tradycji stało się zadość: żaden zawodnik i żaden zespół nie zdołał wygrać więcej niż jednego wyścigu w tym roku. Po triumfach Jensona Buttona (McLaren), Fernando Alonso (Ferrari) i Nico Rosberga (Mercedes) w Bahrajnie nadeszła kolej na mistrzów świata (Red Bull).
Mimo startu z pole position niedzielne popołudnie nie było dla Vettela tak spokojne jak większość zeszłorocznych wyścigów. Samochody Lotusa popisały się rewelacyjnym tempem, Kimi Raikkonen mocno naciskał obrońcę tytułu. – Miałem jedną okazję do zaatakowania Vettela, ale wybrałem złą stronę na hamowaniu po długiej prostej – żałował Fin. Bardziej zadowolony był jego zespołowy kolega: Romain Grosjean tydzień temu zdobył swoje pierwsze punkty w F1, a teraz pierwszy raz stanął na podium.
To był koszmarny wyścig McLarena. Lewis Hamilton tracił mnóstwo czasu przy wizytach w boksie, bo mechanicy mieli problemy ze zmianą lewego tylnego koła. Anglik zdobył tylko cztery punkty za ósme miejsce, a jego zespołowy kolega Jenson Button nie dojechał do mety.
Wygrana Vettela dała mu prowadzenie w klasyfikacji mistrzostw świata, ale pierwszych pięciu kierowców dzieli zaledwie dziesięć punktów.
W Bahrajnie rywalizację rozpoczęli zawodnicy Porsche Supercup. Celujący w mistrzowski tytuł Kuba Giermaziak spisał się poniżej oczekiwań (8. i 5. miejsce). Jego partner z Verva Racing